Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. DSZ
|

"Po prostu szok". Turystka nad Bałtykiem nie mogła uwierzyć własnym oczom

1773
Podziel się:

– Ja kupię w Żabce kisiel błyskawiczny, zjem wieczorem i pójdę spać – zapowiada Ewa, polska turystka nad Bałtykiem, której historię wakacyjną opisuje Newsweek. Jej mąż nie chciał jeść mięsa, więc poszedł szukać pizzy. Znalazł, kosztowała 42 zł, choć była całkiem mała. – No po prostu szok, my kupujemy zwykle pizzę za 60 zł - mówi gazecie Ewa. Drożyzna podczas urlopu wylewa się obecnie zewsząd.

"Po prostu szok". Turystka nad Bałtykiem nie mogła uwierzyć własnym oczom
„Trzeba się najeść, bo kolejny posiłek dopiero jutro rano”. Turyści żartują o drożyźnie nad Bałtykiem. (East News, MARCIN GADOMSKI)

Newsweek wybrał się z rodziną swoich bohaterów nad polskie morze - "40 km na północ od Słupska". Gazeta opisuje ich perypetie wakacyjne związane z odkrywaniem, jak inflacja nad Bałtykiem uderza turystów po kieszeni.

Ceny nad Bałtykiem. Drożyzna dobija turystów

"Dzień zaczął się od ponurych żartów. – Trzeba się najeść, bo kolejny posiłek dopiero jutro rano – oświadczyła Ewa i poszła po kolejnego gofra. Oraz cappuccino" - zaczyna swój reportaż tygodnik.

Żart o jedzeniu na zapas wraca podczas obiadu (dwa razy rumsztyk z frytkami i dwa razy sztuka mięsa po 35 zł za porcję). – Ja kupię w Żabce kisiel błyskawiczny, zjem wieczorem i pójdę spać – zapowiada Ewa, bohaterka reportażu.

"Jej mąż nie chciał jeść mięsa, więc poszedł szukać pizzy. Znalazł, kosztowała 42 zł, choć była całkiem mała. – No szok, my kupujemy zwykle pizzę wielką jak koło młyńskie po 60 zł. Dwie osoby najedzą się nią do syta i jeszcze na następny dzień zostaje – narzekała Ewa. – No po prostu szok" - czytamy w Newsweeku.

Gazeta wylicza ceny na deptaku:

Najtańsze są gofry. Taki na sucho, bez żadnych dodatków, kosztuje 7 zł. Z polewą truskawkową 9 zł, a z bitą śmietaną i owocami – 21 zł. No jednak nie tak tanio. Zapiekanka mała kosztuje 10 zł, ale duża już dwa razy więcej. Za najtańszy kebab trzeba zapłacić 24 zł, a w zestawie 34 zł. Burger kosztuje 23 zł, a tortilla (rollo) 14 zł. Pizza klasyczna z serem i pieczarkami to wydatek rzędu 17 zł. Pepperoni o trzy złote droższa, a taka z nachos o cztery. Frytki belgijskie małe można kupić za 12 zł, a duże za 18 zł. Takie z batatów odpowiednio: za 15 i 20 zł.

Jak zauważa, najgorzej jest z rybami. Łosoś z frytkami (lub ziemniakami) i surówką kosztuje 52 zł, a dorsz w takim samym zestawie 47 zł. Czasem cena jest podstępnie podawana za 100 gramów świeżej rybki" i wtedy klienci wchodzą w gwałtowne dyskusje z obsługą. I pada pytanie: "dlaczego tak drogo?"

Polskie morze jest bardzo drogie

Internauci już od dłuższego czasu wrzucają do siebie paragony pokazujące jak inflacja bezpośrednio wpływa na ich portfele. W jednej z gdańskich restauracji pół litra piwa kosztuje 20 zł.

Gdzieś indziej z kolei gofr z dodatkami to wydatek rzędu 19 zł.

Inflacja nie odpuści

Niestety, w tym temacie nie mamy dobrych informacji. Wysoka inflacja może z nami zostać nawet do 2025 r. Na przykład ekonomiści Credit Agricole spodziewają się, że w tym i w przyszłym roku żywność i napoje bezalkoholowe podrożeją łącznie o 26 proc. Rosnące ceny towarów z tej kategorii będą jednym z kół zamachowych inflacji.

Przed nami niezwykle trudny okres. Na łamach money.pl już ponad dwa miesiące temu informowaliśmy o możliwej recesji technicznej w naszym kraju (czyli spadku PKB przez dwa kwartały z rzędu), ostrzegaliśmy również o rosnącej nierównowadze Polski oraz coraz dotkliwszej spirali cenowo-płacowej.

Inflacja bazowa, czyli taka z wyłączeniem cen żywności i energii, wyniosła w maju 2022 r. 8,5 proc. To najgorszy wynik odkąd Narodowy Bank Polski publikuje porównywalne dane. Wzrost cen rozlewa się na całą rodzimą gospodarkę, która według niektórych ekonomistów jest już najbardziej przegrzana w regionie.

To oznacza, że silny popyt, rosnące koszty i ciasny rynek pracy pozwalają przedsiębiorcom przerzucać coraz wyższe rachunki na konsumentów, czyli nas wszystkich. To oznacza, że inflacja w Polsce tak szybko nie odpuści, a stopy procentowe będą musiały być jeszcze wyższe, co uderzy w osoby posiadające kredyty.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1773)
Mario
5 miesięcy temu
Wyjazd do Świnoujścia pociąg IC 48 PLN z centrum kraju, powrót podobna cena. Obiad 2-daniowy 25 PLN (dwie zupy do wyboru i cztery dania drugie). Smaczny i do tego spora porcja. Czas dojścia z promenady do baru około 15 minut. Ale jak ktoś chce się stołować przy plaży to tak: cheeseburger🍔+ 🍟+ cola 45 zł. Plaża szeroka i piękna, choć temperatura woda w polskim Bałtyku nie każdemu już musi odpowiadać. Jednak polecam polskie wybrzeże, szczególnie zachodnie rejony. Pozdrawiam maruderów 😀
Ryba
5 miesięcy temu
Trzeba siedzieć w domu
zola
5 miesięcy temu
Pobyt nad polskim morzem jest bardzo drogi. Od 5 lat jeździmy do Włoch i przeliczając za i przeciw - cenowo wychodzi lekko taniej. Nocujemy na campingu w tzw. mobilhome - 2 sypialnie, kuchnia z pełnym wyposażeniem, łazienka z prysznicem, lodówka, mikrofala, taras itp. Za 14 noclegów zapłaciłem 866 PLN plus 160 PLN rezerwacja - za domek 6 osobowy. Wielki komfort bo byliśmy w 2 osoby. Ceny wyżywienia jak w Polsce - i pozostały takie, a w tym roku w Polsce są wyższe. Ponadto na 14 dni tylko 2 dni były takie z deszczem po 15 minut i dalej słońce ! Ktoś powie: no tak ale koszty dojazdu.... Zgadza się, ale nad Bałtyk też muszę dojechać !!! Poza tym nad Bałtyk muszę jechać 6 - 7 godzin a do Włoch jadę 11 godzin z przerwami !!! Gwarantowana pogoda i spokój np. nad jez. Garda lub Morzem Tyreńskim czy Liguryjskim - woda 23 stopnie !!! Do Włoch jadę autostradami a w Polsce niestety - zwykłymi drogami. Wybrałem Włochy i tam zostawiam podatki jakoś w Polsce nikt nie myśli aby zachęcić rodaków do korzystania z wybrzerza Bałtyku. Ceny odstraszają a gwarancji pogody nie wspominam.
Waldi
5 miesięcy temu
Ale GUS podaje że inflacja jest 13,9% .Wierutna bzdura ,którą się zasłania rząd fundując emerytom jałmużnę ( 14-kę ) zamiast uczciwej waloryzacji .
Ela
5 miesięcy temu
Nie stać mnie to nie jadę i nie narzekam.
...
Następna strona