Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Kalus
Katarzyna Kalus
|

Katastrofa helikoptera. "Usłyszałem huk, wiedziałem, że to Karol"

219
Podziel się:

- To był wspaniały, dobry człowiek – mówi Marek Wojtala, sołtys wsi Jankowice, który potwierdził w rozmowie z money.pl, że w katastrofie helikoptera koło Pszczyny zginął 80-letni Karol Kania, śląski biznesmen. – Ja go pamiętam w gumiakach jak po gnoju chodził, żeby ten pieczarkowy biznes wystartował. Ciężko pracował, z biedy strasznej wyszedł i wiedział, co to znaczy na chleb zarobić. Ale sodówka mu nigdy do głowy nie uderzyła. Pomocy nikomu nie odmówił.

Katastrofa helikoptera. "Usłyszałem huk, wiedziałem, że to Karol"
Do katastrofy helikoptera niedaleko Pszczyny (woj. śląskie) doszło w nocy z poniedziałku na wtorek, tuż po północy. (PAP)

Tej nocy rodzina Wojtalów długo nie zapomni. Około północy małżeństwo zbudził wielki huk.

- Żona do mnie przybiegła i powiedziała, że to na pewno helikopter Kani – opowiada Marek Wojtala, sołtys wsi Jankowice. – Słyszała, jak krążył nad naszym domem, a mieszkają może dwa kilometry od nas. On ma działkę przy rzece i ja też. Musiał szukać lądowiska. Mgła była straszna, nic, kompletnie nic nie było widać. Dawno takiej nie było. Wiem, że skądś wracali.

Sołtys dobrze znał Karola Kanię. Połączyła ich wspólna pasja.

Zobacz także: mBank webinar odc. 6: Firma tylko w Internecie. Jak to zrobić?

- On tak jak ja był myśliwym – mówi pan Marek. – Jak był czas, to szliśmy razem do lasu. Teraz ludzie mówią, że wrócił do łowiska… - ucina. – Wszyscy go tu znali, podziwiali. Z biedy wyszedł na tych pieczarkach, ale zawdzięczał to tylko swojej ciężkiej pracy. Od zera zaczynał. Pamiętam go jako dziecko w gumiakach, drepczącego w gnoju. Nikt wtedy nie przypuszczał, że do takiego majątku dojdzie. Był bardzo uczciwy, spokojny, nikomu kto prosił, pomocy nie odmówił. I się nie wywyższał, wręcz przeciwnie, był jednym z nas. Normalnie zagadał, udzielał się lokalnie. Zginął 300 metrów od domu. Straszne - wzdycha ciężko.

Nasz rozmówca dodaje, że przedsiębiorca, który miał już 80 lat, cieszył się życiem, na emeryturze miał więcej czasu na odpoczynek i myśliwską pasję.

– Mógł jeszcze pożyć i tych owoców swojej ciężkiej pracy posmakować – przyznaje Wojtala. – Druga taka tragedia w tej rodzinie, trzy lata temu jego syn zginął, jechał na rowerze, gdy nagle dostał udaru. Los ich nie oszczędza, a przecież dobrzy ludzie.

Karol Kania to założyciel i właściciel jednego z największych w Europie przedsiębiorstw produkujących podłoża pod uprawę pieczarek. Miał 80 lat. Zginął w nocy z poniedziałku na wtorek w katastrofie helikoptera, do której doszło niedaleko Pszczyny (woj. śląskie).

Oprócz przedsiębiorcy w katastrofie zginął także 54-letni pilot. Dwie inne osoby, które podróżowały z tyłu, przeżyły i o własnych siłach wydostały się z wraku śmigłowca przed przyjazdem służb. Jedną z nich - jak ustaliła "Gazeta Wyborcza" - jest synowa Karola Kani, drugi ranny pasażer to 54-letni mężczyzna.

Kobietę przewieziono do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, a mężczyznę do Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Jak przekazały te placówki, mimo złamań i licznych potłuczeń stan tych osób jest stabilny, a ich życie nie jest zagrożone.

Maszyna spadła w trudno dostępnym, zalesionym i podmokłym terenie, co utrudniało akcję ratowniczą.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(219)
Anna
rok temu
Od kiedy ginie się na udar !!!!!!!??????
Zielony2000
rok temu
Zabijał zwierzęta dla przyjemności. Czy to dobry człowiek ?
ułan
rok temu
Potwierdzam, super facet, szkoda go.
Pinus3
rok temu
A mogłoby się wydawać, że mgła zdążyła już wystarczająco mocno udowodnić swą przewagę nad każdym pilotem. Odpowiedzialny pilot powinien mieć świadomość powstałej sytuacji i nie podejmować żadnego ryzyka ... .
sewertyyyyy
rok temu
szczescie w nieszczesciu ze teren podmokly i mlode drzewa dlatego 2 osoby przezyly,nie rozumiem dlaczego musial leciec w srodku nocy? co takiego pilnego bylo?
...
Następna strona