WAŻNE
TERAZ

CBA zatrzymało prezydenta Częstochowy. Sprawa dotyczy podejrzenia korupcji

Hale zamknięte, ludzie bez pensji. Tak kończy polski oddział duńskiej fabryki butów

- Usłyszeliśmy, że możemy zabrać swoje rzeczy i po zaplanowanej przerwie świątecznej już nie wracać, bo nie mamy po co - mówi money.pl jedna z byłych już pracownic pilskiej fabryki Sanita. Duński producent chodaków z dnia na dzień zakończył działalność w Polsce. Pracownicy nie dostali wynagrodzeń ani dokumentacji.

Pilski zakład Sanity został zamknięty. W kółku stopklatka z nagranego w czwartkowy poranek filmiku, na którym widać, że część pracowników przyszła przed zakładPilski zakład Sanity został zamknięty. W kółku stopklatka z nagranego w czwartkowy poranek filmiku, na którym widać, że część pracowników przyszła przed zakład
Źródło zdjęć: © Money.pl, Sanita
Robert Kędzierski

Około 150 pracowników pilskiej fabryki Sanita Footwear Poland straciło pracę po tym, jak duńska spółka matka ogłosiła upadłość. Informację o zamknięciu zakładu przekazano załodze bez wcześniejszych ostrzeżeń tuż przed świętami Bożego Narodzenia, 23 grudnia 2024 roku.

W korespondencji, do której dotarł portal money.pl, przedstawiciele firmy, od 1907 roku specjalizującej się w produkcji chodaków, poinformowali, że "nie będą już dokonywane żadne przelewy pieniężne na rzecz Sanita Footwear Poland z duńskiej centrali". Spółka matka ogłosiła bowiem upadłość.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pierwszy McDonald's W Polsce "Amerykanie postawili jeden warunek" - Rafał Sonik w Biznes Klasie

Przyszli do pracy. Zdradzają kulisy zwolnień

Kierownictwo przedsiębiorstwa w przesłanej wiadomości wyraziło "głębokie ubolewanie z powodu niedogodności, jakie decyzja o likwidacji wywołuje u polskich pracowników i ich rodzin". Zatrudnieni otrzymali również informację, że od 2 stycznia 2025 roku nie powinni już przychodzić do pracy.

W czwartek część osób do pracy jednak przyszła. Do jednych informacja o likwidacji zakładu najzwyczajniej nie dotarła, inni chcieli pokazać, że są gotowi do wykonywania obowiązków. Money.pl dotarł do krótkiego nagrania, na którym widać pracowników czekających przed bramą zakładu. - Jesteśmy pod Sanitą, żeby wejść do pracy. I proszę, nie chcą nas wpuścić - mówi jedna z pracownic.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nagle zamknęli zakład. Pracownicy Sanity bez wypłat

Wiele osób chciało dowiedzieć się czegoś na temat zaległych grudniowych pensji oraz kwestii formalnych.

- Jesteśmy w zawieszeniu. My nie możemy się nawet do urzędu pracy zarejestrować jako bezrobotni (bez tego nie można m.in. starać się o zasiłek - przyp. red.). Ci, którzy nabyli już prawa emerytalne i właśnie mieli przejść na emeryturę, zostali zablokowani. Nie mamy świadectwa pracy, żadnych dokumentów. Nic nie mamy - tłumaczy w rozmowie z money.pl rozemocjonowana pracownica firmy.

Przyznaje też, że wiele osób tuż przed świętami znalazło się w dramatycznej sytuacji finansowej. - Pracownicy produkcji nie dostali pensji. Chociaż wielu w grudniu z powodu świąt brało dużo nadgodzin - dodaje.

- Byliśmy rano przed zakładem i nie rozumiemy, dlaczego dyrektor nie pojawił się, żeby wytłumaczyć, co dalej. Zostawili nas, można powiedzieć, z niczym - komentuje nasza rozmówczyni.

Ostatniego dnia pracowaliśmy tak jak zwykle. Dopiero kiedy za bramę wyjechał ostatni tir z towarem, usłyszeliśmy, że to koniec - relacjonuje pracownica pilskiej fabryki.

- Usłyszeliśmy, że mamy zabrać swoje rzeczy i po zaplanowanej przerwie świątecznej już nie wracać, bo nie mamy po co - mówi inna kobieta. - Dla nas to prawdziwy szok. Nie ma tu chyba osoby, która nie miałaby kredytu, rat, opłat do uiszczenia. Pracują tu też małżeństwa, które teraz straciły całkowicie dochód. Co ci ludzie mają zrobić? - pyta inna z pracownic.

Pracownicy liczą na procedurę upadłościową

Zatrudnieni w pilskiej fabryce nie wiedzą jeszcze, jak będzie wyglądać formalnie proces likwidacji. - Nikt nam nic nie mówi. Ale własnymi kanałami ustaliliśmy, że najprawdopodobniej wyznaczony przez duńską centralę pełnomocnik będzie przeprowadzał proces likwidacji, upadłości zakładu. Jak on będzie wyglądał? Kiedy możemy liczyć na pieniądze czy chociażby dokumenty, które uprawniłyby nas do świadczeń? Nie wiemy. Są tacy, co się po prostu modlą, żeby to nastąpiło w styczniu. Ja w to nie wierzę - mówi kobieta pracująca na produkcji.

Duńska spółka w odpowiedzi na nasze pytania poinformowała jedynie, że faktycznie w połowie stycznia rozpocznie procedurę upadłości polskiego oddziału. Nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi na pytanie o to, jak długo procedura będzie trwała i kiedy polscy pracownicy mogą spodziewać się wypłat.

- My nieoficjalnie wiemy, że tu wszystko prawdopodobnie zostało już sprzedane, że maszyny będą wywiezione gdzieś do zupełnie innej lokalizacji - tłumaczy jeden z pracowników firmy. - Ja usłyszałam, że już nie dostaniemy pieniędzy, bo żadnych pieniędzy nie ma i nie będzie - dodaje inna z kobiet.

Upadłość i nowy właściciel

Spółka matka złożyła już wniosek o ogłoszenie upadłości w Danii. "Decyzja ta została podjęta, ponieważ duński bank finansujący macierzystą spółkę Sanita Footwear A/S postanowił wstrzymać wszelkie dalsze finansowanie grupy w Danii i Polsce. W związku z tym Sanita złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości w Danii, który został zaakceptowany przez władze duńskie 23 grudnia 2024 r." - czytamy w piśmie przekazanym przez duńską centralę.

Duńczycy przekazują, że marka Sanita została już sprzedana nowej grupie właścicieli. Produkcja ma być kontynuowana w innym regionie Polski, jednak szczegóły tej operacji nie zostały jeszcze ujawnione.

Duńskie media już latem informowały, że z raportu spółki Sanita wynika, iż jej sytuacja finansowa jest trudna. Jej strata sięgała 13,5 mln koron (ok. 9 mln zł).

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Unimot zainwestuje w rafinerię w Schwedt? Oto jak spółka odnosi się do tych doniesień
Unimot zainwestuje w rafinerię w Schwedt? Oto jak spółka odnosi się do tych doniesień
Rząd odpuszcza Glapińskiemu? Te słowa Domańskiego rzucają nowe światło
Rząd odpuszcza Glapińskiemu? Te słowa Domańskiego rzucają nowe światło
Odchodzenie od WIBOR-u. Jasny sygnał KNF dla banków
Odchodzenie od WIBOR-u. Jasny sygnał KNF dla banków
Meksyk zmieni kluczową decyzję? Oto co zyska Kuba
Meksyk zmieni kluczową decyzję? Oto co zyska Kuba
Gigant pozywa rząd USA. Domaga się zwrotu za cła Trumpa
Gigant pozywa rząd USA. Domaga się zwrotu za cła Trumpa
Elektryki w odwrocie? Zdecydowana zmiana na rynku
Elektryki w odwrocie? Zdecydowana zmiana na rynku
Prezes JP Morgan ostrzega: obecna sytuacja na rynku kredytowym przypomina rok 2008
Prezes JP Morgan ostrzega: obecna sytuacja na rynku kredytowym przypomina rok 2008
Tyle trzeba mieć w portfelu na jeden metr mieszkania. Nowa statystyka GUS
Tyle trzeba mieć w portfelu na jeden metr mieszkania. Nowa statystyka GUS
Rynek mieszkań w 2040 r. Eksperci nie mają wątpliwości. Oto co nas czeka
Rynek mieszkań w 2040 r. Eksperci nie mają wątpliwości. Oto co nas czeka
Podatek zdrowotny zamiast składki? Minister finansów zabrał głos
Podatek zdrowotny zamiast składki? Minister finansów zabrał głos
Nawrocki zabrał głos ws. SAFE. Ma jedną wątpliwość
Nawrocki zabrał głos ws. SAFE. Ma jedną wątpliwość
Minister odpowiada na krytykę SAFE. "Paranoja prezesa Kaczyńskiego"
Minister odpowiada na krytykę SAFE. "Paranoja prezesa Kaczyńskiego"