Niejasna przeszłość biznesowa na Wschodzie. Minister reaguje
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun odniósł się w TVP Info do rzekomych doniesień na temat niejasnej przeszłości biznesowej, w związku z zasiadaniem w radzie nadzorczej cypryjskiej spółki FELB, w której był obecny kapitał rosyjski. Zapytany zapewnił, że sam wystąpił o kolejną weryfikację przez służby specjalne.
Minister podkreślił, że nagłaśniany jest nieznaczący epizod w jego karierze, dotyczący zasiadania przez niego w 2015 roku w radzie nadzorczej cypryjskiej spółki East Land Bridge Limited (FELB), w której - z uwagi na 75 proc. udziałów - większość miały rosyjskie koleje państwowe, którym szefował Władimir Jakunin, nazwany "kolejarzem Putina".
Onet podkreślił, że było to rok po aneksji Krymu. Minister zbagatelizował wprost ten epizod. Zapewnił zarazem, że wystąpił o dodatkową weryfikację przez służby specjalne.
Wystąpiłem w ubiegłym tygodniu do ABW o poszerzone sprawdzenie (kariery w przeszłości - red.), niezależnie od tego, jaką funkcję pełnię. Przejdę dodatkową weryfikację - powiedział w TVP Info Wojciech Balczun.
- Przez 12 lat byłem przedsiębiorcą, menedżerem na rynkach międzynarodowych. Zasiadałem w kilkudziesięciu radach nadzorczych. Ta rada nie była żadną istotną z mojej perspektywy. Nie otrzymałem z tego tytułu przez rok żadnego wynagrodzenia - zapewnia minister. - Pan Jakunin nie był objęty sankcjami, były (wobec niego - red.) normalne procedury. Spotkałem się z nim tylko raz i to oficjalnie, jako przedstawiciel polskich kolei. A zrezygnowałem z rady, bo nie była żadnym znaczącym epizodem w mojej karierze - odpowiedział minister Balczun.
Tak nas widzą na świecie. "Nie walczycie o stołki"
Został też zapytany o to, czy realnie ukrywał ten epizod kariery. - Mam notowania, znają mnie ludzie z całego świata. Nie mam ani jednego elementu, którego bym się wstydził. Jeśli chodzi o partnera biznesowego, to mam takiego jednego - chodzi o projekt dotyczący wydobywania bursztynu na Ukrainie. Projekt nie wyszedł, potem przyszła pandemia i wojna, to była walka o przetrwanie. Inwestorzy nie chcieli zrozumieć specyfiki. Na koniec umorzyłem swoje akcje - opowiadał minister Balczun.