Europoseł PSL Krzysztof Hetman wrócił do sprawy paneli fotowoltaicznych zamontowanych na domu Przemysława Czarnka. Podczas poniedziałkowej rozmowy stwierdził, że jego wcześniejsza propozycja pozostaje aktualna.
Mam nadzieję, że pierwszy dostanę informację, bo złożyłem publiczną propozycję panu Przemysławowi Czarnkowi, że jak będzie już demontował te panele, to ja chętnie je kupię – powiedział.
Jak dodał, nie sądzi, by polityk PiS zdjął instalację, ponieważ została ona wykonana przy wykorzystaniu środków z programu unijnego i obowiązuje okres trwałości projektu. – Nie może ich zdjąć z dachu, bo musiałby zwrócić pieniądze – przekonywał Hetman.
WIDEOTrzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1
"OZE-sroze" Przemysława Czarnka
Sprawa paneli fotowoltaicznych na domu Przemysława Czarnka stała się głośna na początku marca. Wówczas europoseł PSL podczas programu "Kawa na ławę" zarzucił politykowi PiS niekonsekwencję. Stało się to po tym, jak Czarnek krytykował odnawialne źródła energii, mówiąc m.in., że Polska nie potrzebuje "żadnych OZE-sroze dofinansowanych z dopłat".
Hetman przekonywał wtedy, że Czarnek kilka lat wcześniej zamontował na swoim domu instalację fotowoltaiczną, a na poparcie swoich słów pokazał zdjęcia budynku.
Kilka dni później poseł PiS potwierdził, że posiada panele. Tłumaczył, że za instalację zapłacił 8,1 tys. zł, a dzięki niej jego rachunki za energię spadły z około 2–2,5 tys. zł do 1–1,2 tys. zł rocznie.
Zapowiadał demontaż, później zmienił zdanie
W marcu Przemysław Czarnek deklarował również, że usunie instalację po zakończeniu okresu trwałości projektu. – Zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci – mówił wówczas.
Kilka tygodni później zmienił jednak stanowisko. W sesji pytań i odpowiedzi na platformie X zapowiedział, że nie zdejmie paneli, dopóki ceny energii elektrycznej pozostaną wysokie. – Nie zdejmę paneli, dopóki nie będzie taniego prądu w Polsce – deklarował pod koniec kwietnia.