Historyczny krach na akcjach IBM. Sztuczna inteligencja uderza w fundamenty giganta
Amerykański rynek kapitałowy zareagował paniką na doniesienia o nowych możliwościach sztucznej inteligencji. Jak informują media finansowe, w tym Grand Pinnacle Tribune oraz CNBC, notowania IBM zaliczyły dwucyfrowy spadek po prezentacji narzędzia firmy Anthropic. System ten ma automatyzować pracę z przestarzałym kodem, co inwestorzy odebrali jako bezpośrednie zagrożenie dla modelu biznesowego "Big Blue". To niejedyny krach.
Notowania jednej z najstarszych firm technologicznych na świecie załamały się podczas poniedziałkowej sesji. Inwestorzy wyprzedawali akcje w obawie, że sztuczna inteligencja zastąpi armię drogich konsultantów.
Według danych rynkowych przytaczanych przez zagraniczne serwisy ekonomiczne, akcje International Business Machines (IBM) potaniały o ponad 13 proc. To gwałtowne tąpnięcie oznacza wyparowanie z kapitalizacji spółki około 31 miliardów dolarów w ciągu zaledwie jednej doby. Analitycy zwracają uwagę, że był to najgorszy dzień dla notowań giganta od października 2000 roku, czyli czasów pękania bańki internetowej. Od początku roku wycena firmy skurczyła się już o jedną czwartą.
Bezpośrednim impulsem do wyprzedaży nie były jednak wyniki finansowe samej spółki, lecz ogłoszenie konkurencji. Startup Anthropic, zajmujący się rozwojem sztucznej inteligencji, zaprezentował narzędzie Claude Code. Ma ono rozwiązywać jeden z największych i najbardziej kosztownych problemów współczesnej bankowości i administracji: obsługę przestarzałego języka programowania COBOL.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Fundamenty starego świata
Aby zrozumieć skalę reakcji giełdowej, należy cofnąć się do lat 50. ubiegłego wieku. To wtedy powstał COBOL (Common Business-Oriented Language). Choć w świecie nowoczesnych technologii uchodzi on za relikt, wciąż stanowi krwiobieg światowych finansów. Szacuje się, że systemy oparte na tym języku obsługują 95 proc. transakcji w bankomatach na terenie USA oraz kluczowe operacje linii lotniczych i agencji rządowych.
Problem polega na tym, że eksperci potrafiący obsługiwać te systemy masowo przechodzą na emeryturę, a dokumentacja techniczna często nie nadążała za dekadami modyfikacji kodu. Dlatego utrzymanie i modernizacja tej infrastruktury wymagały dotychczas zatrudniania tysięcy konsultantów, którzy ręcznie analizowali miliony linii kodu. To właśnie na tym procesie – żmudnym, długotrwałym i niezwykle kosztownym – opiera się znaczna część przychodów firm doradczych i technologicznych, takich jak IBM, Accenture czy Cognizant.
AI zmienia reguły gry
Nowe rozwiązanie zaprezentowane przez Anthropic uderza w samo serce tego modelu. Firma twierdzi, że jej sztuczna inteligencja potrafi zautomatyzować fazy eksploracji i analizy systemów, które dotychczas pochłaniały najwięcej zasobów. Zamiast "armii ludzi" mapujących przepływy pracy przez lata, AI ma robić to w ułamku czasu.
W swoim komunikacie twórcy Claude Code postawili tezę, która wstrząsnęła inwestorami. Stwierdzili oni, że modernizacja systemów legacy (odziedziczonych) utknęła w martwym punkcie, ponieważ "zrozumienie starego kodu kosztowało więcej niż jego przepisanie". Sztuczna inteligencja ma odwrócić to równanie, umożliwiając nie tylko analizę, ale i szybką migrację do nowoczesnych języków, takich jak Java czy Python.
Eksperci: To ucieczka z ekosystemu
Dr Łukasz Olejnik, niezależny badacz i konsultant ds. cyberbezpieczeństwa, w swojej analizie cytowanej przez media wskazuje, że zagrożenie dla IBM jest realne i wielowymiarowe. Jego zdaniem nie chodzi tu tylko o usprawnienie pracy programistów, ale o fundamentalną zmianę relacji z klientem.
Ekspert wyjaśnia, że IBM czerpie zyski z faktu, iż COBOL jest trudny w obsłudze. Firma utrzymuje klientów na swoich serwerach typu mainframe, sprzedając im usługi modernizacyjne, ale pilnując, by finalny produkt wciąż działał na ich sprzęcie. Tymczasem propozycja konkurencji może umożliwić klientom całkowitą "ucieczkę" z tego ekosystemu do chmury obliczeniowej dowolnego dostawcy.
Olejnik zauważa, że zdanie o kosztach zrozumienia kodu przewyższających koszty jego przepisania to coś, co "nigdy nie powinno paść publicznie" z perspektywy interesów IBM. Choć żaden bank nie podejmie decyzji o migracji kluczowych systemów z dnia na dzień na podstawie wpisu na blogu, sygnał wysłany do zarządów instytucji finansowych jest jasny: alternatywa dla drogiego consultingu staje się realna.
Obrona twierdzy i chłodne głowy
W odpowiedzi na gwałtowną przecenę akcji, IBM wydało oświadczenie, w którym próbuje tonować nastroje. Koncern przekonuje, że wartość ich komputerów mainframe nie wynika z samego języka COBOL, lecz z unikalnej architektury platformy. Według spółki, zapewnia ona bezpieczeństwo i wydajność transakcyjną, której nie są w stanie zagwarantować inne środowiska rozproszone, niezależnie od użytego języka programowania.
Część analityków z Wall Street również sugeruje, że reakcja rynku może być przesadzona. Przedstawiciele JPMorgan w notatce dla klientów nazwali logikę stojącą za wyprzedażą "wadliwą", argumentując, że wdrożenie AI w tak krytycznych sektorach jak bankowość potrwa lata, a nie dni. Z kolei Dan Ives z WedBush Securities określił poniedziałkową sesję mianem "najbardziej oderwanego od rzeczywistości handlu", jaki widział w swojej karierze. Jego zdaniem AI może w dłuższej perspektywie wręcz pomóc takim firmom jak IBM, czyniąc ich usługi bardziej efektywnymi.
Mimo tych głosów uspokojenia, sentyment na rynku pozostaje nerwowy. Spadki dotknęły nie tylko IBM, ale również inne firmy żyjące z "długu technologicznego", takie jak wspomniane Accenture i Cognizant. Inwestorzy przyjęli strategię "najpierw sprzedaj, potem pytaj", obawiając się, że rozwój sztucznej inteligencji postępuje szybciej, niż wielkie korporacje są w stanie się do niego dostosować.