Polski atom może ogrzać Trójmiasto. "Chińczycy potrafią"

Robert Kędzierski
Co z ogrzewaniem w Trójmieście?Co z ogrzewaniem w Trójmieście?
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka, Przemek Świderski, Reporter

Ciepło z pierwszej polskiej elektrowni jądrowej mogłoby ogrzać nawet 200-300 tys. mieszkań na Pomorzu, szacuje Radpol Pipes. Warunkiem jest budowa magistral ciepłowniczych równolegle z elektrownią w Lubiatowie-Kopalinie. Wzorem są rozwiązania stosowane w Chinach.

Reaktory jądrowe w Unii Europejskiej niemal w całości służą do wytwarzania prądu, a na dostawy ciepła przypada zaledwie 0,2 proc. ich produkcji. Jak wynika z materiałów spółki Radpol Pipes, energia termiczna z elektrowni jądrowej nie musi jednak przepadać. Chińczycy już ją wykorzystują, a planowana inwestycja w Lubiatowie-Kopalinie leży na tyle blisko miast Pomorza, że mogłaby je zaopatrywać w ciepło.

Temat zyskuje na znaczeniu w związku z odchodzeniem od węgla. Wraz z zamykaniem elektrociepłowni węglowych zmniejszy się ilość ciepła trafiającego do sieci, a zapotrzebowanie na ogrzewanie zimą pozostanie. Odnawialne źródła energii same nie zapewnią ogrzewania, o ile nie korzysta się z pomp ciepła zasilanych kosztowną energią elektryczną, a wysokie są również ceny gazu.

Według Radpol Pipes ciepło z Lubiatowa-Kopalina mogłoby popłynąć siecią od Wejherowa przez Redę i Rumię do Gdyni, a w dalszych etapach także do Gdańska. O powodzeniu takiego przedsięwzięcia nie przesądzą jednak wyłącznie reaktory.

Warunek jest jeden: magistrale ciepłownicze muszą powstawać równolegle z elektrownią, a nie dopiero po jej uruchomieniu. Warto więc pomyśleć o takim rozwiązaniu na początku budowy polskiej elektrowni jądrowej, która ma zacząć działać za 10 lat. Skoro Chińczycy potrafią, dlaczego nie mieliby tego zrobić Polacy? – zastanawia się Jarosław Żuchowski, prezes zarządu Radpol Pipes.

Przywoływane przez niego szacunki mówią o ogrzaniu około 200–300 tys. mieszkań, pod warunkiem że magistrale będą gotowe w chwili startu elektrowni. Budowy siłowni jądrowych często jednak przeciągają się i wychodzą poza pierwotne harmonogramy. Dlatego, jak wskazuje spółka, plany i zezwolenia warto przygotować z wyprzedzeniem, a fizyczne prace rozpocząć dopiero wtedy, gdy realizacja elektrowni osiągnie określony stopień zaawansowania.

Chiński Haiyang jako punkt odniesienia

Najczęściej przywoływanym przykładem jest elektrownia w Haiyang w prowincji Szandong. Pracują tam reaktory AP1000, a więc w tej samej technologii, którą wybrano dla Polski. Od 2020 r. siłownia oddaje ciepło do miejskiej sieci z obiegu wtórnego, który nie jest promieniotwórczy. Obecnie ogrzewa ok. 13,5 mln m kw. powierzchni i ok. 400 tys. mieszkańców, a pierwszy rurociąg, prowadzący do sąsiedniego miasta Rushan, liczy 23 km.

Według chińskich analiz jeden blok jądrowy może dostarczać ciepło na obszar w promieniu nawet 130 km. W listopadzie 2025 r. sieć objęła trzecie miasto, Rongcheng, w 2026 r. ma do niej dołączyć region Qingdao, a w budowie jest magistrala dalekiego zasięgu o planowanej długości ok. 120 km. Docelowo projekt o mocy cieplnej 900 MW ma ogrzewać 30 mln m kw. i ok. 1 mln mieszkańców. Umożliwiają to m.in. parametry sieci, czyli 120 st. C na zasilaniu i 30 st. C na powrocie.

Pomysł ogrzewania Pomorza energią z atomu był już wcześniej analizowany w Polsce. W 2013 r. Tomasz Minkiewicz i Andrzej Reński z Politechniki Gdańskiej opisali wariant zasilania Wejherowa i Gdyni z elektrowni jądrowej zlokalizowanej w rejonie Jeziora Żarnowieckiego. Autorzy uwzględnili w swoich wyliczeniach m.in. koszty mniejszej produkcji prądu, przygotowania członu ciepłowniczego, przesyłu oraz współpracy z lokalnymi źródłami ciepła.

W linii prostej Lubiatowo-Kopalino dzieli ok. 30 km od Wejherowa, 35–40 km od Redy i Rumi, ok. 50 km od Gdyni i niespełna 70 km od Gdańska. Faktyczna trasa rurociągu byłaby dłuższa, jednak wszystkie te miasta mieszczą się w zasięgu uznawanym w chińskich analizach za osiągalny. Doprowadzenie ciepła do Gdańska wymagałoby najdłuższego odcinka i zapewne podzielenia inwestycji na etapy, tak jak w Chinach, gdzie sieć rozszerza się o kolejne miasta.

Za takim rozwiązaniem przemawia charakter pracy elektrowni jądrowej. Jest to duże i stabilne źródło, działające przez cały rok, dzięki czemu koszt budowy magistrali rozkłada się na dużą liczbę dostarczonych gigadżuli. Radpol Pipes zwraca też uwagę, że współczesne rury preizolowane ograniczają straty energii na odcinkach liczących kilkadziesiąt kilometrów, a wzdłuż trasy znajdują się duzi odbiorcy w gęstej zabudowie.

Wyzwaniem dla samej elektrowni jest sezonowość popytu. Gospodarstwa domowe potrzebują ogrzewania tylko przez około pół roku, podczas gdy siłownia jądrowa nie będzie ograniczać produkcji na tak długi okres i wymaga stałego odbiorcy. Na ten problem zwracał wcześniej uwagę Tomasz Zadroga, członek zarządu Respect Energy, spółki przygotowującej wspólnie z francuskim EdF inwestycję w małe reaktory SMR.

Wraz z długością trasy rosną nakłady na rury i pompowanie. Ciepło pochodzące z układu chłodzenia może wymagać podniesienia temperatury za pomocą pomp ciepła, co oznacza dodatkowe urządzenia i zużycie prądu. Możliwe jest także dogrzewanie go węglem lub gazem, przy czym dogrzanie wymaga znacznie mniej energii z tych paliw niż ogrzanie wody od podstaw.

Alternatywą jest pobór pary z obiegu elektrowni, co jednak może ograniczyć produkcję energii elektrycznej. Poszczególne warianty opisuje Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w opracowaniu poświęconym kogeneracji jądrowej. Konkretne ceny ciepła mają natomiast wynikać z obliczeń, które PEJ prowadzi wspólnie z branżą ciepłowniczą.

Odchodzenie od węgla przyspiesza

Przenosząc doświadczenia z Haiyang na polskie warunki, trzeba wziąć pod uwagę chłodniejszy klimat i starszą zabudowę, a w efekcie większe zapotrzebowanie na moc w przeliczeniu na metr kwadratowy. Po uwzględnieniu tych różnic Radpol Pipes ocenia, że ciepło z Lubiatowa-Kopalina o zbliżonej mocy wystarczyłoby dla około 200–300 tys. mieszkań.

Spółka zastrzega, że to jedynie szacunek skali. Ostateczna liczba będzie zależeć od obliczeń PEJ i firm ciepłowniczych, wybranej metody odbioru ciepła oraz liczby bloków, które będą je oddawać, i zakresu tych dostaw. Z raportu Clean Air Task Force o polskim ciepłownictwie wynika, że energia jądrowa może mieć sens w wybranych dużych i średnich systemach, o ile istnieje odpowiednio duży i przewidywalny popyt, koszty przesyłu są opłacalne, a warunki odbioru zostaną ustalone na długi okres.

Inwestycja w Lubiatowie-Kopalinie znajduje się na etapie prac przygotowawczych. Od jesieni 2025 r. realizowany jest pierwszy etap, obejmujący ok. 300 ha. W lipcu 2026 r. wojewoda pomorski wydał zgodę na drugi etap, w ramach którego ma powstać zaplecze budowy.

Wniosek o zezwolenie na budowę elektrowni trafił do Państwowej Agencji Atomistyki 31 marca 2026 r. Wniosek o pozwolenie na budowę ma zostać złożony u wojewody w 2027 r., a pierwszy beton jądrowy zaplanowano na 2028 r. Trzy bloki AP1000 o łącznej mocy 3750 MWe mają być uruchamiane od ok. 2036 r.

Z danych URE wynika, że w 2025 r. paliwa węglowe odpowiadały za 52,8 proc. energii chemicznej paliw zużywanych w badanych źródłach ciepła. Według Radpol Pipes każdy gigadżul ciepła z elektrowni jądrowej wprowadzony do trójmiejskiej sieci przełożyłby się na mniejsze spalanie węgla, niższe wydatki na uprawnienia do emisji CO2 i lepszą jakość powietrza zimą. W Haiyang w sezonie grzewczym stężenie pyłu PM10 zmniejszyło się o 43 proc.

Uruchomienie pierwszego bloku przewidziano za ok. 10 lat, co w przypadku inwestycji sieciowych oznacza niewiele czasu. Budowa magistrali wymaga wyznaczenia trasy, uzgodnień z samorządami i właścicielami gruntów, zapewnienia finansowania, podpisania umów na odbiór ciepła oraz kilku lat prac. Jeżeli projektowanie ruszy dopiero po uruchomieniu elektrowni, źródło ciepła będzie gotowe wcześniej niż jego odbiorcy.

– W najbliższych latach konieczne byłyby wspólne analizy PEJ i trójmiejskich przedsiębiorstw ciepłowniczych, rezerwacja korytarza dla magistrali w planach zagospodarowania oraz określenie wymagań technicznych dla rur i monitoringu. Równolegle miasta powinny modernizować własne sieci, bo mniejsze straty i niższe parametry pracy ułatwią przyłączenie nowego źródła – ocenia Radpol Pipes.

Jak podaje URE, przedsiębiorstwa ciepłownicze przeznaczyły na takie działania w 2025 r. 5,59 mld zł.

Wybrane dla Ciebie