Polska bramą dla LNG z USA? Oto plan Orlenu
Orlen chce, by Polska stała się bramą dla amerykańskiego gazu do Europy Środkowo-Wschodniej. Koncern promuje projekt Baltic Eagle Gas Hub w USA, gdzie prowadzi rozmowy podczas konferencji CERAWeek. Inicjatywa nabiera znaczenia w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie i problemów z dostawami surowców - opisał "Business Insider Polska".
Do Stanów Zjednoczonych udała się szeroka delegacja koncernu, w tym wiceprezes Robert Soszyński, członek zarządu ds. upstream Wiesław Prugar oraz przedstawiciele odpowiedzialni za energetykę i transformację - opisał "Business Insider Polska".
Jak podkreśla spółka, udział w wydarzeniu to nie tylko obecność w debacie, ale także próba wpływania na decyzje dotyczące rynku energii w Europie.
Polska jest europejskim liderem dywersyfikacji i bramą dla LNG z USA do Europy Środkowo-Wschodniej. Rozmowy prowadzone w USA są bardzo konkretne — nie w kategoriach koncepcji, ale możliwości praktycznej realizacji — przekazuje biuro prasowe Orlenu.
Sukces Polski bez promocji. Ekspertka: to problem
Projekt Baltic Eagle Gas Hub
Kluczowym elementem działań koncernu jest projekt Baltic Eagle Gas Hub, który ma wykraczać poza potrzeby krajowe i obejmować cały region. "Baltic Eagle Gas Hub to nie tylko projekt infrastrukturalny, ale także szersza platforma współpracy transatlantyckiej w obszarze energii" — wskazuje spółka.
Celem jest stworzenie systemu, w którym gaz sprowadzany głównie z USA trafiałby do Polski, a następnie był dystrybuowany do innych krajów regionu, m.in. na Słowację, Ukrainę czy – po rozbudowie infrastruktury – do Czech i dalej na południe Europy.
Znaczenie projektu rośnie w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie i zakłóceń dostaw z tego regionu. Szczególnie niepewna jest obecnie sytuacja dostaw LNG z Kataru, które dotąd stanowiły istotny element importu.
Rosnąca rola USA w dostawach gazu
Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że już w ubiegłym roku około 60 proc. LNG importowanego do Unii Europejskiej pochodziło ze Stanów Zjednoczonych, podczas gdy udział Kataru wynosił zaledwie 6 proc. - czytamy.
W Polsce udział katarskiego gazu był wyższy i sięgał ok. 15 proc., jednak obecna sytuacja geopolityczna może ten układ zmienić. Jak czytamy, Orlen ma doświadczenie w imporcie LNG. W ubiegłym roku do terminala w Świnoujściu trafiło 81 dostaw, z czego aż 62 pochodziły z USA.
Infrastruktura i ambicje eksportowe
Koncern podkreśla, że dysponuje rozbudowaną infrastrukturą, która pozwala nie tylko na import, ale także na eksport gazu. Kluczowe znaczenie mają terminal LNG w Świnoujściu, gazociąg Baltic Pipe oraz planowane pływające terminale FSRU w Gdańsku.
Pierwszy z nich ma ruszyć na przełomie 2027 i 2028 r. i zapewnić przepustowość na poziomie 6,1 mld m sześc. rocznie. Jak podaje "Business Insider Polska", w planach jest także kolejna jednostka o mocy 4,5 mld m sześc. Orlen korzysta również z terminala w litewskiej Kłajpedzie.
Łącznie dostępne moce mogą znacząco przekroczyć krajowe zapotrzebowanie, które wynosi obecnie ok. 20 mld m sześc. rocznie, ale w przyszłości może wzrosnąć do 27 mld m sześc.
To otwiera drogę do sprzedaży gazu w regionie. Już teraz Orlen dostarcza surowiec na Ukrainę – w ubiegłym roku było to 600 mln m sześc., a w 2026 r. wolumen może sięgnąć nawet 1 mld m sześc.
Koncern wskazuje, że dzięki własnej flocie gazowców i sieci połączeń międzysystemowych jest w stanie obsługiwać rynki całej Europy Środkowo-Wschodniej. Projekt Baltic Eagle Gas Hub ma nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski i regionu, ale także stać się źródłem przychodów.
Orlen zakontraktował już dostawy gazu z USA na poziomie około 11 mld m sześc. rocznie, czyli mniej więcej połowy obecnego krajowego zużycia. Nadwyżki mają być sprzedawane na rynkach zagranicznych.
Źródło: Business Insider Polska