Polskie firmy przejmują Niemców. Korzystają z problemów
Polskie firmy coraz śmielej przejmują niemieckie przedsiębiorstwa. Korzystają z recesji za Odrą, niższych wycen i narastającej luki sukcesyjnej. Eksperci mówią wprost: to nie chwilowa moda, lecz efekt trwałej zmiany układu sił w Europie - informuje biznes.interia.pl.
Coraz więcej polskich firm — zwłaszcza średniej wielkości przedsiębiorstw produkcyjnych — inwestuje w Niemczech. Przejęć przybywa, co zauważają także tamtejsze media ekonomiczne. Polscy inwestorzy wykorzystują spowolnienie gospodarcze, spadające wyceny firm oraz narastający problem braku następców w niemieckim sektorze MŚP.
Choć niemiecka gospodarka jest ponad sześć razy większa od polskiej i działa tam ogromna liczba silnych firm średniej wielkości, eksperci podkreślają, że nawet pojedyncze polskie akwizycje nie są przypadkiem. Tym bardziej że — jak zwracają uwagę — przedsiębiorstwa znad Wisły często działają szybciej i bardziej elastycznie niż ich niemieccy konkurenci.
– Z reguły są bardziej chaotyczne – nie planują, nie przywiązują wagi do szczegółów, ale za to są bardziej innowacyjne i dynamicznie dostosowują się do zmian na rynku – mówi w rozmowie z Interią Jakub Orczyk, dyrektor zarządzający VM.PL, firmy IT działającej od 15 lat w krajach DACH, gdzie generuje 95 proc. obrotów.
"To był mój największy błąd". Zwolnili go z jego własnej firmy
Polacy ratują niemiecki Mittelstand
Jeszcze kilka lat temu polskie firmy interesowały się głównie niemieckimi spółkami z branży nowych technologii, chemii czy recyklingu. Ten kierunek się utrzymał. Przykłady? TT PSC Germany przejęła firmę x-Info Wieland Sacher, Sunex kupił niemiecką spółkę instalacyjną wartą 3,3 mln euro, a Grupa Trend nabyła Gala Group — jednego z czołowych producentów świec w Europie, zatrudniającego 4 tys. osób.
W listopadzie polski producent mebli MDD przejął działającą od stu lat firmę CEKA. Z kolei Grupa Recykl uzgodniła warunki zakupu niemieckiej spółki HRV; wartość transakcji, wraz z mechanizmem earn-out, ma nie przekroczyć 10,1 mln euro.
Niemieckie media coraz częściej piszą o "odwróceniu ról". Jak zauważa portal de.marketscreener, po dekadach inwestycji Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej teraz to polskie i czeskie firmy sięgają po niemiecki Mittelstand. Podobne wnioski płyną z publikacji dziennika Handelsblatt, który wskazuje na rosnącą aktywność "zwinnych i silnych" firm z regionu.
Luka sukcesyjna i tanie aktywa
Kluczowym czynnikiem napędzającym przejęcia jest problem sukcesji. Według danych KfW, 39 proc. niemieckich przedsiębiorców ma dziś ponad 60 lat, a w ciągu trzech lat aż 43 proc. firm rodzinnych planuje zmianę właściciela. Chętnych do przejęcia pałeczki jednak brakuje.
– To konsekwencja głębokiej zmiany strukturalnej. My jesteśmy bogatsi, a Niemcom wiedzie się gorzej. Polacy korzystają z okna szansy – wskazuje Paulina Strugała, członkini zarządu ds. ryzyka w VeloBank.
Jak dodaje, polskie firmy są dziś w innym punkcie rozwoju: mają młodszych właścicieli, większy apetyt na ryzyko i coraz lepsze zaplecze finansowe oraz menedżerskie. Spadające wyceny tylko przyspieszają decyzje inwestycyjne. Jeszcze niedawno niemieckie spółki wyceniano na około ośmiokrotność EBITDA, dziś bywa, że cena spada do trzykrotności tego wskaźnika.
– Na rynek trafiają firmy dobre, lecz bez przyszłego właściciela – podkreśla Strugała.
Źródło: biznes.interia.pl