Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Natalia Kurpiewska
Natalia Kurpiewska
|

Praca zdalna pod lupę. Ruszają kontrole w domach

216
Podziel się:

Nieodpowiednie krzesło albo brak biurka dla pracownika na home office? Pracodawca musi się tym zająć. Jeśli odmówi, wkroczy Państwowa Inspekcja Pracy z karami pieniężnymi.

Praca zdalna pod lupę. Ruszają kontrole w domach
Ruszają kontrole pracowników na home office (Unsplash.com)

- Pracownik, który pracuje zdalnie, ale będzie miał zastrzeżenia dotyczące zachowania bezpieczeństwa czy zachowania higieny pracy, w pierwszej kolejności powinien zgłosić się do pracodawcy - mówił w programie "Money. To się liczy" adwokat Piotr Walczak.

Dodaje, że jeśli pracodawca nie będzie chciał zająć się tym problemem, wkroczy PIP.

Pracownicy Inspekcji Pracy będą pojawić się na kontroli przede wszystkim na wezwania pracowników, bo to oni zgłaszają najwięcej problemów dotyczących np. braku odpowiednich warunków do pracy w domu. Może się jednak zdarzyć też inaczej.

- Pracownicy PIP mogą przeprowadzać kontrolę wyrywkowo. Będą mieli od pracodawcy listę osób pracujących w domu - mówił Piotr Walczak.

Klienci, którzy zgłaszali się do kancelarii, w której pracuje adwokat, informowali, że PIP prosiła ich o listę pracowników z imionami, nazwiskami i adresami zamieszkania.

To oznacza, że PIP może mieć dostęp do naszej lokalizacji i w każdej chwili może złożyć nam niezapowiedzianą wizytę. Nawet jeśli nie zgłosimy wcześniej żadnego problemu.

Zobacz także: Pani Jadzia z Sanepidu powróciła. Nie przebiera w słowach

Jakie kary czekają pracodawcę, który nie pochyli się nad problemem pracownika?

- Może skończyć się na wydaniu zaleceń albo nałożeniu kar pieniężnych. Może to być np. mandat w wysokości od 500 do 5000 zł, a sąd może jeszcze zwiększyć tę karę do 30 tys. zł - mówił Piotr Walczak.

Jak się jednak okazuje, gdy pracownik Inspekcji Pracy zapuka do naszych drzwi, nie mamy obowiązku mu otwierać.

- Można spokojnie wysnuć przekonanie, że jeśli ktoś, do kogo przychodzi inspekcja, nie chce przyjąć takiego inspektora, może odmówić zasłaniając się kwestiami bezpieczeństwa czy zdrowia - mówił Piotr Walczak.

Większość pracowników zostało zmuszonych do zdalnej pracy już w marcu przez koronawirusa. W czerwcu rząd uregulował przepisy dotyczące tej formy pracy w jednej z tarcz antykryzysowych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(216)
eAlarmy.pl
2 lata temu
Trzeba uważać, bo w związku z tym może się  pojawić nowa fala kradzieży „na PIP”. Warto weryfikować kogo wpuszczamy do swoich domów.
artur
2 lata temu
"adwokat" Piotr Walczak jest bardzo niedouczony po pierwsze PIP nie ma uprawnień do wejśc do mieszkania prywatnego - prosze poczytać ustwę o PIP po drugie mandaty PIP ma w wysokości 1000 do 2000 a wiec nie moze dac 500 zł jakim trzeba byc gamoniem zeby mądrzyc sie w gazecie a nie przeczytać ustawy o której sie mówi dramat
fefe
2 lata temu
Następna akcja urzędników, "który wszystko wiedzą najlepiej" - oczywiście za cudze pieniądze. Weźcie o.. się i dajcie żyć!
Ala
2 lata temu
Biuro wyposażone, a ja mam jeszcze do domu ludziom biurka i krzesła kupować?
haha
2 lata temu
a może pokój im domurują ?? nie widzą że pracodawca nie płaci za wynajem miejsca pracy i sprzętu - aby to stwierdzić nie trzeba chodzić po mieszkaniach - typowa biurokratyczna bezmyślność ...
...
Następna strona