"Polska będzie daleko przed Europą". Diagnoza profesora z USA
– Gdzie jest Europa w skali innowacyjności światowej? Kiepsko jest, jest źle. Polska za chwilę będzie daleko przed Europą. Za chwilę to już jest ten moment. Jestem co do tego święcie przekonany. To młode pokolenie pcha Polskę w tym kierunku – mówi prof. Moncarz.
Czego nam wciąż brakuje w tym wyścigu? Zdaniem naukowca – strategicznego dla całego świata produktu. – Ja się pytam, jaki produkt Polska dziś posiada, że gdyby go przestała produkować, ktoś w świecie spędziłby bezsenną noc, i nie potrafię tego produktu nazwać. I zadaję to pytanie, nieraz arogancko, ludziom u władzy. Odpowiadają, niestety zgadzają się ze mną. Nie widzą też tego produktu – mówi.
Polskie talenty pracują dla cudzych firm
Według Moncarza problemem nie jest dziś brak talentów, lecz to, że pracują one dla cudzych firm. – Oni są w firmach, które nie są firmami polskimi – mówi, odnosząc się do Polaków współtworzących największe amerykańskie firmy technologiczne, takie jak OpenAI. – Polska ma fantastyczną fabrykę genialnych ludzi, których potem oddaje komuś, aby z tego "produktu" korzystał bez dodatkowych opłat dla Polski – mówi gość "Biznes Klasy".
Moncarz łączy ten wątek z bezpieczeństwem gospodarczym. Jego zdaniem rozwój sztucznej inteligencji nie będzie możliwy bez przemysłu półprzewodników, a "cały świat wisi na siłach produkcyjnych Tajwanu". Polska, jak przekonuje, powinna dążyć do własnej produkcji, a nie tylko pakowania gotowych komponentów.
Duża fabryka półprzewodników mogłaby, jego zdaniem, powstać częściowo z pieniędzy na zbrojenia, bo to kwestia bezpieczeństwa. – Jak nie będziemy mieli dostępu do tych czujników, które wchodzą do pocisków artyleryjskich, czy do rakiet, czy do jakichś innych wspaniałych urządzeń, które za te 30 miliardów będziemy produkowali w Polsce, no to będzie złom – ostrzega.
Według niego wysokie uzależnienie od Chin będzie oznaczało problemy w przyszłości. – A że Chiny prędzej czy później będą miały wpływ na to, czy Tajwan będzie dostarczał, czy nie, więc będą mogły nas terroryzować gospodarczo. Tak jak Rosja terroryzowała za pomocą swojej ropy i gazu – dodaje.
Kapitał boi się ryzyka, młodzi wyjeżdżają
Pytany, dlaczego młodzi utalentowani Polacy wybierają Dolinę Krzemową, Moncarz wskazuje na skalę tamtejszego kapitału wysokiego ryzyka: "ponad 40 proc. kapitału wysokiego ryzyka całych Stanów Zjednoczonych" trafia właśnie tam. W Polsce kapitał "w znacznej mierze wciąż wisi na kieszeni państwowej".
Trzeba, jego zdaniem, przesunąć wskazówkę tego "licznika ryzyka" w stronę większej odwagi, bo "kapitał ma być dostępny przy przedsięwzięciach większego ryzyka niż teraz". Jak dodaje, "chodzi o tę zdolność podejmowania ryzyka i to, że jak ci się nie udało, to się podnosisz i biegniesz dalej".
– Jest trochę też kwestia tego, że ja sam chcę wszystko zrobić. W Ameryce jednak zespołowa praca jest głęboko w kulturze amerykańskiej. I wtedy ci dojeżdżający z Europy w połączeniu z tą kulturą rozwijają się bardzo szybko – mówi.
Pieniądze na naukę i przepaść między uczelnią a biznesem
Moncarz odnosi się też do niskich, sięgających 1 proc. PKB, polskich wydatków na badania i rozwój. – Nie żebym tłumaczył ten niski procent, bo też gotuje się we mnie krew, jak o tym słyszę. Natomiast nie jest aż tak źle, jakby ta statystyka wskazywała. Zdaje się, że żadnego Duńczyka wśród twórców OpenAI nie ma – mówi.
Wzrost wydatków na zbrojenia może być według niego szansą dla nauki, o ile pieniądze zostaną powiązane z badaniami. – Jak skończymy na zakupach gotowców i sklejaniu ich w coś genialnego, to pod koniec tego procesu będziemy tam, gdzie jesteśmy teraz. Bardzo ważne, żeby nauka była mocno, mocno związana z wydawaniem tych pieniędzy – zastrzega.
Kluczowa pozostaje jednak jego zdaniem przepaść między uczelniami a biznesem. – Nie byłoby Doliny Krzemowej bez Uniwersytetu Berkeley w Kalifornii i bez Uniwersytetu Stanforda. A sukces tych uniwersytetów nie byłby nawet zbliżony do tego, czym jest dzisiaj, gdyby nie było tej całej infrastruktury przemysłowo-gospodarczej Doliny Krzemowej. Czyli one są złączone, to są syjamskie bliźniaki. Tego nie można rozciąć – mówi, opisując splot uczelni i biznesu w Kalifornii.
Promocja Polski za granicą
Moncarz odnosi się do nieudanej promocji Polski za granicą, czyli akcji Marka Polska.
– To ogromne fiasko – mówi. Krytykuje przy tym polityków za pominięcie polskiej diaspory w USA. – Dlaczego do nas nie przyjdą i nie pomogą nam być budowniczymi marki polskiej na zewnątrz? Tylko urzędnika wyjmują z kapelusza, który ma zbudować markę polską w świecie. Bzdura zupełna – mówi wprost. Jednocześnie dodaje, że często przyjeżdża do Polski. Dlaczego? – Przyjeżdżam tu po tlen. Ja nie potrafię żyć bez Polski – dodaje.
Przywołuje też deklarację ministra nauki i szkolnictwa wyższego o budżecie na współpracę z Doliną Krzemową, z którego – jak twierdzi – nic nie wyszło. – Nagle się okazało, że takiego budżetu nie można przekazać jakiejś organizacji w Dolinie Krzemowej, bo to jest niezgodne z polskim prawem. Są bariery, które paraliżują podejmowanie decyzji odważnych, innowatorskich – uważa prof. Piotr Moncarz.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.