Pellet z importu kusi ceną? To pozory. "Opcja awaryjna"
Ceny pelletu w Polsce sięgają 2–2,5 tys. zł za tonę. Nic dziwnego, że rośnie zainteresowanie ofertami z zagranicy. Polacy sprowadzają go z Niemiec, Czech, a nawet z Belgii. Sprzedawcy tłumaczą w rozmowie z "Faktem", że jest to "opcja awaryjna", a ekonomicznie wcale nie wychodzi to korzystniej.
Brak pelletu w środku sezon grzewczego stał się jednym z głośniejszych tematów na przełomie stycznia i lutego. Sytuacja sprowadza się do tego, że w wielu miejscach trzeba czekać, a jeśli już pojawi się pellet, to jest znacznie droższy. W akcie desperacji część mieszkańców sprowadza surowiec z zagranicy.
Sprzedawcy podkreślają na łamach "Faktu", że choć pellet w Czechach czy Niemczech jest tańszy, to z kosztami dostawy i VAT wcale nie musi być opłacalny dla Polaków. Dziennik dotarł do oferty dostawy pelletu aż z Belgii, za 2400 zł za niecałą tonę z terminem realizacji między 19 a 23 lutego.
Ukrainiec przejął, Polak kupił. I wyburza. Tak kończy znana fabryka w Kaliszu
Pellet z zagranicy. Dodatkowe koszty "zjadają" atrakcyjność ofert
Taniej jest w Niemczech. Z danych Niemieckiego Instytutu Pelletów (DEPI) wynika, że średnia cena tego opału w Niemczech wynosi obecnie 422 euro za tonę (ok. 1780 zł), ale przy zakupie hurtowym na poziomie 6 ton. To o ok. 240 zł więcej niż przed rokiem o tej porze. Do tego dochodzą jednak koszty transportu do Polski, przeładunku i 23 proc. VAT, co czyni oferty zagraniczne porównywalne z krajowymi.
Dziennik rozmawiał z importerem pelletu z zagranicy, który potwierdził, że sprowadzał surowiec z Belgii. Wspomniał, że dwa tygodnie temu cena w Belgii wynosiła około 1220 zł za paletę w hurcie. - Transport był drogi, ale przy kryzysie podaży w Polsce i wysokich cenach krajowych nadal się to opłacało - mówi. Zaznaczył, że obecnie stawki zmieniają się z dnia na dzień, ale sytuacja w Polsce zaczyna się normować.
Sprzedawca zwrócił uwagę na różnice regionalne. — Duża część południowej Polski przez lata brała pellet z Ukrainy, bo transport był tańszy. Dziś Ukraina produkuje mniej pelletu, więc tego towaru jest po prostu mniej. Pellet z Niemiec trafiał głównie do zachodniej części kraju, bo tam koszty transportu są niższe. Wschodnia Polska zwykle z niego nie korzystała, bo dodatkowe koszty przewozu "zjadały" marżę i przestawało to być opłacalne - tłumaczył "Faktowi" sprzedawca.
Źródło: fakt.pl