Paliwa po 10 zł za litr? Atak na Iran może podnieść nie tylko ceny ropy, ale i gazu [OPINIA]
Wysoka cena paliw to ostatnia rzecz, jaką amerykańscy konsumenci chcą widzieć na stacjach. I nie tylko oni. A problemem mogą być nie tylko ceny ropy, ale i gazu. Jednym z głównych eksporterów LNG jest Katar, a transport z tego kraju odbywa się przez Cieśninę Ormuz – pisze w opinii dla money.pl Dawid Czopek, ekspert ds. rynków.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Po prawie ośmiu miesiącach od ostatniej eskalacji napięcia na linii USA-Iran, której kulminacją były amerykańskie bombardowania irańskich obiektów atomowych, znów mówi się o tym, że USA mogą ponownie zaatakować Iran.
Na rynkach finansowych, których jestem obserwatorem, a z racji wykonywanej pracy, aktywnym uczestnikiem, panuje spora niepewność. Widać to w podwyższonych, względem ostatniego czasu, cenach ropy naftowej i spadkach cen akcji na giełdach. Przy czym w czwartkowe popołudnie reakcje te są bardzo umiarkowane w stosunku do tego, co może się wydarzyć.
Przypomnijmy zatem, dlaczego Iran jest tak ważny dla światowej gospodarki.
"Olbrzymia zmiana". Oto co się stało z handlem UE z Rosją po inwazji na Ukrainę
Iran jest dużym producentem ropy naftowej. Produkuje dziennie około 4 mln baryłek ropy naftowej, co stanowi niecałe 4 proc. światowej produkcji. Do końca nie wiadomo, ile ta produkcja naprawdę wynosi, ponieważ irańska ropa jest objęta sankcjami, a jej sprzedaż do innych krajów, delikatnie mówiąc, nie odbywa się na najbardziej transparentnych zasadach.
Tak czy inaczej, jest to sporo, ale de facto – w czasach dużych nadwyżek mocy produkcyjnych – nie na tyle, aby "przewrócić" światowy rynek ropy naftowej.
Najważniejszy region wydobycia ropy naftowej
Może to natomiast zrobić rozlanie się konfliktu na region. Bliski Wschód to – pomimo wszelkich zmian i rewolucji łupkowej, jaka dokonała się na świecie – nadal najważniejsze miejsce wydobycia ropy naftowej. Około 1/3 światowej produkcji odbywa się w tym rejonie świata i nie da się go w żaden inny sposób zastąpić.
Przy okazji potencjalnego konfliktu z Iranem zawsze pada nazwa cieśniny Ormuz, która poprzez kolejne zatoki i morza łączy Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim, czyli w praktyce z resztą świata.
Ten newralgiczny punkt na energetycznej mapie świata zawsze stanowi wielkie wyzwanie dla rynku ropy naftowej (ale i gazu, o czym za chwilę).
Teoretycznie punkt ten można ominąć, kierując wydobycie z Arabii Saudyjskiej, Kataru czy Iraku na południowy zachód w kierunku Morza Czerwonego. W praktyce jednak niewystarczająca infrastruktura, w postaci liczącego 1200 km rurociągu, pozwala na eksport niewielkiej części tego, co płynie przez Ormuz. Zdolności przesyłowe tego rurociągu to około 25-30 proc. tego, co przepływa przez cieśninę.
Iran to nie Wenezuela
To odróżnia Iran od Wenezueli, która nie dość, że wydobywa mniej niż 1 mln baryłek dziennie, to dodatkowo znajduje się w miejscu, gdzie każdy morski szlak handlowy może przebiegać w znacznej odległości od wybrzeża tego kraju.
Zatem jakikolwiek konflikt w tym rejonie świata może mieć gigantyczne skutki dla światowej gospodarki. Co więcej, pola naftowe to zawsze stosunkowo łatwy cel do ataków, a ewentualne skutki trafienia są zwykle dużo poważniejsze niż w przypadku innych obiektów.
Niewiele ponad 50 km szerokości i 300-metrowe statki
Podobnie sytuacja wygląda, jeżeli chodzi o blokadę samej cieśniny. Największe statki, które tamtędy przepływają, mają ponad 300 metrów długości, 60 metrów szerokości i płyną przez cieśninę z prędkością 20 km/h, mogąc tę prędkość w okresach zagrożenia zwiększyć do 30 km/h. Cieśnina Ormuz ma niewiele ponad 50 km szerokości. Nie trzeba mieć wojskowego wykształcenia, żeby móc sobie wyobrazić, że nawet bez ciągłej blokady tego miejsca, pływanie tam może stać się bardzo niebezpieczne.
To oczywiście wpływa na cenę ubezpieczenia oraz chęć armatorów do wysyłania w ten rejon swoich statków, ale przede wszystkim powoduje, że skuteczne ograniczenie ruchu na tym odcinku jest stosunkowo proste.
Europejskie magazyny gazu są prawie puste
Od kilku lat wzrasta znaczenie handlu gazem LNG na światowym rynku. LNG de facto uratowało Europę po odcięciu gazu przez Rosję w 2022 roku. Jednym z głównych eksporterów tego gazu jest Katar, a transport z tego kraju odbywa się również poprzez Cieśninę Ormuz.
Jesteśmy po stosunkowo surowej zimie. Europejskie magazyny gazu są prawie puste przez większe niż w ostatnich latach jego zużycie oraz sezonowość – następuje okres, w którym przestaje się czerpać gaz z magazynów, a zaczyna się go tam zatłaczać.
Byłoby bardzo niekorzystne dla cen energii, gdyby okazało się, że transport gazu z Kataru jest przez jakiś czas niemożliwy. Piszę o energii, ponieważ ceny gazu w dużej mierze wyznaczają w Europie ceny energii elektrycznej, czego tak boleśnie doświadczyliśmy tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
Jak widać, ewentualna eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie może mieć dla nas bardzo duże znaczenie i to nie tylko podczas wizyt na stacjach paliw.
Teraz pojawia się pytanie: jak duże?
Analizy: możliwy skok cen ropy o 150 dol. za baryłkę
Historyczne analizy wskazują, że blokada cieśniny może spowodować wzrost cen ropy naftowej nawet do 150 dolarów za baryłkę.
Możemy założyć, że przy innych czynnikach stałych (podatki, kurs walutowy) taka cena ropy doprowadziłaby cenę gotowych paliw na naszych stacjach do poziomu około 10 zł za litr. Piszę to nie po to, aby kogokolwiek straszyć – myślę, że warto o tym wiedzieć.
To sytuacja jednak bardzo mało prawdopodobna, choć nie jest niemożliwa. Bo każdy kraj posiada zapasy ropy naftowej w postaci surowca bądź gotowych paliw. W Polsce to zapas na co najmniej 90 dni. Podobne przepisy ma Unia Europejska i większość cywilizowanych krajów.
Zatem można sobie wyobrazić, że w przypadku blokady cieśniny podjęte zostaną natychmiast decyzje o uwolnieniu zapasów, co złagodzi jej skutki. Nie tylko na 90 dni, ale o wiele dłużej, ponieważ tylko część (mniej niż 20 proc.) światowych dostaw może zostać dotknięta blokadą.
Jak skuteczne będą te działania w dłuższym horyzoncie, zadecyduje to, ile trwać będzie konflikt. Oczywiście najlepiej gdyby do niego nie doszło, ale to już jest głównie w rękach prezydenta Trumpa.
Będzie mu zapewne zależeć na możliwie krótkim przebiegu działań zbrojnych – najlepiej w stylu tego, co wydarzyło się w Wenezueli, czyli tak, że gdy rynki otwierają się w poniedziałek rano, jest już po wszystkim.
Czy przed warto jechać na stację paliw
Wysoka cena paliw to ostatnia rzecz, jaką amerykańscy konsumenci chcą widzieć na stacjach. Nie jesteśmy, co prawda, w trakcie tzw. driving season, czyli okresie, gdy w Stanach Zjednoczonych zaczynają się wyjazdy związane z wakacjami. Ale zacznie się on niedługo – za około trzy miesiące.
Amerykańska administracja bardzo chce widzieć niskie stopy procentowe. A szczególnie chętnie zobaczy je w perspektywie przypadających na listopad wyborów do Kongresu.
Jeżeli popatrzymy na ostatnie dane o inflacji, to utrzymuje się ona na poziomie przyzwoitym, choć przewyższającym cel banku centralnego, głównie z powodu spadających cen energii.
W USA wpływ na nie stałych podatków, typu akcyza, jest dużo mniejszy niż w Europie. W praktyce oznacza to, że każdy wzrost cen ropy naftowej przekłada się na ceny gotowych paliw w znacznie większym stopniu niż u nas. A zatem wzrost cen ropy o 100 proc. będzie oznaczał dużo większy ruch na stacjach paliw w USA niż możliwe nasze 10 zł za litr z 6 zł obecnie.
Transport to około 10 proc. koszyka inflacyjnego, ceny paliw w transporcie odgrywają zasadniczą rolę. Zatem wzrost ceny paliwa 10 proc. może oznaczać wzrost inflacji zbliżony do 1 punktu procentowego, czyli z punktu widzenia banku centralnego można zapomnieć o obniżkach stóp.
Na koniec pytanie które zawsze pojawia się w tego typu okolicznościach: czy przed weekendem warto jechać na stację paliw? Moim zdaniem specjalnie nie, ale w sytuacji gdy przejeżdżamy w jej pobliżu, a wskazówka naszego samochodu pokazuje niewielki stan paliwa, nie warto czekać.
Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ