Ministra chce kluczowej zmiany w PIT. "W listopadzie 1/3 pensji mniej"
Rząd analizuje podwyższenie drugiego progu podatkowego i kwoty wolnej od podatku. Ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w programie "Tłit" Wirtualnej Polski przekonywała, że poważnie traktuje słowa ministra Andrzeja Domańskiego. Jednocześnie ostro skrytykowała obecny system podatkowy.
- Rozumiem, że sekwencja była taka. Usłyszała pani wywiad ministra Domańskiego, który wspomniał o podniesieniu progu podatkowego. Pani ogłosiła w związku z tym zwycięstwo, bo wy postulujecie podniesienie progu podatkowego ze 120 do 140 tys. zł. No i Andrzej Domański chyba trochę się zdenerwował na ten triumfalizm, bo na antenie RMF FM powiedział, że pani Pełczyńska-Nałęcz lubi przedstawić pomysł, robi się zamieszanie, a dwa tygodnie potem następuje cisza. No i generalnie teraz tłumaczy, że prace trwają, że żadne decyzje nie zapadły i nie wiadomo, czy zapadną. Więc pytanie, czy pani nie popełniła tutaj trochę falstartu, obwieszczając ten sukces? - pytał ministrę rozwoju Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz w piątkowym programie "Tłit" Wirtualnej Polski Tomasz Żółciak.
- Ja usłyszałam słowa ministra finansów i potraktowałam te słowa poważnie i te słowa dokładnie są takie, minister Domański powiedział: pracujemy, żeby w tym budżecie było. No to ja traktuję poważnie słowa ministra finansów - powiedziała w programie "Tłit" ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- Od dłuższego czasu systematycznie mówimy, że system podatkowy w Polsce wymaga zmian, które przełożą ciężar z pracujących, średnio zarabiających na duże korporacje i na ludzi, którzy dzisiaj w Polsce siedzą w rajach podatkowych. To jest wielka, bardzo poważna zmiana, która jest dramatycznie potrzebna. Lekarze, inni ryczałtowcy, zarabiający po 1,5, 2, 3 mln płacą 12, 14 proc. Nauczyciele, połowa już teraz średnio zarabiających wpadają w drugi próg, 32 proc. Wielkie korpo amerykańskie cyfrowe płacą 0,5 proc. No to są chore sytuacje. To trzeba zmieniać. Mówimy to od naprawdę bardzo długo, systematycznie opisując, pokazując całą tę potrzebę i o drugim progu, to jest ten największy ból, bo myśmy obiecali, że nie będziemy podwyższać podatków. I teraz drugi próg, który stoi, on wjeżdża w ludzi. I to wjeżdża w tych średnio zarabiających, którzy nagle zaczynają płacić 32 proc. i w listopadzie 1/3 pensji mniej. To jest karanie za nadgodziny. To jest naprawdę wielki, wielki ból i niesprawiedliwość - przekonuje liderka Polski 2050.
Dziennikarz Wirtualnej Polski i Money.pl, zajmujący się tematami politycznymi i gospodarczymi. Prowadzący poranny program "Tłit”.