Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|
aktualizacja

Nadciąga brytyjsko-unijny spór o szczepionkę AstraZeneki

18
Podziel się:

Bruksela żąda, by AstraZeneca dostarczała Unii szczepionki także z zakładów w Wlk. Brytanii. - "Kto pierwszy, ten lepszy" sprawdza się u lokalnego rzeźnika, ale nie w naszych umowach - mówi komisarz Stella Kyriakides.

Nadciąga brytyjsko-unijny spór o szczepionkę AstraZeneki
Nadciąga brytyjsko-unijny spór o szczepionkę AstraZeneki. (Getty Images, Lisa Maree Williams)

AstraZeneca poinformowała Unię w zeszły piątek [22.1.21], że w pierwszym kwartale zamierza radykalnie zmniejszyć dostawy dla krajów UE. - Nawet ich dokładna wielkość jest objęta tajemnicą handlową, ale AstraZeneca chciałaby nam dostarczyć tylko ćwierć tego, na co byliśmy umówieni. A byliśmy umówienie na trójcyfrową liczbę w milionach [czyli co najmniej 100 mln] - tłumaczył dziś urzędnik Komisji zaangażowany w rokowania.

- Wzywam AstraZenekę do respektowania swych zobowiązań prawnych, społecznych i moralnych - wzywała dziś Stella Kyriakides, komisarz UE ds. zdrowia. Jednak kilka spotkań szczepionkowego „komitetu kierującego” (Komisja plus przedstawiciele 27 krajów) z AstraZeneką do wczesnego środowego popołudnia nie przyniosło rezultatów.

Bruksela kategorycznie odrzuciła dziś (27.01.2021) główne tezy szefa tego koncernu Pascala Soriota z wywiadu dla paru gazet europejskich. Ten przekonuje, że redukcja dostaw dla Unii wywołana awarią w fabryce w Belgii nie łamie umowy z Unią, bo nie ma w niej twardych zobowiązań co do harmonogramów dostaw, lecz tylko klauzula o dołożeniu „wszelkich starań („best efforts”). A skoro Brytyjczycy sfinalizowali umowę z AstraZeneką na trzy miesiące przed Brukselą to mają teraz pierwszeństwo w dostępie do dawek.

Zobacz także: Polska szczepionka na COVID-19. "Skuteczność będzie znana za miesiąc-dwa"

- Brytyjski rząd zastrzegł sobie, aby preparaty produkowane na terenie kraju w pierwszej kolejności były tam rozprowadzane. Tak to już działa - powiedział Soriot.

Ta argumentacja AstraZeneki wywołała oburzenie w Brukseli, która żąda teraz od firmy zgody na ujawnienie treści kontraktu. - Chcieliśmy tego od początku, ale to AstraZeneca mocno naciskała na wymóg tajemnicy handlowej. Ale skoro teraz jej szef publicznie debatuje nad fragmentami tego kontraktu, to go opublikujmy. I wtedy dyskutujmy - mówi urzędnik UE. Z kolei komisarz Kyriakides podkreślała, że zapisy o "wszelkich wysiłkach" są standardem przy podpisywaniu zaliczkowych umów co do np. szczepionek, które - tak było zeszłego lata z AstraZeneką - nawet nie zostały jeszcze zatwierdzone, ani nawet całkowicie opracowane. - I w naszej umowie nie ma nic, co dawałby innym krajom, w tym Wlk. Brytanii, pierwszeństwo co do dostaw przewidzianych dla Unii. Nie ma tam zasady "kto pierwszy ten lepszy" - powiedziała Kyriakides.

Unijna umowa z AstraZeneką wymienia cztery fabryki - dwie w Wlk. Brytanii, w Belgii (ta ma mieć awarię) oraz Niemczech. - Dokładnie w takiej kolejności. Mamy zatem pełen prawo do produkcji z zakładów brytyjskich - przekonują negocjatorzy Komisji Europejskiej. A jeśli rzeczywiście cała produkcja europejska AstraZeneki miałaby się czasowo obniżyć, to cięcia powinny być proporcjonalne dla wszystkich. Tymczasem Bruksela podejrzewa, że to produkcja z Unii jest nadal przekierowywana do Wlk. Brytanii kosztem zobowiązań wobec krajów UE. - Niech żadna firma nie łudzi się, że nie potrafimy zorientować się, co się dzieje - ostrzegała dziś Kyriakides.

Tylko monitoring czy kontrola eksportu?

Komisja Europejska monitoruje teraz wywóz wszelkich szczepionek antykowidowych przez unijną granicę celną (a zatem także do Wlk. Brytanii), ale chce na dniach wprowadzić obowiązek szczegółowego rozbijania tej ogólnej liczby szczepionek na producentów. Bruksela zastrzega, że chodzi jej o "przejrzystość", a nie blokowanie eksportu, ale m.in. niemiecki minister zdrowia Jens Spahn jest radykalniejszy. – Nie chodzi o zasadę "Unia First", lecz o zapewnienie nam rzetelnego udziału w szczepionkach. Propozycja unijnego "rejestru eksportowego" ma być ogłoszona w najbliższy piątek.

Naciski na dostawy z fabryk w Wlk. Brytanii (lub na wyhamowanie dostaw przekierowywanych tam z UE) grożą pierwszym pobrexitowym wielkim spięciem politycznym z rządem Borisa Johnsona. Brytyjski premier już przed paru dniami wzywał "europejskich przyjaciół", by dotrzymywali zasad wolnego handlu.

Co z seniorami?

UE przeznaczyła łącznie 336 mln euro na wsparcie badań i rozwoju linii szczepionkowej AstraZeneki (nie wszystko zostało jeszcze wypłacone). I łącznie zarezerwowała u tej firmy do 400 mln dawek (w tym 300 mln do sierpnia tego roku), z których cześć powinna być dostarczana do krajów UE nawet przed rekomendacją Europejskiej Agencji Leków (EMA), która jest spodziewana w ten piątek.

Szefowa EMA Emer Cooke podkreślała wczoraj [27.1.21] w europarlamencie, że testy AstraZeneki objęły małą liczbę starszych osób – zwłaszcza w porównaniu z BioNTech/Pfizerem oraz Moderną. Cooke pytana o AstraZenekę nie wykluczyła, że EMA może zatwierdzać niektóre szczepionki antykowidowe tylko dla pewnych grup wiekowych wskutek niedostatecznie przetestowanej skuteczności u seniorów.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
Deutsche Welle
KOMENTARZE
(18)
Leszek10000
3 lata temu
Brytole muszą jakoś uzasadnić swoje wyjście z UE. Ekonomicznie puki co katastrofa. Więc wpadli na pomysł, że jak zablokują dostawy szczepionek do UE a u siebie zwiększą to będą mogli powiedzieć, że secesja (brexit) się opłaciła. Życie ludzkie dla tych byłych handlarzy niewolników nigdy się nie liczyło.
andrzej1.61
3 lata temu
Może UE powinna się przyjrzeć wszystkim produktom tej firmy, na początek wycofać refundowanie leków przez poszczególne państwa.
Polak
3 lata temu
Normalne jest że Wilka Brytania sobie nie pozwoli aby komunistyczna i Niemiecka UE narzucała im swoje prawa nie po to z tej dyktatury zrezygnowali.
Mag
3 lata temu
Angole ledwo wyszli z Unii i już sobie lepiej radzą. Przynajmniej w tej, konkretnej, sytuacji.
andrzej55
3 lata temu
I tak to mamy wybór urzędnika która odpowiada za 500 milionów ludzi w Europie nic nie umie, nic nie wie, ale jest swój i wybrany przez elity na stanowisko. Teraz widać jacy dyletanci nami rządzą w Brukseli. Szkoda słów. Wyłożyli nasz pieniądze na badania i nic z tego nie mają. Normalnie ręce opadają, ale pouczać innych to pierwsi.