Notowania

"Oszczędzisz 50 tys. zł - tylko kup elektryka". Tyle teoria, dopłat - nie ma

Blisko 70 tys. używanych aut z zagranicy zarejestrowali w styczniu Polacy. Przez cały 2018 r. tablice przykręcili do zaledwie 620 aut elektrycznych. Tę żałosną statystykę kraju deklarowanej elektromobilności poprawić mają dopłaty. Mają, bo rozporządzenia ciągle nie ma.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Premier Morawiecki przymierza się do Arrinery Electric - polskiego auta elektrycznego. Samochód od zera do 100 km/h przyśpiesza w 2 sek. (Fot: JACEK DOMINSKI/REPORTER)

Najnowsza analiza Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) pokazuje, gdzie jesteśmy na drodze do miliona aut elektrycznych w 2025 r. Na koniec 2018 r. jeździło po Polsce 3,5 tys. aut elektrycznych i hybryd typu plug-in (ładowane z gniazdka). Tradycyjne (stare) hybrydy według światowych norm nie zaliczają się do aut elektrycznych.

Tymczasem deklarację miliona aut elektrycznych na polskich drogach do 2025 r. złożył w 2015 r. ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki. Minęły trzy lata i do osiągnięcia celu brakuje 996 500 sztuk. Pytaliśmy w Kancelarii Premiera, czy plan jest nadal aktualny. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Kolej+. Wystąpienie Mateusza Morawieckiego

Z danych PZPM wyłania się dobrze znany obraz naszego rynku motoryzacyjnego. Tylko w styczniu zarejestrowano dokładnie 68 622 używanych aut z zagranicy. Blisko 60 proc. z nich (41 tys.) miało powyżej 10 lat. 31 proc. mieści się w przedziale 4-10 lat. Tylko 9,2 proc samochodów zarejestrowanych w styczniu i sprowadzonych do kraju miało mniej niż 4 lata.

Trudno winić o te statystyki naszych rodaków, którzy mają zbyt skromne budżety, by kupować nowe samochody. Można jednak mieć żal do rządzących, że oprócz mówienia o elektromobilności, tak mało zrobili do tej pory, by opłacało się kupować elektryki.

Kiedy dopłaty? "Tego nie wie nikt"

Samochody z takim napędem ciągle są za drogie na kieszeń Kowalskiego. Bez dopłat rynek nie ruszy. O datę wejścia w życie rozporządzenia, które umożliwi dopłaty, zapytaliśmy w resorcie energii. Do czasu opublikowania artykułu nie dostaliśmy odpowiedzi.

- Tego nikt nie wie. Konsultacje społeczne skończyły się w poniedziałek. Ministerstwo Energii będzie teraz analizować uwagi, których było sporo. Mam jednak nadzieję, że ministerstwo w miarę szybko dostarczy ostateczną wersję - mówi money.pl Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

To jednak nie znaczy, że cel Morawieckiego jest w zasięgu. Organizacja przewiduje, że przy optymalnym wykorzystaniu Funduszu Niskoemisyjnego Transportu liczba pojazdów elektrycznych w Polsce w 2025 r. zbliży się do 300 tys.

Czym jest Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (FNT)? Ma on zasilać wszelkie inicjatywy związane z rozwojem elektromobilności w Polsce. W tym roku przeznaczono na ten cel 340 mln zł. Jednak do tej pory, nie wydano z niego złotówki, bo nie ma rozporządzeń. Ponadto cała ta suma i tak nie byłaby przeznaczona na dopłaty dla kupujących elektryki.

Fundusz nie tylko elektryczny

- FNT ma zasilać aż 11 różnych celów. Wśród nich są m.in. dopłaty do budowy infrastruktury paliw gazowych, inwestycje samorządów w elektryczny transport zbiorowy czy rozbudowę sieci ładowarek. W naszych uwagach do rozporządzenia wnioskowaliśmy o całkowita transparentność w tym zakresie. Na razie jednak podział tych pieniędzy jest wielką niewiadomą - mówi Mazur.

Jak dodaje, kolejne wątpliwości dotyczą konkursów, które zdecydują o przyznaniu dotacji. Nie będą w nich startować klienci salonów samochodowych, tylko dealerzy i hurtownicy na tym rynku. To oni dysponować będą pulą na dotacje do elektryków.

- To kolejna wielka niewiadoma. Nadal nie wiemy, jak będą wyglądały te konkursy, jakie będą zasady. Nie chcemy tylko krytykować działań resortu. Cieszymy się, że program nabiera kształtów, ale czas, by deklaracje i dobre intencje zamienić na konkrety. Obecny stan zawieszenia hamuje cały rynek - ocenia przedstawiciel PSPA.

Ekspert mówi o paraliżującej wszystkich niepewności co do wysokości dotacji. Wydaje się naturalną rzeczą, że zarówno zainteresowani zakupem elektryka, jak i inwestujący w ładowarki czy autobusy, czekają na te pieniądze.

Miał być milion. Może być 60 tys.

A co się stanie, kiedy prace nad rozporządzeniem będą się przedłużać? - Mówimy jasno. Jeśli rynek nadal będzie działał na obecnych zasadach (3 proc. akcyza na elektryki i wyższy odpis z amortyzacji - red.), to w 2025 r. będzie ich 60 tys. - podsumowuje Mazur.

W projekcie rozporządzenia zapisano tymczasem całkiem atrakcyjne warunki. Według analizy firmy Carsmile, kupując auto elektryczne z dopłatami, będzie można oszczędzić nawet 50 tys. zł.

Wartość tę wyliczono z uwzględnieniem maksymalnej dotacji, 36 tys. zł, którą powiększono o potencjalne oszczędności na paliwie. Całkiem spora sumka, prawda? Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Maksymalne wsparcie, 30 proc. ceny, należeć się będzie tylko kupującym cztery modele aut elektrycznych z polskich salonów. Dotacja sprawi, że będą w cenie zbliżonej do popularnych na rynku Peugeota 208, Volkswagena Polo czy Seata Ibizy. Jednak te cztery elektryki trudno nazwać rodzinnymi.

Renault Kangoo Express nadaje się do prowadzenia biznesu; Volkswagen Up, podobnie jak dwa modele Smarta, są malutkie.

(carsmile)

- Skraca się dystans pomiędzy popularnymi w Polsce samochodami a najtańszymi elektrykami. Ciągle jednak są to auta mniejsze od typowych hatchbacków. Pamiętajmy jednak, że elektryki głównie mają służyć do miejskiej jazdy, zatem ich małe rozmiary mogą być zaletą - mówi money.pl Jakub Dasiewicz, ekonomista Carsmile.

Ceny z tabeli pokazują coś jeszcze. Bez dopłat samochody po 150 tys. zł nie będą cieszyły się dużym wzięciem w kraju, gdzie miesięcznie rejestruje się 41 tys. ponad 10-letnich samochodów z importu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: elektromobilność, wiadomości, gospodarka, auta elektryczne
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-02-2019

Stop Smog!Drodzy Państwo jesli w Polsce bedzie jeździć milion aut elektrycznych to nie bedzie czym oddychać . Proste obliczenie. Do naładowania baterii w aucie … Czytaj całość

26-02-2019

KroolikChciałem zauważyć, że hybrydy plug-in w myśl Ustawy o elektromobilności także nie są samochodami elektrycznymi. Problem jest też w tym, że … Czytaj całość

26-02-2019

jasioootaaak i to jest podejście, szkoda dopłacać do dzieci 500 zł ale nie żal 50 000 dla bogaczy żeby sobie szpanerską brykę kupić .....

Rozwiń komentarze (92)