Koronawirus. Dezynfektory i wentylacja zamiast klimatyzacji. Tak dziś wygląda transport publiczny

Wraz z kolejnym etapem odmrażania gospodarki i luzowania obostrzeń transport publiczny wykorzystuje wszystkie miejsca siedzące do przewozu osób. Musi jednak zadbać o ich bezpieczeństwo.

Transport publiczny zmienił się przez koronawirusa.
Źródło zdjęć: © Mateusz Wlodarczyk / Forum
Przemysław Ciszak

Restrykcje dotyczące korzystania z transportu publicznego zostały znacznie złagodzone. Obecnie pasażerowie mogą zajmować wszystkie miejsca siedzące. Wyjątkiem pozostały tylko samoloty - wskazuje "Puls Biznesu".

Choć cześć obostrzeń zostało zdjętych, przewoźnicy muszą zadbać bezpieczeństwo pasażerów również w kwestii zagrożeń związanych z koronawirusem. Myślą o tym już producenci i dostawcy pojazdów.

Stąd też wielość rozwiązań, które mają ograniczyć przenoszenie wirusów w transporcie publicznym. Wśród rozwiązań są choćby poręcze utylizujące, nakładki na klamki i wentylacja zamiast klimatyzacji.

Zobacz również: Dla kogo miliardy z Unii? Polska stworzy nowe programy pomocowe

W autobusach i tramwajach zakładane specjalne dezynfektory. To bezdotykowe urządzenia do mycia rąk. Te nowoczesne wyposażone są w czujniki i aby z nich skorzystać wystarczy podłożyć pod nie ręce.

Producenci też myślą o rozwiązaniach na przyszłość. Opracowywany jest np. system otwierania drzwi, zamiast przyciskiem - jak do tej pory - przystosowanym do dłoni, specjalnym przyciskiem, który uruchamiany byłby za pomocą stóp.

Rozwiązania te mają nie tylko służyć w czasie pandemii, ale również zmniejszać ryzyko roznoszenia innych chorób wirusowych na codzień.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Wybrane dla Ciebie