"Nikt nie rozdaje pieniędzy na piękne oczy". Ekspert odpowiada Obajtkowi

Transakcje związane z zakupem wenezuelskiej ropy miały kosztować Orlen 1,6 mld zł – podał "Financial Times". Do sprawy odniósł się Daniel Obajtek, który oburza się, że jeden z wyczarterowanych przez Orlen statków wykorzystał ktoś inny. – To sprawa wtórna. Afera nie wynika z tego, czy ktoś podnajął statek – odpowiada Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ, ekspert rynku paliw.

Daniel Obajtek zabrał głos ws. afery OTSDaniel Obajtek zabrał głos ws. afery OTS z wenezuelską ropą
Źródło zdjęć: © NurPhoto via Getty Images | Foto Olimpik
Piotr Bera

"FT" opublikował artykuł opisujący, w jaki sposób szwajcarska spółka handlowa Orlen Trading Switzerland (OTS) miała zapłacić 345 mln dol. za 6 mln ton baryłek ciężkiej wenezuelskiej ropy. Dziennik opisuje, że OTS liczyło na zysk w wysokości 25–30 mln dol. Natomiast 2/3 wartości kontraktu (230 mln dol.) OTS miało pokryć z góry.

Ostatecznie do transakcji nie doszło. Ropy nie ma, pieniędzy też nie. Według relacji "FT" problemy pojawiły się przy realizacji zamówienia. Wenezuelski koncern PDVSA korzystał z rozliczeń w USDT, a dubajska firma Hannon International, z którą OTS podpisał kontrakt, próbowała pozyskać kryptowalutę przez kolejnych pośredników. Tymczasem trzy tankowce wynajęte przez Orlen czekały u wybrzeży Wenezueli na załadunek, generując dodatkowe koszty.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara mówił, że nigdy wcześniej Orlen nie zapłacił przedpłaty za ropę. Kontrakty zawiera się tak, że albo płaci się po dostarczeniu towaru, albo na zasadach gwarancji bankowej poprzez instytucje dające gwarancje rachunku powierniczego. Nikt nie rozdaje pieniędzy na piękne oczy, jeszcze w takich krajach jak Wenezuela - tłumaczy Dawid Czopek.

Do artykułu "FT" odniósł się Daniel Obajtek. Były prezes Orlenu zwrócił uwagę na kwestię czarteru. W marcu 2024 r. jeden ze statków załadował około 500 tys. baryłek oleju opałowego. OTS pod koniec miesiąca zerwało jednak pierwotny kontrakt. Jak ustalił "Financial Times", 15 kwietnia ten sam statek, wcześniej wyczarterowany przez Orlen, załadował w terminalu José ciężką ropę dla innego odbiorcy – Reliance Industries.

"Dzisiejszy FT opisuje ważny aspekt sprawy OTS – po zerwaniu kontraktu na dostawę ropy przez nowy zarząd OTS ropa została zatankowana na wyczarterowany dla OTS statek dla innego odbiorcy. Czyli realizacja kontraktów była możliwa? To po co nowy zarząd zerwał kontrakt? Po co zwolniono wszystkich, którzy mieli wiedzę o tych transakcjach? Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie w pełni wyjaśniona także przed polskim sądem!" – czytamy wpis europosła w serwisie X.

Puste statki w porcie

Jednak w opinii Czopka kwestia statku nie jest tu najistotniejsza.

Afera nie wynika z tego, czy ktoś podnajął statek, ale wynika z tego, że zapłacono za ropę, której było. Wynajęto statki, które czekały na nieistniejącą ropę. Reszta rzeczy jest wtórna. Najdziwniejszy jest sam początek transakcji, a nie to, czy ktoś podnajął statek. Kto pozwolił na to, żeby w ten sposób płacić za ropę? – zastanawia się Czopek w rozmowie z money.pl.

Zdaniem analityka puste statki czekały w porcie i "trzeba było coś z nimi zrobić". Dlatego statek wynajęto innemu podmiotowi, żeby zmniejszyć straty. Czopek powtarza jednak, że "jest to sprawa wtórna" w tej aferze.

OTS musiało ponosić koszty przestoju statków, czyli tzw. demurrage. Ekspert podaje, że wynajęcie statku, który może przewieźć 2 mln baryłek ropy naftowej, kosztował wówczas ok. 50–100 tys. dolarów dziennie.

Orlen próbuje odzyskać utracone 230 mln dolarów, które OTS wpłaciło Hannon. Zdaniem polskiego rządu łączne straty sięgają 1,6 mld zł.

Wybrane dla Ciebie