Polacy uciekają od wysokich podatków. Tylu liniowców nie było jeszcze nigdy. A rząd chce "resetu"

W ciągu 10 lat liczba osób rozliczających się podatkiem liniowym wzrosła o prawie 80 proc. Polacy lepiej zarabiają i często w ten sposób uciekają przed wyższymi obciążeniami. A resort finansów zapowiada w tej kwestii "reset". Pomóc ma Nowy Ład.

 Podatek liniowy jeszcze niedawno płacili nieliczni. Dziś jest to już ponad 700 tys. PolakówPodatek liniowy jeszcze niedawno płacili nieliczni. Dziś jest to już ponad 700 tys. Polaków
Źródło zdjęć: © money.pl
Jakub Ceglarz

Szybki rzut oka na dane resortu finansów pozwala zauważyć wiele prawidłowości. Najnowszy raport, który ministerstwo przygotowało na podstawie rozliczeń podatkowych z ubiegłego roku, wskazał m.in., jak niewiele w oczach fiskusa trzeba, by stać się zamożnym.

W money.pl opisywaliśmy również, jak dane statystyczne mają się do rzeczywistości i że 5 tys. zł średniej pensji według GUS-u to dla zdecydowanej większości Polaków tylko marzenie. Zauważaliśmy również, jak przez ostatnią dekadę doszło do "rozpadu małżeństwa".

Z tego samego raportu można wysnuć jeszcze jeden wniosek - coraz więcej z nas decyduje się na optymalizację podatkową i "ucieka" na podatek liniowy. Mowa oczywiście o przedsiębiorcach, w tym samozatrudnionych.

Reforma PiS. Na początek podatki. "Najniżej opłacani oddają najwięcej ze swojej pensji"

Na czym polega podatek liniowy? W skrócie: stawka wynosi zawsze 19 proc. Niezależnie od osiąganych dochodów. To może być kuszące w porównaniu z rozliczeniem na zasadach ogólnych, gdzie dochody do 85 528 zł rocznie objęte są stawką 17 proc., ale już powyżej - 32 proc. Przy podatku liniowym nie można też rozliczać się ze współmałżonkiem ani odliczać ulg - na dziecko, na internet czy na darowizny.

Jeszcze 10 lat temu korzystali z niego nieliczni. Dane resortu finansów mówiły o około 390 tys. osób w 2010 roku. Te najnowsze pokazują już ponad 700 tys. liniowców. Tempo przyrostu wyraźnie przyspieszyło w ostatnich latach. Z ok. 4 proc. w latach 2010-2013 zrobiło się prawie 12 proc. w latach 2018-2019.

Z czego wynika wzrost? - Przyczyna jest dość prosta - mówi money.pl dr Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Liniowy opłaca się bogatszym

- Podatek liniowy opłaca się tym bardziej, im wyższy dochód osiągamy - dodaje. To znaczy, że Polacy po prostu zarabiają coraz więcej i szukają sposobu, by płacić możliwie jak najniższe podatki.

Wzrost liczby liniowców nie powinien więc dziwić. Szczególnie, że od 10 lat nie drgnął próg podatkowy, a pensje w tym czasie wzrosły o prawie 70 proc. Według danych ZUS-u średnie wynagrodzenie w 2010 roku wynosiło nieco ponad 3200 złotych miesięcznie. Dziś jest to już ponad 5 tys. zł.

- Trudno więc winić podatników, że korzystają z dostępnej w prawie możliwości - mówi Jakub Sawulski.

Zwraca jednak uwagę, że w tej kwestii więcej do zrobienia ma państwo. I powinno załatać tego typu luki w systemie podatkowym.

- Dlaczego nazywam to luką? Bo konsekwencją takiego rozwiązania jest to, że osoby lepiej zarabiające płacą efektywnie niższe podatki i składki niż ci otrzymujący np. płacę minimalną - mówi Sawulski. Efektywnie to znaczy w relacji do zarobków, procentowo ich daniny są mniejsze niż osób zarabiających najmniej, choć w kwotach mogą być wysokie. Według danych ministerstwa w przypadku najbogatszych podatki i składki to około 20 proc. ich wynagrodzenia, dla najgorzej zarabiających to blisko 40 proc. To tzw. klin podatkowy - czyli różnica między tym, ile dana osoba dostaje na rękę, a ile faktycznie kosztuje jej praca.

Zdaniem Jakuba Sawulskiego jest jeszcze jedna przyczyna wzrostu liczby liniowców. - To skala fikcyjnego samozatrudnienia w gospodarce. Według naszych szacunków dotyczy to 150-200 tys. osób - mówi.

Wielu pracowników o wysokich dochodach decyduje się założyć działalność w celu optymalizacji podatkowej. Dzięki temu płacą ryczałtowe składki na ZUS oraz niższy podatek niż na etacie. Przy ich dochodach łatwo przekroczyliby próg 85 tys. zł rocznie i musieli oddawać 32 proc. pensji. A tak płacą stawkę 19 proc.

Dr Sawulski nie chce spekulować, jakie plany może mieć Ministerstwo Finansów. - Moim zdaniem należałoby jednak iść w kierunku zmniejszenia klina podatkowego dla osób o najniższych dochodach - twierdzi. - Oczywiście to trzeba z czegoś sfinansować. Być może rozwiązaniem byłoby właśnie załatanie wspomnianych przeze mnie luk w prawie - puentuje.

Resort pragnie "resetu"

Minister finansów we wtorek sam zdradził, że właśnie w tym kierunku zamierza iść.

- W Polsce mamy niestety tak ustawiony system, że procentowo to biedniejsi, ci, co mniej zarabiają, płacą więcej podatków niż bogaci. I tutaj będzie taki troszeczkę reset. Ci, co zarabiają mniej, będą mniej podatku płacić procentowo, a ci, co więcej zarabiają, to będą więcej płacić – mówił Tadeusz Kościński w Polskim Radiu.

Otoczenie ministra, jak i cały obóz rządzący, o szczegółach mówić nie chce. Wszystko trzymane jest w tajemnicy, a jedynym pomysłem, który wyciekł do mediów, jest plan podniesienia kwoty wolnej od podatku.

Jak pisaliśmy już w money.pl, na tym rozwiązaniu skorzystają przede wszystkim najmniej zarabiający. Ale to tylko jedna strona medalu. Jak resort chce sprawić, by bogatsi płacili więcej? Co miał na myśli Kościński? - Minister wskazał, że system podatkowy powinien być bardziej sprawiedliwy. Szczegóły proponowanych rozwiązań zostaną upublicznione po prezentacji Nowego Polskiego Ładu - informuje money.pl resort.

W miniony weekend pisaliśmy jednak o sondażu, który wśród Polaków przeprowadził "Super Express". Wynikało z niego, że większość z nas popierałaby wprowadzenie stawki PIT 50 proc. dla osób najlepiej zarabiających.

Z drugiej strony są ekonomiści, którzy postulują rozszerzenie podatku liniowego. Prof. Adam Mariański apelował w money.pl, by objąć nim również osoby pracujące, a nie tylko przedsiębiorców.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Warszawa siedzibą nowego urzędu UE? Domański potwierdza: duże poparcie
Warszawa siedzibą nowego urzędu UE? Domański potwierdza: duże poparcie
Merz pod presją. Media: w Chinach był jak "przedstawiciel handlowy"
Merz pod presją. Media: w Chinach był jak "przedstawiciel handlowy"
Zaskakujący ruch Orbana. Opublikował list otwarty do Zełenskiego
Zaskakujący ruch Orbana. Opublikował list otwarty do Zełenskiego
Przeszukanie w Allegro. Jest ruch UOKiK
Przeszukanie w Allegro. Jest ruch UOKiK
Bosch zamyka fabrykę w Niemczech. Duże zwolnienia
Bosch zamyka fabrykę w Niemczech. Duże zwolnienia
"Drastyczny wzrost kosztów". Branża: firmy walczą o przetrwanie
"Drastyczny wzrost kosztów". Branża: firmy walczą o przetrwanie
Administracja Trumpa blokuje fundusze zdrowotne dla Minnesoty. Vance grozi kolejnym stanom
Administracja Trumpa blokuje fundusze zdrowotne dla Minnesoty. Vance grozi kolejnym stanom
Oto najbogatsi Polacy. Na liście "Forbesa" 2026 tajemniczy debiutant
Oto najbogatsi Polacy. Na liście "Forbesa" 2026 tajemniczy debiutant
"Kombinatorstwo podatkowe". Minister bije na alarm: mamy problem
"Kombinatorstwo podatkowe". Minister bije na alarm: mamy problem
"Rosyjski gaz jest niezastąpiony". Europejski kraj przedłuża umowę
"Rosyjski gaz jest niezastąpiony". Europejski kraj przedłuża umowę
Indie i Kanada podpiszą "ogromną" liczbę umów. Na stole atom, ropa i minerały
Indie i Kanada podpiszą "ogromną" liczbę umów. Na stole atom, ropa i minerały
Amazon planuje ogromną inwestycję w OpenAI. W grze 50 mld dol
Amazon planuje ogromną inwestycję w OpenAI. W grze 50 mld dol