Ministerstwo Kultury nie przeprowadziło własnych badań dotyczących kopiowania treści na urządzeniach objętych nową opłatą reprograficzną — wynika z odpowiedzi resortu na wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Pytania wysłał Dawid Kosiński, jeden z prowadzących Kanał o technologii na YouTube.
W udostępnionym dokumencie ministerstwo przyznaje wprost, że "nie zlecało badań kopiowalności w tym zakresie". Jak wyjaśniono, nowe przepisy przygotowano m.in. na podstawie danych dotyczących funkcjonowania podobnych opłat w innych państwach UE.
Resort argumentuje, że "nie ma podstaw", by zakładać, iż sposób korzystania z urządzeń RTV i IT w Polsce znacząco różni się od praktyk obserwowanych w innych krajach Unii Europejskiej.
0505_WASOWSKI_COMMENTARY_v2.mp4
Ministerstwo wskazuje również, że podczas prac nad zmianami korzystano z badań prezentowanych przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Chodzi m.in. o analizy przygotowane dla Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Copyright Polska czy Repropolu. W odpowiedzi wymieniono także badania CBOS, Kantar oraz IBRiS.
"To wymagałoby ingerencji w prywatność"
Resort podkreśla jednocześnie, że dostępne opracowania mają charakter przekrojowy i nie pozwalają na dokładne określenie liczby kopii wykonywanych przez użytkowników na konkretnych urządzeniach.
Jak zaznaczono, uzyskanie takich danych wymagałoby monitorowania indywidualnych sposobów korzystania z urządzeń i treści cyfrowych. Zdaniem ministerstwa prowadziłoby to do "nieproporcjonalnej ingerencji w sferę prywatności obywateli".
Opłata reprograficzna, nazywana też opłatą od "czystych nośników" lub "podatkiem od smartfonów", funkcjonuje w polskim prawie od 1994 r. Ma rekompensować twórcom możliwość kopiowania filmów, muzyki czy książek na użytek prywatny.
Formalnie opłatę płacą producenci i importerzy sprzętu elektronicznego, a pieniądze trafiają do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. W praktyce jednak dodatkowy koszt może zostać doliczony do cen urządzeń.
Nowelizacja rozszerza listę sprzętów objętych opłatą m.in. o smartfony z pamięcią od 32 GB, tablety, komputery czy telewizory z funkcją nagrywania. W większości przypadków stawka została ustalona na poziomie około 1 proc. wartości urządzenia. Maksymalny ustawowy limit wynosi 3 proc.
Źródło: x.com