Macron przyjedzie do Polski. Wiele już przegraliśmy z Francją, ale jest szansa na nowe rozdanie

Rynek pracy, pracownicy delegowani, transport…, co jeszcze możemy przegrać z Francją? Wizyta prezydenta Emmanuela Macrona to szansa na naprawę wzajemnych stosunków, o czym przekonuje w rozmowie z money.pl były ambasador we Francji Andrzej Byrt.

Przyjazd Emmanuela Macrona do Polski to szansa na nowe rozdanie
Źródło zdjęć: © East News | AFP/Eric FEFERBERG
Przemysław Ciszak

Stosunki między Polską a Francją są najgorsze od 1989 roku. - Jest wiele do nadrobienia - przekonuje w rozmowie z money.pl były ambasador we Francji i Niemczech Andrzej Byrt. Eksperci nie mają wątpliwości, że tracą na tym oba kraje. Konflikt z Paryżem przy jednoczesnym ochłodzeniu relacji z Niemcami i sporach z Brukselą odbił się mocno na pozycji Polski w UE. Doprowadził też do przegrania kolejnych ważnych dla Polski spraw, jak choćby kwestia pracowników delegowanych.

- To, że prezydent Francji chce przyjechać do Polski, to dobra wiadomość. Zapewne będzie chciał zobaczyć, czym się aktualnie różnimy, jak Polska widzi reformę Unii Europejskiej, a na jakich polach możemy współpracować - zaznacza ambasador Byrt.

Prezydent Macron planuje złożyć wizytę w Polsce w pierwszej połowie roku, poinformowała w miniony poniedziałek minister ds. europejskich Francji Nathalie Loiseau przyznając, że obecnie relacje polsko-francuskie nie spełniają oczekiwań obu narodów.

- Teraz mamy szansę, aby przedstawić swój sposób widzenia różnych spraw europejskich. Kwestia pracowników delegowanych wydaje się przesądzona. Ważą się losy unijnego transportu. Jednak tematów jest wiele - zapewnia w rozmowie z money.pl prof. Tomasz G. Grosse, ekspert ds. europejskich Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Helikopterem i widelcem

- Każda rozmowa jest szansą na znalezienie jakiś rozwiązań, które będę korzystne dla obu stron. Być może dojdzie do przejaśnienia we wzajemnych stosunkach - zaznacza ambasador Andrzej Byrt. Podkreśla przy tym, że po to są w dyplomacji właściwe kanały polityczne, aby skutecznie rozwiązywać nawet bardzo trudne relacje. A te między Warszawą a Paryżem nie należą do najlepszych.

Francuzi potraktowali rezygnację z pozyskania śmigłowców wielozadaniowych Caracal w październiku 2016 roku, czyli po zmianie władzy w Polsce, jako policzek. Warszawa też nie wykazała się dyplomacją w tej kwestii.

- Francuzi pamiętają ten słaby numer z helikopterami Caracal. Sprawa została ewidentnie źle rozegrana. Jeśli nowa władza chciała się z nich wycofać, to zrobiła to w najgorszy z możliwych sposobów. Człowiek, którego minister Macierewicz wówczas tak ośmieszył, dziś jest ministrem spraw zagranicznych Francji. A to sprawy nie ułatwia - zauważa ambasador Byrt. - To, co Polska do tej pory zrobiła, jakie kiepskie ślady po sobie zostawiła na parkiecie rozmów dyplomatycznych z Francją, to błędy ewidentne. Jednak sytuacja w polityce nie pozostaje nigdy definitywnie zamknięta - podkreśla.

Niestety późnej było tylko gorzej. Nie tylko z winy Polski. Obecny prezydent Macron dochodził do władzy niosąc na sztandarach obronę wewnętrznego rynku pracy i nie raz wskazywał Polaków, jako jednych z tych, którzy zabierają pracę Francuzom.

Kiedy doszedł do władzy, w maju 2017 roku, na forum unijnym na poważnie zaczął kampanię o zmianę zasad na rynku pracowników delegowanych. Przepisy ewidentnie nie były korzystne dla Polski. Nasza próba zapobiegnięcia wprowadzaniu tych przepisów zbiegła się w czasie z konfliktem z Brukselą, w który rząd PiS wszedł po zmianach w sądownictwie.

Podczas swej wizyty w naszym regionie Macron odwiedził Rumunię, Bułgarię i Austrię, spotkał się z przywódcami Czech i Słowacji. Polskę i Węgry ominął. Rząd w Warszawie nazwał "nacjonalistycznym" i "eurosceptycznym". Zarzucił mu zdradę unijnych wartości. - Polska nie definiuje dziś przyszłości Europy - mówił.

Odpowiedziała na to premier Szydło, która nakazała prezydentowi Macronowi zajęcie się Francją. W rewanżu zarzuciła mu brak doświadczenia i obycia politycznego. Konflikt narastał, padły słynne słowa o widelcu, którym to mieliśmy uczyć Francuzuów się posługiwać. A Polska w tym czasie przegrywała bój o pracowników delegowanych. Jedyne, co udało się wywalczyć, to wyłączenie kwestii transportu ze wspólnej dyrektywy. Jednak i na tym polu o sukcesie trudno dziś mówić.

Lekcja pokory

Bilans zysków i strat w ostatnich kontaktach z Francją nie wypada więc dla nas korzystanie. Helikoptery, rynek pracy, pracownicy delegowani, transport, spór o praworządność… wiele na tych polach straciliśmy.

Spięcie pomiędzy Szydło a Macronem:

Jednak, jak wskazuje w prof. Grosse, również sytuacja Francuzów mocno się pogorszyła w ostatnim czasie, zarówno gospodarczo jak i politycznie. - Francja, która straciła Włochy, a jej przyjaźń z Niemcami jest raczej szorstka, nie może sobie pozwolić na dalszą kłótnie z Polską. To już za dużo - argumentuje ekspert ds. europejskich Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Jak dodaje, dotychczasowa polityka prezydenta Macrona miała udzielić Polsce lekcji pokory wobec stojącej wyżej w hierarchii europejskiej Francji. - Okazała się jednak antyskuteczna. Francja pośrednio sama siebie ukarała. Polska jest ważnym graczem w Europie Środkowej i jej wypychanie na margines nie jest opłacalne - wyjaśnia.

W zapowiedzi wizyty prezydenta Macrona również widzi jednak pozytywny sygnał. - Następuje rewizja polityki francuskiej Macrona wobec Polski. Powinniśmy dobrze to wykorzystać - sugeruje w rozmowie z money.pl prof. Tomasz G. Grosse.

Nie przegrajmy kolejnego rozdania

- Jeśli Polska podejmie prezydenta Francji w sposób konstruktywny, jest szansa na nowe rozdanie - przekonuje ambasador Andrzej Byrt. - Macron - podobnie jak wszyscy Francuzi - sądzi, że prawdziwe imperium to Francja. I pewnie tak jest, jeśli spojrzeć na gabaryty jej gospodarki i porównać z naszą. Jednak jesteśmy państwem rosnącym, a to dla Francji ważny argument. Są dziedziny, w których sprzężenie sił na polu gospodarczym może być skuteczne, gdzie Francuzi i Polacy mogą coś razem zyskać - zaznacza.

Zdaniem dyplomaty wizyta w Polsce ma szansę zostać dobrze wykorzystana, zwłaszcza kontekście zawierania wewnątrz Unii wielostronnych inicjatyw, jak choćby odnowiony w Akwizgranie traktat elizejski między Francja a Niemcami. - Francuzi i Niemcy uważają się za lokomotywę Unii. Jednak to porozumienie nie stanowi zagrożenia dla Polski. To raczej sygnał do tego, aby wzmocnić głos Europy na forum międzynarodowym - ocenia ambasador Byrt.

Polska, gdyby nie przyjmowała postawy eurosceptycznej, mogłaby być częścią układu z tymi państwami – przekonuje nasz rozmówca. - Na zasadach podobnych do Trójkąta Weimarskiego moglibyśmy tworzyć układ wielostronny francusko-niemiecko- włosko-polski. Do tego trzeba by jeszcze dodać Hiszpanię, a wówczas ten głos UE byłby bardzo mocny. Niestety Polska odpowiada kontrą. Przyjmuje wicepremiera Włoch i rozważa udział w nowej osi państw, niejako w przeciwwadze do Niemiec i Francji.

Zdaniem prof. Grosse, Francja "dostrzegła, że lepszą strategią jest przyciągnąć Warszawę do polityki francuskiej, a nie ją do niej zrażać". - Polska w odpowiedzi, zaczęła bowiem kontestować francusko-niemieckie przywództwo w UE i skłaniać się ku polityce USA - wyjaśnia.

W jego ocenie, tematów do wspólnego rozpatrzenia między Polską a Francja jest wiele i wzajemnie możemy na tej współpracy zyskać. - Budżet europejski, polityka obronna, migracyjna, zmiany regulacji na rynku wewnętrznym, kwestia podatków w UE, czy sprawy głosowania większościowego. Chodzi też o relacje transatlantyckie - jesteśmy postrzegani, jako mocny sojusznik USA – i politykę bliskowschodnią. To kluczowy region dla francuskich interesów. W kontekście planowanej konferencji w Warszawie temat ten może być istotnym - wylicza ekspert.

Działania związków zawodowych we Francji, protesty żółtych kamizelek osłabiają pozycję prezydenta Francji i stanowią dla prezydenta Macrona poważny problem. Również kanclerz Merkel zapowiedziała, że to jej ostatnia kadencja. To gra na naszą korzyść. Dziś Polska powinna skorzystać z wyciągniętej ręki prezydenta Francji i konstruktywnie rozegrać tę rundę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Biomasa i pompy na topie. Czym dziś ogrzewamy domy?
Biomasa i pompy na topie. Czym dziś ogrzewamy domy?
"Problem szybko może stać się realny". Jeden wskaźnik w budżecie zwraca uwagę
"Problem szybko może stać się realny". Jeden wskaźnik w budżecie zwraca uwagę
Zaskakujący transport Bundeswehry na Grenlandię. Polecieli polską linią
Zaskakujący transport Bundeswehry na Grenlandię. Polecieli polską linią
"Szpiedzy na kółkach"? Oto jakie zagrożenia mogą stwarzać inteligentne samochody
"Szpiedzy na kółkach"? Oto jakie zagrożenia mogą stwarzać inteligentne samochody
"Teatr bez realnych skutków". Minister finansów reaguje na decyzję Nawrockiego
"Teatr bez realnych skutków". Minister finansów reaguje na decyzję Nawrockiego
Pilny tryb w Parlamencie Europejskim. Chodzi o miliardy dla Ukrainy
Pilny tryb w Parlamencie Europejskim. Chodzi o miliardy dla Ukrainy
Teraz budżet ugrzęźnie w TK. Świat finansów wzruszy ramionami [OPINIA]
Teraz budżet ugrzęźnie w TK. Świat finansów wzruszy ramionami [OPINIA]
Agora przeprowadzi zwolnienia grupowe. Oto na jakie pieniądze mogą liczyć pracownicy
Agora przeprowadzi zwolnienia grupowe. Oto na jakie pieniądze mogą liczyć pracownicy
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026