Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Robert Kędzierski
Robert Kędzierski
|
aktualizacja

Polacy dostaną po kieszeniach? Szykuje się wielkie "urealnienie" opłat

884
Podziel się:

- Należy przywrócić poprzednie rozwiązania - tak Tomasz Fijołek z Unii Metropolii Polskich komentuje nowe plany rządu. Zgodnie z nimi to rady gmin ponownie będą teraz ustalać stawki za wodę i ścieki. Jak słyszymy, coraz więcej ośrodków zmuszonych jest dopłacać.

Polacy dostaną po kieszeniach? Szykuje się wielkie "urealnienie" opłat
Rady gmin będą zatwierdzać wysokość taryf za wodę i ścieki - wynika z nowelizacji ustawy, którą przygotowuje Ministerstwo Infrastruktury (East News, Polska Press)

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad nowelizacją ustawy, która ma pozwolić na powrót do rozwiązań obowiązujących przed zmianami wprowadzonymi przez poprzedni rząd w 2017 r. Chodzi o sposób zatwierdzania taryf za wodę i odprowadzanie ścieków. Wyłączne kompetencje w tym zakresie mają wrócić do rad gmin - od 2017 r. decyzje podejmuje Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Fala zwolnień w Polsce. Dominują te branże. "Pęka bańka"

Samorządy zabiegały o zmiany

Wstępne plany rządu komentuje w rozmowie z money.pl Tomasz Fijołek, dyrektor ds. legislacyjnych Unii Metropolii Polskich (UMP). - Unia od lat zwracała uwagę na pogarszającą się sytuację w gospodarce komunalnej, zwłaszcza w zakresie zaopatrzenia w wodę i odbioru ścieków - stwierdza.

Negatywny wpływ na tę sytuację miało świadome osłabianie przez poprzednią władzę sytuacji finansowej samorządów, a także działalność Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które poprzez nieuzasadnione blokowanie urealnienia taryf doprowadziła do znacznego pogorszenia sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych - uważa Fijołek.

Jak dodaje, taka sytuacja powodowała ryzyko pogorszenia jakości usług świadczonych mieszkańcom i opóźnienia niezbędnych inwestycji w infrastrukturę. W ocenie Unii Metropolii Polskich Wody Polskie, zarówno od strony proceduralnej, jak i materialnej źle realizowały proces oceniania wniosków taryfowych.

- Przedłużano w sposób nieuzasadniony postępowanie nawet na kilka lat, nie uwzględniając drastycznego wzrostu cen za media i płace, kwestionując zasady amortyzacji środków trwałych, ignorując nowe obowiązki prawne przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych - wylicza Fijołek.

Jego zdaniem Wody Polskie wyraźnie nie sprawdziły się jako podmiot odpowiedzialny za określanie taryf za wodę, działając - jak przekonuje - na szkodę lokalnych wspólnot mieszkańców.

Powrót do dawnych rozwiązań

Zgodnie z planami rządu, to organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego mają odzyskać kompetencje w sprawach zatwierdzania cen za wodę i ścieki. Organy gminy będą kontrolowane przez Regionalne Izby Obrachunkowe. UMP popiera te pomysły.

Należy przywrócić poprzednie rozwiązania przyznające w tym zakresie kompetencje organom stanowiącym jednostek samorządu terytorialnego - twierdzi Fijołek.

Podkreśla, że Unia Metropolii Polskich oczekuje ostatecznego, uzgodnionego międzyresortowo projektu i przesłania go do prac Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

Stanowisko zaprezentował też Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. - Coraz więcej miast dopłaca do wody i ścieków z powodu trwającego od kilku lat sabotażu Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które nie zatwierdzały nowych cen, wykorzystując na ogół różne wybiegi formalne, nawet jeżeli proponowane przez gminy podwyżki uwzględniały tylko wzrost kosztów energii czy pracy, czyli ewidentnie wyższych kosztów zewnętrznych - mówi.

Dlatego obecnie wiele przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest pod tzw. kreską, a niektóre nawet na granicy wydolności finansowej. Nie mogą się ani rozwijać, ani utrzymać na przyzwoitym poziomie. Ceny za dostarczanie wody czy odbiór ścieków muszą być zróżnicowane, ponieważ uwarunkowania lokalne poboru wody są różne w różnych miejscach - podkreśla.

W jego ocenie to, że rady gmin miałyby podnosić opłaty za wodę i ścieki, jest dobre, bo żadna rada nie wychyli się i nie uchwali zbyt wysokich opłat. - Ponadto istnieje przepis prawny, który bardzo rygorystycznie ustala ramy dla kosztów dostarczania wody i odbioru ścieków - zauważa.

- W związku z tym każda zbyt wysoka podwyżka może być natychmiast unieważniona przez wojewodę, jeśli nie będzie spełniała wymogów ustawy. Moim zdaniem, nie ma żadnego zagrożenia dla mieszkańców, a jest to ze wszech miar uzasadniona zmiana, właśnie dlatego że są obiektywnie różne koszty świadczenia tych usług w różnych miejscach - podsumowuje przedstawiciel ZMP.

Co jeszcze szykuje rząd?

W myśl zmian szykowanych przez resort infrastruktury, Wody Polskie mają zachować pewne kompetencje, ale tylko w uzasadnionych przypadkach. Będą mogły ingerować w proces zatwierdzania taryf, ale tylko jeżeli będą one ustalane na poziomie znacznie wyższym od średniego w danym regionie wodnym.

Jeżeli projekt taryfy zakładać będzie wzrost cen i stawek opłat nowej taryfy dotyczącej odprowadzania ścieków lub zaopatrzenia w wodę o co najmniej 15 proc. ponad średnią stawek taryfy w danym regionie wodnym obowiązującej w roku poprzednim, wymagane będzie uzyskanie stanowiska PGW Wody Polskie. Jak wskazano, ma to zapewnić ustawową ochronę interesów odbiorców przed nieuzasadnionym wzrostem cen.

Planowane zmiany mają być przyjęte przez rząd w trzecim kwartale 2024 r. Plan nowelizacji trafił już do wykazu prac legislacyjnych rządu. Dla Polaków zmiany mogą oznaczać podwyżki. Samorządy będą mogły podnieść stawki za wodę i ścieki, o co w Wodach Polskich zabiegały od lat.

Rachunki za prąd też wzrosną

Wyższe rachunki za wodę i ścieki mogą nie być jedyną złą informacją dla Polaków. W kwietniu przedstawiono bowiem założenia ustawy o bonie energetycznym. Mają się w niej znaleźć przepisy, na mocy których w drugiej połowie 2024 r. będzie obowiązywać maksymalna cena energii elektrycznej dla gospodarstw w wysokości 500 zł za MWh.

"Obecnie obowiązująca cena maksymalna netto to 412 zł, oznacza to zatem wzrost cen o ok. 21 proc. za samą energię. Zakładając, że udział tego składnika w całkowitym rachunku wynosi 50-60 proc., wówczas można liczyć (przy założeniu braku zmian innych kosztów), iż całkowity rachunek wzrośnie o 11-13 proc." - napisali w raporcie eksperci mBanku.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(884)
jurgen z berl...
3 tyg. temu
STOP PROPAGANDZIE - 100 POdwyżek na 100 dni to nie są żadne PO-dwyżki - to są uśmiechnięte, praworządne, nowoczesne, europejskie POzdrowienia dla elektoratu PO i trzeciej POmocnicy
jurgen z berl...
3 tyg. temu
STOP PROPAGANDZIE - 100 POdwyżek na 100 dni to nie są żadne PO-dwyżki - to są uśmiechnięte, praworządne, nowoczesne, europejskie POzdrowienia dla elektoratu PO i trzeciej POmocnicy
Zenek
4 tyg. temu
Przy najbliższych wyborach, to my możemy zdecydować w jakim kierunku pójdzie Unia. Obalenie partii EPL spowoduje utratę Niemieckiej władzy w unii. Warto zatem się przyjrzeć kto do niej należy i należał, bo przed wyborami potrafią stawać się innymi
klaus schwab
4 tyg. temu
nie będziecie mieć nic i będziecie szczęśliwi
Xcd.
4 tyg. temu
No i proszę już nie drastyczne podwyżki a urealnienie cen to się nazywa, uśmiechajmy się.
...
Następna strona