Brzoska wskazał, jakie przepisy łamie Meta swoimi reklamami. Przykłady przerażają

– Przestępca wykonuje swój proceder, bo Meta mu na to pozwala, a żeby go ukryć, pozwalają mu to zamienić na reklamę trampek albo dżinsów, żeby ślad po tym zniknął – mówił Rafał Brzoska podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Zaproponował zmiany w prawie, które miałyby wyeliminować oszukańcze i szkodliwe, w tym także pornograficzne, reklamy.

Rafał BrzoskaRafał Brzoska
Źródło zdjęć: © GETTY | Beata Zawrzel, Jakub Porzycki, NurPhoto
Michał Wąsowski

Prezes InPostu Rafał Brzoska od kilku miesięcy prowadzi walkę z oszukańczymi reklamami na Facebooku. Z początku chodziło głównie o reklamy wykorzystujące wizerunek jego oraz jego żony Omeny Mensaah, ale inicjatywa szybko przerodziła się w coś większego. Niedawno fundacja Instrat, we współpracy z Sebastianem Kondrackim – założycielem Bielik AI – opublikowała raport pokazujący skalę szkodliwości oszukańczych reklam na Facebooku.

Jak wskazał Brzoska na konferencji w poniedziałek, Meta "świadomie otwiera furtkę przestępcom". – Pozwalają im zniknąć. Pozwalają zrobić jeden manewr: zamieniają jedną reklamę na inną. Przestępca wykonuje swój proceder przestępczy, bo Meta mu na to pozwala, a żeby go ukryć, pozwalają mu to zamienić na reklamę trampek albo dżinsów, żeby ślad po tym zniknął. To tzw. modyfikacja reklamy post factum, którą udało nam się uchwycić i udowodnić – mówił prezes InPostu.

Podkreślił też, że nie umożliwia się masowego pobierania tych danych przez instytucje badawcze. – Co oznacza, że Meta utrudnia organom ścigania, obywatelom, tym, którzy mają kontrolować, co nam się wyświetla, złapanie ich na tym przestępczym procederze – mówił.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Prześwietlili ponad 1,7 mln reklam

Przypomnijmy, że w ramach tej inicjatywy Sebastian Kondracki i Instrat przeanalizowali ponad 1,7 mln reklam, z czego 290 tys. zakwalifikowali jako podejrzane (16,5 proc.), a 28 tys. jako niosące bardzo wysokie ryzyko (1,6 proc.).

Sebastian Kondracki dodawał w trakcie konferencji, że musi osobiście sprawdzać oszukańcze i niewłaściwe reklamy – i że było to bardzo trudne doświadczenie. Mówił o dzieciach, które mogą być narażone na te reklamy.

– Osobna grupa, o której nie mówimy, a powinniśmy, to reklamy bardzo niskiej jakości usług cyfrowych. Chińskich, generowanych przez AI, drastycznych, pornograficznych, szkodliwych – zaznaczał Kondracki.

Dodał, że to "boli go najbardziej", bo reklamowane są np. instrukcje, jak wygenerować seksualnego deepfake'a, chociaż dotyczą z pozoru "niewinnych" aplikacji, dozwolonych od 9. roku życia.

– W nich wykorzystywane są często zdjęcia nastoletnich kobiet, a czasem i dzieci – wskazywał Kondracki. I dodawał, że reklamy te "mogą robić dużo krzywdy dzieciom".

"Cudowne rozwiązanie"

Analiza wykazała więc kilka typów podejrzanych reklam:

  • podszywające się pod konkretne osoby czy wykorzystujące ich wizerunki;
  • ze szkodliwą treścią, np. pornograficzną
  • i podszywające się pod konkretne firmy i marki – Lotto, BLIK czy największe banki. Ostatni typ scamu to często reklamy nielegalnych kasyn.

Oddzielną kategorię stanowią też reklamy pokazujące historie osób w trudnej sytuacji, np. bezrobotnych, zadłużonych czy z problemami zdrowotnymi. Czasem prezentują one "cudowne rozwiązanie" – czy to finansowe, czy zdrowotne, a czasem są po prostu reklamami nielegalnych kasyn lub zwyczajnie platformami, które dokonują kradzieży danych osobowych.

Dlatego Rafał Brzoska, Sebastian Kondracki i Instrat proponują zmiany prawne, które miałyby wyeliminować takie reklamy.

Prezes InPostu wskazywał, że w polskim prawie już istnieje tzw. procedura KYC (Know Your Client), czyli weryfikacji klientów. Dokonują jej m.in. instytucje finansowe, płatnicze, ale też firmy kurierskie.

– Jeżeli nowa firma chce nadawać przesyłki w mojej sieci, to musi wypełnić procedury, potwierdzić, że to jest ta firma, a osoba ją reprezentująca jest prawdziwa – mówił Brzoska.

Analogicznie, według Brzoski, Meta powinna weryfikować swoich reklamodawców – tak, jak robią to tradycyjne media: internetowe, telewizje czy radia.

– Meta nie robi żadnego KYC, bo nie musi – stwierdził prezes InPostu. Jak dodał, reklamodawcy bywają podpisani w systemie Mety np. czterema literkami albo cyferkami. Dlatego powinni weryfikować reklamodawców. – Jak kogoś nie zweryfikują, to drakońska kara procent od przychodów albo 150 proc. kwoty, która została pobrana. Ona nie może być zwrotem tego, co pobrano, bo to żadna kara – podkreślał Brzoska.

Dodał, że pieniądze z takich kar mogłyby zasilać fundusz kompensacyjny, który już dzisiaj funkcjonuje wobec ofiar przestępstw na rynku finansowym. Środki te mogłyby też być przeznaczane na edukację m.in. osób wykluczonych cyfrowo, by były mniej narażone na fejkowe reklamy generowane przez AI.

– Zakładamy, że ten mechanizm wyeliminuje scamowe reklamy – wskazał Rafał Brzoska. Określił też, że w tej chwili Meta "bierze udział w paserstwie" i powinna być ścigana z tego tytułu. – Gdybym ja wywiesił na domu baner, że prowadzimy punkt sprzedaży mefedronu, zostałbym wyprowadzony w kajdankach tego samego dnia. To się niczym nie różni – zaznaczał.

Apel do Pałacu Prezydenckiego

Brzoska, zapytany przez redakcję money.pl, jakie widzi szanse na wdrożenie tego prawa, wskazał, że "polskie media, wydawcy, uważają, że to świetny pomysł i należy go wdrożyć". Przy braku wdrożenia zaś należałoby zapytać polskich polityków, dlaczego nie wspierają polskich wydawców, którzy potrafią weryfikować reklamy, a "wspierają kogoś, kto zatruwa Polskę". Dodał, że obecnie inicjatywa dostała pozytywne sygnały od Komisji Nadzoru Finansowego, ma wsparcie kilku posłów oraz Ministerstwa Cyfryzacji. – Liczymy mocno na UOKiK – podkreślił Brzoska.

Małgorzata Rozenek-Majdan, która wspomaga inicjatywę, dodała zaś, że istotne jest też wsparcie w innym miejscu. – Musimy zaapelować do środowisk wokół Pałacu Prezydenckiego, bo weto prezydenta ws. wdrożenia DSA zablokowało prace, teraz druga wersja jest w Sejmie. Oprócz bardzo aktywnego MC, aktywni są również członkowie koalicji, poseł Bliźniuk czy posłanka Monika Rosa. Ta strona jest aktywna i dąży do zmian w prawie, ale bez poparcia urzędu prezydenta nie będzie dalszych prac – wyjaśniła celebrytka.

Prezes Instratu Michał Hetmański wezwał Metę, która poddała w wątpliwość wiarygodność metodologii raportu, do poddania swojego systemu zewnętrznemu audytowi. Dodał, że jest gotów przeprosić Metę, jeśli wykaże ona, że metodologia raportu była błędna.

Wybrane dla Ciebie