W Wojsku Polskim jest już ponad 200 czołgów K2, a dostawy z Korei Południowej przebiegają bez zakłóceń: pod koniec sierpnia odebrano kolejną partię 28 pojazdów - wskazuje "Rzeczpospolita".
Równolegle realizowana jest druga umowa: 180 czołgów w latach 2026-2030, w tym 116 w konfiguracji K2GF (2026-2027) i 64 w konfiguracji K2PL (2028-2030), a końcowy montaż 61 K2PL ma odbywać się w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy.
WIDEOJak w kasynie. Ostrzega przed ekstremalnymi inwestycjami
Problemy dotyczą transferu technologii MRO. PGZ deklaruje, że "prace nad transferem technologii dotyczącej czołgów K2 przebiegają zgodnie z założonym harmonogramem".
Jednocześnie spółka wskazuje, że w Grupie PGZ do serwisów i napraw silników K2 rekomendowane są Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu, choć w korespondencji pojawił się spór o preferencje strony koreańskiej wobec ulokowania tych kompetencji w Bumarze-Łabędy.
W rozmowach przemysłowych mają też padać zarzuty o zawyżone koszty szkoleń MRO i niewielką elastyczność negocjacyjną po stronie koreańskiej. Skala wydatków inwestycyjnych ma być na tyle duża, że Bumar-Mikulczyce i Zakłady Mechaniczne Tarnów rozważają wycofanie się z projektu. W efekcie, jak wynika z opisu kulis sprawy w rp.pl, nie jest przesądzone utrzymanie terminów kluczowych dla startu montażu K2PL w Polsce od 2028 r.