Kontrole na granicy polsko-niemieckiej. Mieszkańcy mają dość
Mieszkańcy pogranicza polsko-niemieckiego coraz częściej skarżą się na uciążliwe kontrole graniczne. Choć służby tłumaczą je względami bezpieczeństwa, dla wielu osób oznaczają one powrót do ograniczeń, które miały zniknąć wraz z otwartymi granicami - opisuje Onet.
Mieszkańcy terenów przygranicznych coraz częściej wyrażają frustrację z powodu utrzymujących się kontroli na granicy polsko-niemieckiej. Jak opisuje niemiecki dziennik "Tagesspiegel", na który powołuje się Onet, osoby regularnie przekraczające granicę są wielokrotnie zatrzymywane do sprawdzania dokumentów.
Jedną z takich sytuacji opisał Benno, który wracając pieszo z Polski do Niemiec przez most łączący Frankfurt nad Odrą ze Słubicami, został zatrzymany przez policję. Jak relacjonuje, podobne kontrole zdarzają się regularnie.
Służby podkreślają, że działania mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa i kontrolę ruchu na granicy. Kontrole prowadzone są nie tylko na samym przejściu, ale także w innych punktach miasta.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Poczucie niesprawiedliwości i ograniczenia swobody
Z relacji mieszkańców wynika, że częste legitymowanie budzi nie tylko irytację, ale także poczucie niesprawiedliwości. Niektórzy wskazują, że czują się wybierani do kontroli ze względu na wygląd, np. kolor skóry.
Obecność policji na ulicach i powtarzające się kontrole są odbierane jako ograniczenie swobody przemieszczania się, do której mieszkańcy zdążyli się przyzwyczaić przez lata funkcjonowania strefy Schengen.
Niemcy przywróciły tymczasowe kontrole na granicy z Polską 16 października 2023 r., a obecnie mają one obowiązywać do 15 września 2026 r. Wcześniej stosowano głównie kontrole punktowe w rejonach szlaków nielegalnej migracji.
Po stronie polskiej kontrole wprowadzono 7 lipca 2025 r., początkowo na miesiąc, a następnie przedłużano je kolejnymi decyzjami. Obecnie obowiązujące przepisy zakładają ich utrzymanie do 4 kwietnia 2026 r.
Wprowadzenie kontroli uzasadniano zagrożeniem związanym z nielegalną migracją. Dla mieszkańców pogranicza oznacza to jednak powrót do codziennych utrudnień, które jeszcze niedawno wydawały się przeszłością.
Źródło: Onet, "Tagesspiegel"