Premier we wtorek ogłosił, że rząd wraca do podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Zapowiedział, że jeśli prezydent podpisze nową ustawę, rząd będzie chciał natychmiast uruchomić kolejny wariant programu obniżania cen paliw.
W wtorek po południu rzecznik rządu potwierdził, że Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
"Za chwilę będziemy mieli rekordowe ceny"
– Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, wojny wytoczonej przez Rosję i niezrozumiałej blokady pana prezydenta, my za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny. Takie, o jakich nikt nie śnił w najgorszych snach – mówił Donald Tusk przed posiedzeniem.
– Zobaczymy na ile starczy środków, ale mam nadzieję, że tutaj już nikt nie może mieć wątpliwości, że tę ustawę trzeba podpisać. To nie ludzie mają płacić za ten kryzys paliwowy – dodał.
Zaapelował bezpośrednio do prezydenta. – Ja nie mam wpływu na politykę prezydenta Trumpa, ja nie mam wpływu na politykę Rosji, ale może będziemy mieli wpływ na naszą politykę. Panie prezydencie, więc proszę to podpisać, bo tu chodzi o pieniądze ludzi – mówił szef rządu.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Argumentował, że w czasie kryzysów paliwowych wysokie ceny uderzają w konsumentów, podczas gdy firmy z sektora notują większe zyski. Jego zdaniem opodatkowanie tej dodatkowej części dochodów pozwoliłoby przeznaczyć pieniądze na działania obniżające ceny na stacjach.
W każdym kryzysie paliwowym my wszyscy tracimy, ale firmy paliwowe zyskują. Te zyski mają charakter nadzwyczajny – przekonywał Tusk.
16 mld zł zysku Orlenu
Premier jako przykład wskazał Orlen. Według przedstawionych przez niego danych koncern wypracował w pierwszym półroczu niemal 16 mld zł zysku netto, podczas gdy rok wcześniej było to niespełna 6 mld zł.
– Te nadzwyczajne zyski w ciągu pół roku to jest 10 miliardów więcej niż rok temu. I my chcieliśmy te zyski opodatkować, żeby mieć pieniądze na rezygnację z VAT-u i akcyzy, czy obniżenie, tak żeby paliwo było chociaż trochę tańsze – mówił.
Podkreślał przy tym, że sam mechanizm może być dla firm paliwowych niekorzystny, ale jego zdaniem jest uzasadniony.
Chcieli 60 proc. podatku od nadwyżki
To drugie podejście rządu do tego rozwiązania. Poprzednią ustawę prezydent Karol Nawrocki skierował pod koniec lipca do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej. Nowy projekt ma zostać przyjęty przez rząd i skierowany do Sejmu, a marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiadał przeprowadzenie trzech czytań i głosowanie nad ustawą jeszcze w tym tygodniu.
Zgodnie z założeniami pierwszego projektu podatku danina miała wynosić 60 proc. i obejmować nadwyżkę przychodów ze sprzedaży paliw ciekłych w okresie od marca do grudnia 2026 r. Podstawą wyliczenia miała być kwota przekraczająca poziom wynikający ze średniej marży sprzedaży podatnika z 2025 r., powiększonej o 20 proc.