Polska i Niemcy dostają pieniądze z tego samego funduszu. Wydają je zupełnie inaczej
Polska jest jednym z największych beneficjentów funduszy spójności UE. Te same instrumenty finansowe wspierają jednak także rozwój bogatszych państw, w tym Niemiec. Choć źródło pieniędzy jest to samo, sposób ich wydawania pokazuje zupełnie inne potrzeby obu gospodarek.
W Polsce fundusze spójności od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 r. były przede wszystkim narzędziem nadrabiania cywilizacyjnych zaległości. Znaczna część środków trafiała do dużych projektów infrastrukturalnych: budowy autostrad, dróg ekspresowych, modernizacji linii kolejowych czy inwestycji w transport publiczny.
Duży strumień pieniędzy przeznaczano także na modernizację infrastruktury komunalnej – oczyszczalni ścieków, systemów wodociągowych czy gospodarki odpadami. W wielu regionach były to inwestycje, których samorządy nie byłyby w stanie sfinansować z własnych budżetów.
Z czasem coraz większy nacisk zaczęto kłaść również na projekty związane z transformacją energetyczną i poprawą efektywności energetycznej. Wsparcie obejmuje m.in. termomodernizację budynków publicznych, rozwój odnawialnych źródeł energii czy modernizację sieci ciepłowniczych.
Broń atomowa dla Polski? "Niemcy byłyby niezwykle nieszczęśliwie"
Niemcy – innowacje i transformacja gospodarki
W przypadku Niemiec fundusze spójności pełnią inną rolę. Kraj ten jest jedną z największych gospodarek w Europie, dlatego środki unijne nie są tam wykorzystywane przede wszystkim do budowy podstawowej infrastruktury.
Najwięcej pieniędzy trafia do regionów, które wciąż odczuwają skutki transformacji gospodarczej po zjednoczeniu Niemiec – przede wszystkim w landach wschodnich. Projekty koncentrują się jednak znacznie częściej na rozwoju innowacji, wsparciu przedsiębiorstw, badaniach i nowych technologiach.
Dużą część funduszy przeznacza się także na inwestycje związane z transformacją energetyczną i cyfryzacją gospodarki. Chodzi m.in. o rozwój technologii wodorowych, modernizację sieci energetycznych czy wsparcie dla firm wdrażających rozwiązania z zakresu przemysłu 4.0.
Inne potrzeby, inne projekty
Różnice między Polską a Niemcami wynikają przede wszystkim z poziomu rozwoju gospodarczego oraz struktury gospodarki. Polska wciąż nadrabia zaległości infrastrukturalne, dlatego inwestycje w transport czy podstawową infrastrukturę komunalną pozostają jednym z filarów wykorzystania funduszy europejskich.
W Niemczech tego typu projekty stanowią znacznie mniejszą część wydatków. Wiele z nich zostało już zrealizowanych wcześniej, często z krajowych środków publicznych. W efekcie unijne pieniądze mogą być w większym stopniu kierowane na projekty zwiększające konkurencyjność gospodarki.
Jak podkreślają eksperci, polityka spójności ma właśnie taki cel – zmniejszać różnice rozwojowe między regionami Unii, jednocześnie wspierając modernizację ich gospodarek.
"Polityka spójności jest najważniejszą polityką inwestycyjną Unii Europejskiej" – podkreślała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, podczas prezentacji założeń budżetu UE na kolejne lata.
Wspólny kierunek: zielona i cyfrowa transformacja
Choć sposób wykorzystania funduszy w Polsce i w Niemczech różni się, w ostatnich latach pojawia się coraz więcej wspólnych elementów. Unijna polityka inwestycyjna w coraz większym stopniu koncentruje się na transformacji energetycznej, ograniczaniu emisji i cyfryzacji gospodarki.
Oznacza to, że zarówno w Polsce, jak i w Niemczech rośnie liczba projektów związanych z odnawialnymi źródłami energii, efektywnością energetyczną czy nowoczesnymi technologiami przemysłowymi.
W praktyce jednak punkt startowy obu krajów pozostaje inny. Polska wciąż wykorzystuje część środków na budowę podstawowej infrastruktury, podczas gdy Niemcy częściej inwestują w rozwiązania technologiczne i rozwój innowacyjnych sektorów gospodarki.
Ta różnica najlepiej pokazuje, jak działa mechanizm polityki spójności – te same instrumenty finansowe mogą wspierać bardzo różne cele, dostosowane do potrzeb poszczególnych państw i regionów.