Nowe obostrzenia. Górale przybici. "Zamiast turystów po ulicach chodzą windykatorzy"
Pozamykane hotele, pensjonaty, restauracje, wyciągi. Zamiast śmiechu turystów, w górskich kurortach usłyszeć można coś innego. - Mają nas w nosie. Mówią, że nie możemy pracować, ale nie mówią, za co mamy dzieci nakarmić - mówi Grzegorz Schabiński, właściciel stoku. - Pozostał nam tylko krzyk rozpaczy - dodaje Mirosław Bator, przedsiębiorca ze Szczyrku.