Henryk Kania chce wrócić do Polski. Decyzja sądu odroczona

Sąd Okręgowy w Katowicach nie podjął na wtorkowym posiedzeniu decyzji w sprawie wydania listu żelaznego Henrykowi Kani – przebywającemu w Argentynie byłemu właścicielowi Zakładów Mięsnych Kania, podejrzanemu o kierowanie grupą przestępczą i wielomilionowe oszustwa. Sprawa została odroczona do 28 października.

Henryk Kania chce wrócić do Polski. Decyzja sądu odroczonaHenryk Kania chce wrócić do Polski. Decyzja sądu odroczona
Źródło zdjęć: © PAP | Tomasz Gzell
Tomasz Sąsiada

Zakłady Mięsne Kania w Pszczynie, które wcześniej były potentatem na rynku, upadły w 2020 r. Ich założyciel Henryk Kania zmarł w listopadzie 2024 r. Jego syn, również Henryk, który przejął zarządzenie firmą, jest głównym podejrzanym w toczącym się w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej śledztwie. Był ścigany międzynarodowym listem gończym i europejskim nakazem aresztowania. W 2020 r. argentyńskie służby zatrzymały go w Buenos Aires. Został wówczas osadzony w areszcie domowym.

Prokuratura zarzuca Henrykowi Kani wiele przestępstw związanych z funkcjonowaniem zakładów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, w ramach której popełniono wiele oszustw na szkodę banków, kilku dostawców oraz Skarbu Państwa. Jak poinformował prok. Głuch, w śledztwie ujawniono wystawienie około 2,5 tys. fikcyjnych faktur na łączną kwotę blisko 900 mln zł. Prokuratorskie postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Zakładach Mięsnych Henryk Kania SA toczy się od lipca 2019 r. Jak poinformowała we wtorek PAP Katarzyna Calów–Jaszewska z działu prasowego PK, zarzuty ogłoszono łącznie 40 osobom.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zaczynał od zera. Dziś zarabia miliony na turystyce - Maciej Nykiel w Biznes Klasie

Chcą zapoznać się z dodatkowymi dokumentami

We wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach miał podjąć decyzję w sprawie wydania listu żelaznego Henrykowi Kani, jednak tak się nie stało. Sąd przed ogłoszeniem decyzji chce zapoznać się z dodatkowymi dokumentami – poinformowali po posiedzeniu prok. Sebastian Głuch ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej oraz obrońcy podejrzanego, którzy w kwietniu złożyli wniosek o wydanie listu żelaznego. Taki dokument gwarantowałby podejrzanemu, że mógłby po powrocie do Polski odpowiadać z wolnej stopy do czasu prawomocnego wyroku.

Jeden z reprezentujących Kanię adwokatów Olgierd Pogorzelski powiedział PAP, że sądowi do podjęcia decyzji w sprawie listu żelaznego brakuje kluczowych dokumentów – akt spraw od października 2024 r. czy ostatniej informacji z Argentyny na temat procedury ekstradycyjnej.

- Henryk Kania chce przyjechać do Polski dlatego, że ma prawo do tego, żeby po sześciu latach zmierzyć się z materiałem dowodowym, ale przede wszystkim równolegle – i to trzeba zaznaczyć – toczą się postępowania, które odbierają nie tylko jemu, ale jego rodzinie majątek – powiedział mec. Pogorzelski. Jak wyjaśnił, pozostając za granicą, Kania nie może aktywnie, jako strona procesu, występować w toczących się sprawach, które dotyczą setek milionów złotych.

Adwokaci podejrzanego poinformowali, że wyraził on zgodę na podawanie jego pełnego nazwiska.

Rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak w pisemnej odpowiedzi na pytania PAP na temat postępowania ekstradycyjnego Kani poinformowała, że ostatnią informację od strony argentyńskiej PK otrzymała w listopadzie 2024 r. "Zgodnie z jej treścią postępowanie ekstradycyjne pozostaje zawieszone do czasu rozpoznania skargi kasacyjnej przez Sąd Najwyższy dotyczącej oddalenia wniosków dowodowych obrony. Na wniosek PK Ambasada RP w Buenos Aires w dniu 12.05.2025 r zwróciła się do MSZ Argentyny o informację o stanie realizacji wniosku, nie otrzymaliśmy dotychczas odpowiedzi" – dodała prok. Adamiak.

W upublicznionym niedawno w mediach stanowisku Kania twierdzi m.in., że do upadku jego zakładów przyczynił się jeden z banków oraz jedna z największych sieci handlowych w Polsce. Stanowisko podejrzanego dotyczące przyczyn upadłości zakładów mięsnych to jego linia obrony - odpowiada prokuratura.

Podejrzany m.in. były minister rolnictwa

Jednym z podejrzanych w tym śledztwie jest były minister rolnictwa i były szef SLD Wojciech Olejniczak, który został zatrzymany przez CBA w listopadzie 2024 r. Prokuratura zarzuca mu działania na szkodę Alior Banku w związku z przyznawaniem wsparcia kredytowego Zakładom Mięsnym Henryka Kani. Zarzut dotyczy okresu, kiedy Olejniczak dyrektorem Departamentu Biznesu Agro Alior Banku. Według śledczych szkoda wyrządzona bankowi wynosi 161 mln zł.

Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"