Demokraci chcą rozmontować cła Trumpa. Taki mają plan

Tomasz Sąsiada
Na kolażu: Hakeem Jeffries, kandydat na przewodniczącego Izby Reprezentantów, i prezydent Donald TrumpNa kolażu: Hakeem Jeffries, kandydat na przewodniczącego Izby Reprezentantów, i prezydent Donald Trump
Źródło zdjęć: © Getty Images | Alex Wong, Andrew Harnik | ZipZapic.com

Po zwycięstwie w wyborach połówkowych Demokraci szykują się do ofensywy legislacyjnej i śledczej wymierzonej w politykę celną Donalda Trumpa. Priorytetem ma być zakończenie wojny handlowej z Kanadą, a odzyskanie przez Kongres kontroli nad taryfami celnymi to jeden z pierwszych punktów na liście nowego parlamentu – podaje portal CNBC.

Jak tłumaczy serwis, zwycięstwo demokratów we wtorkowych wyborach połówkowych otworzyło nowy front w sporze o cła. Partia szykuje tzw. blitz legislacyjny na pierwsze 100 godzin nowego Kongresu – serię projektów ustaw, które mają odwrócić kluczowe elementy polityki handlowej Trumpa. Równolegle planowane są dochodzenia parlamentarne dotyczące sposobu przyznawania zwolnień celnych.

Hakeem Jeffries z Nowego Jorku, kandydat na przewodniczącego Izby Reprezentantów, zapowiedział, że przywrócenie kompetencji Kongresu w kwestii taryf celnych będzie jednym z pierwszych działań po przejęciu władzy. – Powinniśmy odzyskać uprawnienia ustawodawcze w zakresie ceł, bo cła Trumpa podnoszą koszty życia zwykłych Amerykanów – stwierdził podczas sierpniowej konferencji prasowej, kiedy podzielił się planami partii w sytuacji, gdy demokraci wygrają wybory.

Nowo wybrany senator Abdul El-Sayed z Michigan ocenił, że zakończenie reżimu celnego – a zwłaszcza konfliktu handlowego z Kanadą – to coś, co demokraci muszą zrobić bezzwłocznie po zaprzysiężeniu nowego Kongresu.


WIDEO
"Nikt nie jest przygotowany". Polak wrócił do OpenAI i ostrzega

Dochodzenie w sprawie "układów" przy zwolnieniach celnych

Obok działań legislacyjnych, partia przygotowuje grunt pod parlamentarne śledztwa – tłumaczy CNBC. Kongresmen Jamie Raskin z Marylandu, czołowy demokrata w komisji sądowniczej Izby Reprezentantów, 28 października wystąpił do Trumpa o udostępnienie dokumentów związanych z przyznawaniem zwolnień celnych. Raskin twierdzi, że prezydent korzystał z uprawnień do zwalniania z ceł, by zawierać preferencyjne umowy z przedstawicielami branż, którzy ofiarowywali mu prezenty.

Administracja Donalda Trumpa jest już uwikłana w kilka procesów sądowych kwestionujących różne aspekty jego polityki celnej. Pozew złożony 20 października dotyczy zastosowania przepisów z czasów Wielkiego Kryzysu do nałożenia 50-proc. ceł na szereg kanadyjskich towarów. Inny pozew zarzuca administracji próbę odtworzenia powszechnych taryf z "dnia wyzwolenia" (czyli z 2 kwietnia 2025 r., kiedy to prezydent ogłosił "cła wzajemne" na kilkadziesiąt krajów), które Sąd Najwyższy uznał za niezgodne z prawem w lutym 2026. W efekcie rząd został zobowiązany do zwrotu 166 mld dolarów zebranych w ramach unieważnionej polityki.

Poważne przeszkody dla Demokratów

Mimo wyborczego sukcesu demokraci nie dysponują w Senacie większością 60 głosów, która pozwoliłaby przełamać filibuster, czyli taktykę proceduralną polegającą na celowym wydłużaniu debaty w ciele legislacyjnym w celu opóźnienia lub całkowitego zablokowania głosowania nad ustawą, rezolucją lub nominacją. Republikanom, nawet w okrojonym składzie, pozostaje więc narzędzie blokowania ustaw. Kolejna przeszkoda to weto prezydenckie – jego obalenie wymaga dwóch trzecich głosów w obu izbach, co oznacza konieczność pozyskania sporej grupy republikańskich parlamentarzystów – tłumaczy CNBC.

I dodaje, że łączne wpływy z taryf między styczniem 2025 r. a lipcem 2026 r. wyniosły ok. 300 mld dolarów. Po orzeczeniu Sądu Najwyższego z lutego rząd zwrócił już ok. 138 mld dolarów, a kolejne niemal 20 mld czeka na wypłatę. Przed wyborami Trump obiecał, że jeśli republikanie wygrają wybory do Kongresu, umożliwi wypłatę każdemu dorosłemu Amerykaninowi czeku na 5 tys. dolarów – plan, który kosztowałby ok. 1,2 bln dolarów, czyli wielokrotność faktycznych wpływów z ceł.

Sceptycyzm wyborców wobec polityki handlowej prezydenta jest wyraźny: według sondażu CNBC z 3 listopada 65 proc. ankietowanych uważa, że cła zaszkodziły gospodarce USA, a tylko 22 proc. jest zdania, że jej pomogły.

Czy republikanie pójdą na ustępstwa?

Pytanie, jak mocno republikańscy kongresmeni będą bronić polityki celnej Trumpa – zwraca uwagę portal. Część z nich podczas kampanii wyborczej dystansowała się od ceł, gdy ich rywale z powodzeniem łączyli wysoką inflację z taryfami i wojną z Iranem. Republikanie, którzy przed erą Trumpa opowiadali się za wolnym handlem, mogą być mniej skłonni do dalszego popierania protekcjonistycznego kursu prezydenta, zwłaszcza patrząc z perspektywy wyborów 2028 r.

Sam Trump dał po wyborach do zrozumienia, że w kwestii ceł nie ma pola do kompromisu. W rozmowie telefonicznej z CNBC powiedział, że gdyby zrezygnował z taryf, tysiące fabryk będących w budowie natychmiast wstrzymałyby prace. Polityka celna pozostaje więc jednym z kluczowych punktów zapalnych w stosunkach między nową większością w Kongresie a Białym Domem.

Wybrane dla Ciebie