Trump daje ultimatum UE ws. ceł i szantażuje gazem. Sankcje na Europę? To możliwe

Unia Europejska może utracić korzystny dostęp do amerykańskiego gazu LNG, jeśli Parlament Europejski nie przyjmie porozumienia celnego – donosi "Financial Times". Donald Trump chce wykorzystać chaos na rynkach, jaki sam wywołał atakiem na Iran. Europa może znaleźć się w kleszczach między USA a Rosją, jest bowiem zależna od importu.

Gazowiec "Grażyna Gęsicka" w amerykańskim terminalu FreeportGazowiec "Grażyna Gęsicka" w amerykańskim terminalu Freeport
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images, UPI | Aaron Schwartz, Mark Felix
Piotr Bera
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W czwartek Parlament Europejski ma głosować nad porozumieniem zawartym w lipcu 2025 r. między Trumpem a przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Umowa zakłada wprowadzenie 15 proc. ceł na większość unijnych produktów eksportowanych do USA. Do jej ratyfikacji jednak nie doszło, gdy na początku roku Trump zaczął grozić przejęciem Grenlandii.

W efekcie głosowanie przełożono. Aż do teraz, co chce wykorzystać Waszyngton, wykorzystując efekty chaosu na rynku, który de facto sam wywołał. Od momentu rozpoczęcia wojny w Iranie ceny gazu ziemnego TTF w Europie skoczyły bowiem z 30 euro za MWh do 70 euro.

To mogła być ostatnia dostawa z Kataru

Problemem dla Europy jest nie tylko wyższa cena surowca, ale jego ograniczona podaż. W tym wstrzymanie produkcji skroplonego gazu LNG przez Katar - ogłoszone po ataku irańskich dronów na infrastrukturę energetyczną. Spółka dostarczająca nam gaz nie musi obawiać się konsekwencji niedotrzymania umowy - QatarEnergy już powołała się na klauzulę "siły wyższej". Co zwalnia firmę z kar związanych z niedostarczeniem zakontraktowanych transportów.

Dla Polski ważniejsze jest jednak to, że utraciła pewność dostaw. 24 marca do portu w Świnoujściu przypłynął ostatni transport LNG z Kataru. Nie wiadomo, czy w ogóle jeszcze w tym roku będą kolejne. Dlatego Trump naciska na UE.

Tymczasem UE narzuciła sobie rygorystyczny terminarz odcięcia się od zależności od Kremla w kwestiach dostaw gazu. Dlatego już w 2027 r. chce całkowicie odciąć się od dostaw rosyjskiego surowca. Polska już to zrobiła. Jak pisaliśmy w money.pl w 2024 r. kupiła 3,58 mld m sześc. gazu z USA za 1,1 mld euro. Jego udział w polskim imporcie gazu skroplonego sięgnął 56 proc. W 2025 r. było to już 5,62 mld m sześc. (czyli 4,07 mln ton LNG – wynika z wyliczeń Instytutu Studiów Energetycznych). Wartość tych dostaw z 2025 r. nie jest znana publicznie, ale mogła wynieść – jak szacował Jakub Wiech, ekspert w zakresie energetyki – od 1,5 do 2 mld dol. (1,38 mld euro do 1,84 mld euro). Polska już postawiła na gaz z USA.

"Plastikowe na maksa". Sprawdziliśmy nowego burgera z McDonald's

Jeśli nie gaz z USA to... coraz krótsza lista alternatyw

Jednocześnie rośnie zależność wspólnoty od Stanów Zjednoczonych. Umowa między UE i USA zakłada, że do 2028 r. Europa wyda w sumie 750 mld dol. na surowce i technologię energetyczną z USA.

Nie wiadomo jednak, czy tych założeń uda się dotrzymać. Jak wyjaśnia Jakub Wiech, dziś UE wydaje rocznie na wszystkie importy energii ok. 420 mld dol. Chcąc wypełnić porozumienia z USA, UE musiałaby przez dwa lata kupować energię tylko za oceanem - zwrócił uwagę ekspert w serwisie X. Czy i ten fakt wykorzystają Amerykanie, by naciskać na UE?

Trzeba ostrożnie patrzeć na amerykańskie zapowiedzi. Pytanie, na ile polityczne decyzje w Waszyngtonie mogłyby przełożyć się na kontrakty LNG? Biały Dom to nie Kreml. Tutaj nie można zakręcić kurka z gazem z dnia na dzień. Amerykańskie firmy mają kontrakty długoterminowe i politycznie motywowane odcięcie dostaw byłoby trudne. Ale amerykańska administracja ma inne instrumenty, np. wprowadzenie sankcji, co byłoby opcją atomową w relacjach z państwami uznawanymi za sojusznicze - mówi dr Szymon Kardaś, analityk European Council on Foreign.

Problemem jest jednak brak alternatyw. Ewentualne ograniczenie dostaw LNG miałoby poważne konsekwencje dla Europy. Amerykanie są tu głównym dostawcą Starego Kontynentu. Instytut Ekonomiki Energetycznej i Analiz Finansowych (IEEFA) ocenia, że do 2030 r. UE będzie ściągać z USA nawet 80 proc. LNG. Natomiast łączny import gazu i LNG z USA wynosi 27 proc. i za kilka lat ma skoczyć do 40 proc.

UE ryzykuje uzależnienie się od dostaw z USA, bez których kluczowe byłoby znalezienie pilnej alternatywy. I to nie na Bliskim Wschodzie, gdzie trwa wojna.

Z polskiej perspektywy zostaje Norwegia, ale jako dostawca już działa prawie na 100 proc. możliwości eksportowych, chociaż dla poszczególnych krajów pewnie można zwiększyć wolumen. Ale to nie byłaby wielka zmiana. Podobnie jest z Azerbejdżanem przekazującym rocznie 13 mld metrów sześciennych gazu. Baku zapowiadało zwiększenie wolumenu do 20 mld m sześc. do 2027 r., ale raczej nie uda się tego osiągnąć. Pozostają producenci LNG w Afryce oraz Australia - wyjaśnia dr Kardaś.

Unia zależna od importu. Putin zaciera ręce

Analityk dodaje, że wojna w Iranie uderzyła w Azję, która importowała większość LNG z Bliskiego Wschodu. Brak katarskiego skroplonego gazu ziemnego szczególnie odczuły Indie i Chiny. To oznacza większą konkurencję na ograniczonym rynku gazu, czyli wzrost cen.

Jeżeli Amerykanie zaczynają straszyć Europę, która będzie miała problem z alternatywnymi źródłami dostaw, to pojawi się więcej głosów, żeby nie odchodzić od rosyjskich surowców. To mówi się już w Budapeszcie i Bratysławie, a ostatnio do tego duetu dołączył premier Belgii wspominający o normalizacji stosunków z Moskwą. UE na razie milczy, pozostałe kraje stoją twardo na kursie antyrosyjskim, ale Putin gra już kartą na rozbicie jedności, żeby w przestrzeni publicznej pojawiło się więcej tzw. "głosów rozsądku" - kontynuuje dr Kardaś.

Częściowy powrót Rosji do stołu negocjacyjnego już się dokonał. Z powodu wojny w Iranie Departament Skarbu USA zezwolił na zakup rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na statki. Resort rozważa też tymczasowe zawieszenie sankcji na irańską ropę. To woda na młyn dla Putina. Nasz rozmówca zwraca uwagę na naradę z 9 marca na Kremlu, gdy rosyjski przywódca spotkał się z urzędnikami wysokiego szczebla.

- Putin wyraźnie zarysował rosyjską strategię. Dał do zrozumienia, że jeśli Europa nie chce ich gazu, to Rosja może sama wcześniej odciąć dostawy i przekierować je na inne rynki. Jednocześnie stosuje strategię marchewki - jeśli Europa obieca powrót do długoterminowych relacji energetycznych, to Kreml dostarczy tyle gazu i ropy, ile będzie trzeba. Rosjanie wstrzymali dostawy gazu w 2022 r. Teraz Gazprom mówi o rzekomych atakach Ukraińców na TurkStream. Mogą któregoś dnia powiedzieć, że gazociąg trafiono, nawet jeśli to nieprawda, więc gazu nie ma – dodaje dr Kardaś.

Putin straszy i jednocześnie kusi sprzedażą krwawej ropy i gazu. Sprzedaż surowców zasila wojenną machinę putinowskiego reżimu na Ukrainie. W tej sytuacji kryzysowej rozwiązaniem może być wykorzystanie mechanizmu wspólnych zakupów gazu.

Polska musi robić swoje, wymagać wypełnienia kontraktów na dostawy LNG od Amerykanów. UE jest zależna od importu, czego nie da się zmienić w jednej chwili. Trzeba kontynuować transformację energetyczną, choć to wieloletni horyzont, a w sytuacji kryzysowej korzystać z takich instrumentów, jak wspólne zakupy, które mogą dać lepszą pozycję negocjacyjną - uważa dr Kardaś.

Gaz uderzy w ceny żywności. Rolnicy biją na alarm

Amerykańsko-unijne porozumienie to nie tylko cła. Przed podpisaniem dokumentu ostrzega europejska federacja rolnicza Via Campesina, gdyż UE ma zapewnić preferencyjny dostęp dla amerykańskich produktów mlecznych, rybnych, rolnych, orzechów, warzyw i owoców czy przetworzonej żywności. Via Campesina obawia się, że na europejskie stoły trafi żywność gorszej jakości, chociaż UE zarzeka się, że nie ma mowy o obniżeniu standardów jakości.

Rolnicy alarmują, że żywność z USA będzie tańsza, więc będą ją konsumować głównie "najbardziej wrażliwe grupy społeczne", co wpłynie na ich zdrowie. Ponadto Via Campesina obawia się, że mocno ucierpi rynek hodowli zwierząt.

Amerykańska wieprzowina, często produkowana przy niższych kosztach i zgodnie z innymi normami (np. ze względu na stosowanie raktopaminy, zakazanej w UE i obecnie niestosowanej w eksporcie do UE), skorzysta z preferencyjnego dostępu do rynku - twierdzą.

Jako przykład podają "mięso z bizona", które wyszczególniono w porozumieniu. To "otwiera drzwi dla amerykańskich kawałków wołowiny, wywierając presję na europejskie gospodarstwa rolne, które już borykają się z wysokimi kosztami. Konkurencja będzie oparta na cenie, co utrudni sytuację rolnikom z UE, którzy działają zgodnie z bardziej rygorystycznymi (i kosztownymi) normami dobrostanu zwierząt i bezpieczeństwa żywności" - czytamy.

Obawiać mają się też mleczarze, gdyż według szacunków produkcja mleka w USA była tańsza o 23 proc.

"Amerykańskie sery i produkty mleczne (np. cheddar, mozzarella) mogą zalać rynek UE, który znany jest z wyjątkowo wysokiej jakości i różnorodności, ale także z wysokich kosztów produkcji. Istnieje niebezpieczeństwo wyścigu cenowego w dół, który spowoduje erozję marż europejskich producentów" - twierdzi Via Campesina.

W podobnym tonie wypowiedziała się rok temu Copa Cogeca z Brukseli, organizacja zrzeszająca europejskie zawodowe związki rolnicze. "Umowa ta zapewnia lepszy dostęp do rynku dla amerykańskich produktów rolno-spożywczych, podczas gdy producenci z UE są narażeni na wyższe cła, które obecnie wzrosły do 15 proc. na kluczowe produkty eksportowe. Ten jednostronny wynik jest nie tylko nieuzasadniony. Jest on bardzo szkodliwy dla sektora, który znajduje się pod presją rosnących kosztów, ograniczeń regulacyjnych i rosnącej globalnej konkurencji" - zaznaczono w komunikacie i dodano, że "umowa ta potwierdza niepokojący trend". "Rolnictwo konsekwentnie traci na znaczeniu w negocjacjach handlowych UE" - podsumowano.

Piotr Bera, dziennikarz Money.pl

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Z aut na rakiety? Volkswagen rozważa duży zwrot
Z aut na rakiety? Volkswagen rozważa duży zwrot
Media: USA wysłały Iranowi 15-punktowy plan zakończenia wojny
Media: USA wysłały Iranowi 15-punktowy plan zakończenia wojny
330 mln zł i "bezwartościowy węgiel". Ujawnili nowe kulisy afery RARS
330 mln zł i "bezwartościowy węgiel". Ujawnili nowe kulisy afery RARS
Pomysł Nawrockiego na tani prąd. Ruszył specjalny kalkulator
Pomysł Nawrockiego na tani prąd. Ruszył specjalny kalkulator
Lawina pozwów przeciwko bankom nadchodzi. Czekają na kluczowy wyrok
Lawina pozwów przeciwko bankom nadchodzi. Czekają na kluczowy wyrok
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 25.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 25.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 25.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 25.03.2026
Lwów "wyrzuca" polską firmę z budowy. "Rozwiązanie umowy"
Lwów "wyrzuca" polską firmę z budowy. "Rozwiązanie umowy"
Przełomowy wyrok ws. Meta. Ogromna kara dla właściciela Facebooka
Przełomowy wyrok ws. Meta. Ogromna kara dla właściciela Facebooka
Maszyna pracowała 359 dni. 4-kilometrowy tunel przebity
Maszyna pracowała 359 dni. 4-kilometrowy tunel przebity