Notowania

Kursy walut. Rogalski: niebezpieczne niedopowiedzenia

Czy to miał być jeden z tych kontrolowanych przecieków, które mają pokazać, że to my możemy rozdawać karty w tej rozgrywce? Być może - wpierw Reuters podał powołując się na źródła, że amerykańska administracja pracuje nad szeregiem rozwiązań mających ograniczyć możliwość finansowania się chińskich firm amerykańskimi pieniędzmi (w tym tak drastycznych, jak wyrzucenie spółek z nowojorskiej giełdy) i pomysły te podobno zyskały zrozumienie u Donalda Trumpa.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ (Fot: DM BOS)

USA/ CHINY/ KONTROLA KAPITAŁU/ NEGOCJACJE HANDLOWE/ TRUMP / DANE: W piątek po południu agencja Reuters podała powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą, jakoby Biały Dom rozważał możliwość wprowadzenia ograniczeń możliwości inwestowania w chińskie spółki przez amerykański kapitał, zablokowanie możliwości przeprowadzania nowych emisji, a nawet pozbycie się tych firm z nowojorskiej giełdy. Te pomysły podobno nie zostały odrzucone przez Donalda Trumpa.

Jednak już w sobotę Departament Skarbu oficjalnie zaprzeczył tym spekulacjom, a strona chińska podała w weekend, że nadal chce rozmawiać z USA nt. wypracowania rozwiązań. Dzisiaj nad ranem poznaliśmy odczyty indeksów PMI za wrzesień - dane rządowe wypadły lepiej dla przemysłu (49,8 pkt. wobec spodziewanych 49,5 pkt.), ale nieco gorzej dla usług (53,7 pkt. wobec szacowanych 53,9 pkt.). Pozytywnie zaskoczył też odczyt PMI liczony przez Caixin - we wrześniu odnotowano odbicie do 51,4 pkt. z 50,4 pkt. przy prognozie 50,2 pkt. Agencja Xinhua opublikowała też komunikat Ludowego Banku Chin, z którego wynika, że decydenci są gotowi do wspierania gospodarki w razie potrzeby. Reakcja rynku? Raczej ostrożna. Giełdy w Azji były na lekkim minusie, chociaż kontrakty na nowojorskie indeksy zdołały odrobić część strat poniesionych w piątek wieczorem.

NOWA ZELANDIA / DANE: Indeks zaufania w biznesie ANZ spadł we wrześniu do 11-letniego minimum na poziomie -53,5 pkt. wobec -52,3 pkt. wcześniej, a indeks oceny bieżącej aktywności obniżył się do -1,8 pkt. z -0,5 pkt. Dane sprawiły, że NZD jest dzisiaj rano najsłabszą walutą w zestawieniach. Negatywnie wpływa tez na AUD, który czeka na jutrzejszą decyzję RBA ws. stóp procentowych.

WIELKA BRYTANIA / BREXIT / DANE: Przemawiając na rozpoczęciu corocznej konwencji Partii Konserwatywnej, która potrwa do 3 października, premier Boris Johnson odrzucił możliwość swojej rezygnacji nawet w przypadku niepowodzenia w negocjacjach dotyczących Brexitu. Tymczasem liderka północnoirlandzkich unionistów (DUP) potwierdziła swoje wsparcie dla działań prowadzonych przez Johnsona, choć jak dodała nie będzie zgody na to, aby Irlandia Północna wychodziła z UE na innych warunkach, niż reszta Zjednoczonego Królestwa.

Reakcja rynku to lekkie odbicie notowań funta dzisiaj rano, GBPUSD powrócił do 1,23. Dzisiaj liderzy opozycji mają się spotkać z Johnsonem i namawiać go do przesłania najpóźniej do 19 października wniosku z prośbą o kolejne wydłużenie procedu Brexitu. Tymczasem o godz. 10:30 poznaliśmy ostateczne dane nt. dynamiki PKB, która wyniosła w II kwartale -0,2 proc. k/k i 1,3 proc. r/r (oczekiwano -0,2 proc. k/k i +1,2 proc. r/r).

Czy to miał być jeden z tych kontrolowanych przecieków, które mają pokazać, że to my możemy rozdawać karty w tej rozgrywce? Być może - wpierw Reuters podał powołując się na źródła, że amerykańska administracja pracuje nad szeregiem rozwiązań mających ograniczyć możliwość finansowania się chińskich firm amerykańskimi pieniędzmi (w tym tak drastycznych, jak wyrzucenie spółek z nowojorskiej giełdy) i pomysły te podobno zyskały zrozumienie u Donalda Trumpa.

Grubo, bo to byłoby już uderzenie w kluczowy łańcuch dla chińskiej gospodarki - nie ma lepszego miejsca na świecie niż USA, jeżeli chce się pozyskać kapitał na istotne projekty. Oczywiście, gdyby do czegoś takiego doszło, to gigantyczne szkody byłyby po obu stronach… chciałbym zobaczyć Donalda Trumpa, który tłumaczy najbardziej wpływowej grupie republikańskiego elektoratu, czyli grupom biznesowym, że teraz w imię patriotycznych wartości będą musieli pogodzić się z ogromnymi stratami (rzeczywistymi, oraz wynikającymi z tzw. utraconych korzyści).

Czy jest to możliwe? Zwłaszcza, przed przyszłorocznymi wyborami, skoro Trump traci w sondażach z kandydatami Demokratów (najbardziej z Joe Bidenem), a teraz jeszcze będzie miał na głowie media żywiące się przepychankami wokół jego możliwego impeachmentu (pierwsze przesłuchania w Izbie Reprezentantów mają rozpocząć się już w tym tygodniu)? Oczywiście, że nie, więc potraktujmy to co najwyżej w ramach kontrolowanego przecieku.

Dementi jakie przedstawił w weekend Departament Skarbu nie jednak do końca przekonywujące. Użyto słowa „w tym momencie”, co może równie dobrze oznaczać, że różne scenariusze są rozważane, ale teraz nie zostaną użyte. Czyli niedopowodzenia pozostały. Czy słusznie? Agencja Reuters zamieściła wczoraj wieczorem materiał sugerujący, że pewne ograniczenia blokujące IPO chińskich firm na giełdzie NASDAQ już zostały wprowadzone. Tylko, czemu ma to służyć?

Dobrze, że Chińczycy chcą nadal rozmawiać z Amerykanami. Oficjalne rozmowy delegacji na wysokim szczeblu odbędą się w Waszyngtonie 10-11 października, kilka dni po tygodniowych obchodach chińskiego, Złotego Tygodnia, które rozpoczną się jutro. Tylko, czy doprowadzą one do przełomu? Czy Chińczykom opłaca się rozmawiać z Trumpem, czy po prostu może lepiej próbować kupić czas i liczyć na finalizację porozumienia już z nowym przywódcą Białego Domu?

Teoretycznie, jeżeli Trump w „odwecie” będzie eskalował konflikt z Chinami, to tym samym będzie strzelał już do własnej bramki… Decyzja, jaką podejmie Pekin nie będzie łatwa.
Jaki to może mieć wpływ na rynki? Ogromny. Potencjalna, tymczasowa umowa handlowa pomiędzy USA, a Chinami byłaby czymś, co mogłoby rozładować ogromne napięcie i zafundować „złotą jesień” na globalnych rynkach. Oznaczałoby to skokowy wzrost akceptacji ryzyka (tryb risk-on), czyli mocne odbicie na giełdach i odwrót od bezpiecznych przystani, ale i także dolara. W innej konfiguracji, przy nasilających się obawach o globalną gospodarkę, rynki akcji mogą zacząć wyraźniej słabnąć, a dolar pozostanie silny.

W tym tygodniu większy wpływ na rynki być może będą mieć, jednak lokalne dane makro - z USA to indeksy ISM i dane Departamentu Pracy, w strefie euro ostateczne odczyty indeksów PMI, podobnie jak w Wielkiej Brytanii. Waluty Antypodów będą z kolei pod presją słabych danych, oraz decyzji RBA, jaką poznamy już jutro. W temacie Chin rozpoczynający się jutro Złoty Tydzień może ograniczyć napływ informacji, ale prasowe spekulacje przed rozpoczynającymi się 10 października negocjacjami, mogą się pojawiać.

Z bieżących wykresów być może warto zerknąć na GBPUSD. Końcówka tygodnia była słaba dla funta ze względu na nieoczekiwanie „gołębie” słowa Michaela Saundersa z Banku Anglii (podbił wycenę cięcia stóp), ale początek nowego nie wypada źle, po tym jak Boris Johnson zaprzeczył spekulacjom o swoim odejściu. Technicznie GBPUSD próbuje nadal rozegrać kanał wzrostowy, chociaż doszło już do jego nieznacznego naruszenia. Teoretycznie popyt mógłby mieć nawet możliwość rozegrania ruchu do 1,2380-1,2400, ale układ dziennych wskaźników sugeruje, aby nie spodziewać się nazbyt wiele po tej zwyżce.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
Dom Maklerski BOŚ
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz