Jak rozmawiać o mieszkalnictwie, gdy emocje są większe niż budżety? PIIB na Local-SoMe’25 o wyzwaniach, które stoją przed miastami
Dostępność mieszkań, frustracja najemców, ograniczenia budżetowe samorządów i presja polityczna – mieszkalnictwo stało się jednym z najbardziej zapalnych tematów w polskiej debacie publicznej. Nic więc dziwnego, że to właśnie ten temat był jednym z zagadnień poruszanym podczas IV Samorządowego Kongresu Internetu i Mediów Społecznościowych Local-SoMe’25, który odbył się 25-26 listopada na Tarczyński Arena Wrocław.
Local-SoMe’25 to jedyne w Polsce wydarzenie w całości poświęcone temu, jak samorządy rozmawiają z mieszkańcami — o sprawach prostych, trudnych i najbardziej wrażliwych społecznie, w tym właśnie o mieszkalnictwie.
Uczestnicy dyskusji byli zgodni: rozmowa o polityce mieszkaniowej to jedno z najtrudniejszych zadań w komunikacji publicznej. Największym wyzwaniem jest rozbieżność oczekiwań. Tymczasem aż 90% nowych mieszkań w Polsce powstaje w sektorze deweloperskim, co ogranicza rozwój tańszego zasobu społecznego. Udział inwestycji gminnych i społecznych to jedynie 5–10%.
Mieszkanie to nie tylko projekt budowlany. To emocje, oczekiwania i poczucie bezpieczeństwa — a samorządy muszą poruszać się jednocześnie w trzech zupełnie różnych światach mieszkańców. Pierwszy z nich to najemcy i osoby spłacające kredyty, dla których mieszkanie stało się dobrem coraz trudniej osiągalnym. To właśnie oni najgłośniej mówią o potrzebie szybkich rozwiązań, większej podaży i stabilności rynku. Drugi świat tworzą mieszkańcy zasobu komunalnego. To osoby, które żyją blisko miejskiej infrastruktury i w codzienności mierzą się z remontami, rewitalizacją czy zmianami otoczenia. W ich przypadku najczęściej pojawiają się obawy: czy remont podniesie czynsz? Czy inwestycja nie zaburzy lokalnej wspólnoty? Trzeci świat to ci, którzy dopiero czekają na mieszkanie. Dla nich kluczowa jest przejrzystość procedur i poczucie sprawiedliwości — żeby wiedzieli, na jakich zasadach przydział się odbywa, dlaczego trwa tak długo i jakie mają realne szanse.
Właśnie pomiędzy tymi trzema grupami — każdą z innymi emocjami i oczekiwaniami — samorządy muszą prowadzić komunikację, która łączy fakty, empatię i transparentność.
"W mieszkalnictwie każdy mówi z innego poziomu emocji. Dlatego samorządy muszą tłumaczyć – spokojnie i uczciwie – dlaczego coś trwa i ile naprawdę kosztuje. Budowa zaczyna się na długo przed koparką. To 18–36 miesięcy analiz, decyzji i uzgodnień, których mieszkańcy nie widzą." – mówi Radosław Wojnowski, rzecznik Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa, partnera kongresu Local-SoMe’25.
Podczas dyskusji szczególnie mocno wybrzmiała perspektywa inżynierska. Radosław Wojnowski przypomniał, że mieszkańcy najczęściej widzą dopiero ostatni etap inwestycji — moment, w którym na plac budowy wjeżdżają maszyny. Tymczasem to, co dzieje się wcześniej, decyduje o wszystkim: o czasie, kosztach i ryzykach.
A ten "niewidzialny etap" potrafi trwać od roku do trzech lat. Obejmuje analizy przestrzenne i środowiskowe, badania geologiczne, prace projektowe, uzgodnienia infrastrukturalne, przygotowanie finansowania, decyzje administracyjne i przetargi. Każdy z tych kroków wymaga czasu i współpracy wielu podmiotów. Jeśli miasta tego nie wyjaśniają, w przestrzeni publicznej błyskawicznie pojawia się narracja, że "nic się nie dzieje".
PIIB zwraca uwagę, że to właśnie brak wiedzy o tych etapach jest jednym z głównych źródeł konfliktów i nieporozumień. Jak mówił Wojnowski — "jeśli nie wyjaśnimy procesu, mieszkańcy wypełnią tę lukę emocjami."
Większość kryzysów komunikacyjnych wokół mieszkalnictwa nie wynika z błędnych decyzji, lecz z niedopowiedzianych procesów. Jeżeli mieszkańcy słyszą jedynie informację: "Miasto buduje 200 mieszkań", to nie wiedzą, że za tym komunikatem stoją lata przygotowań, problemy z wykonawcami, trudne rewitalizacje i konieczność dostosowania projektów do warunków terenowych. W takiej sytuacji łatwo rodzą się spekulacje, niecierpliwość i polityczne narracje.
Ważne jest także to, kto komunikuje inwestycję. Upolitycznianie tematów mieszkaniowych i sprowadzanie ich do bieżącej narracji politycznej utrudnia uspokajanie emocji, zwłaszcza gdy pojawiają się opóźnienia lub problemy techniczne. Z doświadczeń samorządów wynika, że najlepsze efekty przynosi komunikacja prowadzona przez osoby, które znają proces inwestycyjny od podszewki — najczęściej inżynierów budownictwa. Taki przekaz, oparty na wiedzy i faktach, sprzyja transparentności i ogranicza napięcia znacznie skuteczniej niż komunikacja podporządkowana politycznemu kontekstowi.
Stąd wniosek: samorządy muszą mówić nie tylko o efektach, ale również o tym, co dzieje się wcześniej. Muszą pokazywać koszty, czas i ograniczenia. Nie po to, by tłumaczyć się z opóźnień, lecz po to, by budować zaufanie. Miasta potrzebują nowego języka rozmowy o mieszkaniach – opartego na faktach, procesach i empatii. Udział PIIB pokazał, że inżynierowie mogą pełnić rolę tłumaczy świata technicznego, dzięki czemu mieszkańcy lepiej rozumieją, skąd biorą się koszty, opóźnienia i ograniczenia.
W wydarzeniu uczestniczyło 700 osób z 250 polskich samorządów – prezydenci miast, burmistrzowie, rzecznicy prasowi, specjaliści od komunikacji. Kongres organizowany jest przez Związek Miast Polskich oraz agencję Samorządowe Internety. Partnerem instytucjonalnym kongresu jest Ministerstwo Cyfryzacji.
Partnerzy strategiczni: Centralny Ośrodek Informatyki, Miasto Wrocław, NASK – Państwowy Instytut Badawczy; Partnerzy merytoryczni: Fundacja Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS, Fundacja Res Futura, SentiOne, Open Eyes Economy, Lighthouse.
Partnerzy: Województwo Dolnośląskie, Województwo Łódzkie, Województwo Zachodniopomorskie, Województwo Mazowieckie, WP.PL, Kulinarna Stolica Polski, Mediadem Consulting, Socialtime, Advalue, Netconcept, Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Fundacja Miasto, Unia Metropolii Polskich, Bees & Honey, Aquapark Wrocław, Oksymoron, AppWorks, Otter Mind.
Patroni medialni: money.pl., Serwis Samorządowy PAP, Portal Samorządowy.