Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Martyna Kośka
|

Lokatorka zwróciła uwagę na nieprawidłowości w budynku. Spółdzielnia napiętnowała ją jako donosicielkę

161
Podziel się:

Zaniepokojona tym, że wrocławski wieżowiec może nie spełniać wymogów przeciwpożarowych, lokatorka skontaktowała się ze strażą pożarną. Teraz spółdzielnia musi dokonać koniecznych usprawnień, co wiąże się z kosztami. Wszyscy mieszkańcy dowiedzieli się z pisma, że odpowiedzialną za podwyżki jest wymieniona z imienia i nazwiska "donosicielka".

Lokatorka zwróciła uwagę na nieprawidłowości w budynku. Spółdzielnia napiętnowała ją jako donosicielkę
Po tym, jak lokatorka zainteresowała się bezpieczeństwem w budynku, została określona mianem "donosicielki" (Flickr)

Mieszkanka bloku na tzw. wrocławskim Manhattanie (choć bardziej rozpoznawalne określenie budynku, na którym mieszka, to "sedesowiec"), nabrała podejrzeń co do tego, czy awangardowy blok z drugiej połowy lat 60. ubiegłego wieku nie okaże się śmiertelną pułapką w razie pożaru.

Poprosiła spółdzielnię o otwarcie tarasu na dachu, który mógłby być jedynym bezpiecznym miejscem, gdyby płomienie zajęły klatki schodowe. Spółdzielnia odmówiła, argumentując to tym, że w razie pożaru i tak nie dotrą tam służby ratunkowe – relacjonuje wrocławska "Gazeta Wyborcza", której kobieta opowiedziała, do czego doprowadziła ta prośba.

Skoro spółdzielnia nie reagowała, pani Kamila Wojtyńska w 2020 r. skontaktowała się ze strażą pożarną, by ustalić, w co powinien być wyposażony budynek, by w razie pożaru służby mogły jak najsprawniej udzielić pomocy. W mailu wypunktowała również niedociągnięcia, które zaobserwowała w zajmowanym przez swoją rodzinę budynku.

Zobacz także: Bunt branży fitness. Przedsiębiorcy otwierają punkty

Po lekturze strażacy z własnej inicjatywy postanowili zrobić audyt. Okazało się, że rzeczywiście pod pewnymi względami blok nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.

W raporcie pokontrolnym strażacy wypunktowali, co spółdzielnia musi jak najszybciej usprawnić i naprawić. Konieczne okazały się m.in.: wymiana wszystkich drzwi do klatek schodowych na drzwi o odpowiedniej klasy odporności ogniowej, wykonanie instalacji z zaworami hydrantowymi na każdej kondygnacji, wykonanie awaryjnego oświetlenia na klatkach schodowych.

Wskazana jako "donosicielka"

O konieczności dokonania niecierpiących zwłoki zmian spółdzielnia natychmiast poinformowała mieszkańców. Zamiast jednak ograniczyć się do przekazania informacji i, być może, przeprosić za dopuszczenie do zaniedbań, spółdzielnia zarzuciła lokatorce – wymieniając ją w piśmie do lokatorów z imienia i nazwiska - iż ta złożyła "donos", którego rezultatem jest konieczność zwiększenia składek na fundusz remontowy. Swoim zachowaniem naraziła więc wszystkich na koszty.

W rozmowie z "GW" lokatorka podzieliła się wątpliwościami co do tego, dlaczego spółdzielnia nie skorzysta z pieniędzy, które przez ostatnie lata mieszkańcy wpłacali na fundusz remontowy.

- W budynku jest 90 mieszkań. Kiedyś wpłacaliśmy nawet po 80 zł co miesiąc. Teraz około 30 zł. Nawet licząc po tej najniższej stawce, to ponad 300 tys. zł powinniśmy uzbierać przez ostatnie 10 lat. Remontów nie było, co więc stało się z tymi pieniędzmi? Na odnowienie elewacji spółdzielnia wzięła kredyt – powiedziała.

Dziennikarze chcieli zadać pytania prezesowi spółdzielni Piast Jackowi Kludaczowi, ale nie zdecydował się na rozmowę. 

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bezpieczeństwo
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(161)
ambre
11 miesięcy temu
W spółdzielni Piast w czynszu oprócz funduszu remontowego płaci się na Osiedlu Kosmonautów co miesiąc złotówkęn na tzw. fundusz kulturalny. Jest to obowiązkowe. Nie każdy chce z tych narzucanych propozycji kulturalnych korzystać, ale płacić musi. Ale nawet jeśli chce korzystać, to jest to czasami niemożliwe, bo tańszych biletów na kulturalne imprezy nie starcza dla wszystkich. W okresie pandemii nic nie było organizowane, a fundusz kulturalny tysiące mieszkańców co miesiąc opłacało. Co się stało i dzieje z pieniędzmi z tego funduszu?
ojciec szczes...
rok temu
Proszę zwrócić uwagę jak wielokrotnie Marcin Miłosz daje do wiadomości ,że "..Esplanada będzie odbudowana w identycznym kształcie. Nieco zmienione będą tylko schody oraz wejście dla osób niepełnosprawnych od strony Pasażu Grunwaldzkiego, ze względu na dostosowanie do istniejących przepisów.." Oznacza to ,że zarys jakiś w głowie spółdzielni jest odnośnie tylko części esplanady od strony pasażu (ta część należy w części do Miasta) na resztę nie jest zrobiony przetarg ani żaden biznesplan . Co będzie na wyburzonym prostokąciku , czyżby ma powstać budowla na którą nikt się nie godzi? Lub cichaczem nabyta przez dewelopera ?
meg
rok temu
Pan "prezes" złamał przepisy RODO.
Mieszkaniec
rok temu
Niestety spółdzielnie w Polsce są często ostatnim bastionem komuchów. Prezes wraz ze swoją świtą są jak dziedzic na folwarku - siedzą po 20-30 lat i czyja się zupełnie BEZKARNI. Na porządku dziennym są więc rożne patologie. Klasykiem gatunku jest zbieranie dużych składek na fundusz remontowy a potem zlecanie "remontu" zaprzyjaźnionej firmie (w spółdzielni którą mam na myśli właścicielem firmy remontowej był "zupełnym przypadkiem..." brat pracownicy spółdzielni) "Remont" był totalną klapą, ciągną się przez wiele miesięcy, robota była TOTALNĄ FUSZERKĄ! jak by ktoś kontrole zrobił, to ja nie wiem czy nie było by podobnej sytuacji jak w artykule. Niestety mieszkańcy nie mają realnego wpływu na działania zarządów spółdzielni. Przez wiele lat zdarzyli sobie oni (zarząd)zrobić sieć zależności - kółko wzajemnej adoracji - osoby które niezależnie od logiki zawsze będą głosować tak jak chce tego prezes (takie relacje budowane są przez lata np. przez przydzielanie atrakcyjniejszych mieszkań, różnego rodzaju benefity, w zamian za poparcie) Niestety obecny rzad nic nie robi w kierunku poprawy sytuacji, a obecny stan prawny bardzo utrudnia jakiekolwiek zmiany. Oczywiście niby jest możliwość wyodrębnienia i założenia wspólnoty mieszkaniowej, ALE to wymaga aby kazdy z mieszkańców wyodrębnił swój lokal, opłata notarialna jest wysoka i przy np 40 lokalach w budynku sa to bardzo duże koszty, których wiele osób np. starszych nie chce ponosić. A notariusz NIE MOŻE dać żadnego upustu/rabatu bo taksa notarialna na wyodrębnienie jest z góry ustalona w ustawie (i jest coraz wyższa bo odniesiona do minimalnego wynagrodzenia, które ciągle jest podnoszone ostatnio...)
Twój nick
rok temu
Proponuję pozwać zarząd spółdzielni na ogromne odszkodowanie za pomówienie i wyciek danych. W pozwie koniecznie zażądać poinformowania mieszkańców że mają wyższy czynsz przez pana Jacka, który ją pomówił i teraz spółdzielnia musi zapłacić ogromne odszkodowanie za to pomówienie i kłamstwa o podwyżce ostatniej.
...
Następna strona