Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
KFM
|

Producent papieru oskarżany o zatrucie Odry. "Zakład nie ma z tym nic wspólnego"

49
Podziel się:

Zakład Jack-Pol nie ma nic wspólnego, ani też w żaden sposób nie przyczynił się do katastrofy ekologicznej na Odrze – napisał prezes spółki Jacek Woźniak w wydanym w piątek oświadczeniu. O tym, że oławska firma mogła przyczynić się do zanieczyszczenia Odry, informowały lokalne media.

Producent papieru oskarżany o zatrucie Odry. "Zakład nie ma z tym nic wspólnego"
Słubice, 12.08.2022. Żołnierze i strażacy usuwają martwe ryby z Odry w okolicy Słubic. Do działań na lubuskim odcinku rzeki zostało skierowanych przez MON 150 żołnierzy WOT. Pływają oni wspólnie ze strażakami na łodziach czy pontonach i wybierają z rzeki truchło śniętych ryb (sko) PAP/Lech Muszyński (PAP, PAP/Lech Muszyński)

Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół. Śnięte ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Jak zapewniono, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu bada sprawę śniętych ryb w Odrze od chwili otrzymania pierwszego zgłoszenia pod koniec lipca. Strona niemiecka podała informacje o możliwej obecności rtęci w wodach rzeki.

Dymisje za zatrutą Odrę

W czwartek fala zanieczyszczonej Odry ze śniętymi rybami dotarła na teren woj. zachodniopomorskiego. W piątek w Szczecinie zebrał się sztab kryzysowy w związku z sytuacją na rzece. Wojewoda zachodniopomorski wprowadził obowiązujący do 18 sierpnia zakaz bezpośredniego kontaktu z wodami Odry, w tym Zalewu Szczecińskiego, Odry Wschodniej i Odry Zachodniej poniżej Widuchowej wraz z łączącymi kanałami, a także korzystania z tych wód.

Z kolei zarząd woj. lubuskiego w związku z katastrofą ekologiczną w Odrze zapowiedział w piątek skierowanie do rządu oraz wojewody lubuskiego wniosku o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Wody Polskie poinformowały w czwartek, że z rzeki wyłowiono 10 ton martwych ryb. Sprawą masowego śnięcia ryb w Odrze z zawiadomienia WIOŚ we Wrocławiu zajmuje się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Jak pisaliśmy w money.pl, poleciały pierwsze głowy w związku ze sprawą. Premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że w trybie natychmiastowym zdymisjonował szefa Wód Polskich Przemysława Dacę oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Michała Mistrzaka.

Trwają poszukiwania winnego zatrucia Odry

W związku ze sprawą w sieci pojawiły się informacje, że za skażenie Odry może odpowiadać producent wyrobów papierniczych Jack-Pol z Oławy. Sprawę opisywały lokalne media, dodając, że ciągnie się od lat. W wydanym w piątek oświadczeniu firma zapewnia, że nie ma nic wspólnego, ani też w żaden sposób nie przyczyniła się do katastrofy ekologicznej na Odrze.

Jak przekonuje prezes zarządu spółki Jacek Woźniak, "spółka Jack-Pol w procesie produkcji przestrzega zasad ekologii, przetwarza sortowaną makulaturę na wyroby higieniczne, a wszystkie materiały i surowce przeznaczone do produkcji posiadają certyfikaty ekologiczne". "W procesie produkcji nie są stosowane środki do wybielania surowca ani rtęć i jej pochodne, ani mezytylen, ani inne trucizny. Wbrew informacjom, pojawiającym się w mediach, Spółka Jack–Pol nie jest firmą produkującą celulozę" - podkreślono w oświadczeniu.

Woźniak wskazał też, że pierwsze informacje o śniętych rybach w Odrze dotyczą jazu w miejscowości Lipki – na granicy województw dolnośląskiego i opolskiego. "Co więcej, istnieją również dane wskazujące na wystąpienie skażenia znacznie powyżej tego miejsca, w okolicach Gliwic. Zatem, lokalizacja skażenia występuje znacznie powyżej posadowienia zakładu Spółki Jack-Pol, a prąd Odry powoduje przemieszczanie się zarówno skażenia, jak i śniętych ryb w dół rzeki Odry, w tym w rejon Oławy" – czytamy.

"Apelujemy do wszystkich o zaprzestanie formułowania nieprawdziwych wypowiedzi, skutkujących wprowadzaniem w błąd opinii publicznej oraz mediów, co do związku Spółki Jack-Pol z katastrofą ekologiczną w rzece Odra" – napisano w komunikacie. W przeciwnym razie – jak zapowiada spółka - podejmie ona kroki ochrony prawnej.

Podobne oskarżenia wysuwano przeciwko jednemu z zakładów Grupy Azoty, o czym pisaliśmy w money.pl. Jak napisały Zakłady Azotowe Kędzierzyn w oświadczeniu: "w związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej, ZAK stanowczo zaprzecza, aby spółka miała jakikolwiek związek z obecnie obserwowanym zjawiskiem śniętych ryb w Odrze" - przekazała spółka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
ekologia
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(49)
przecież wiad...
miesiąc temu
że trucizna jest pochodzenia z zakładu produkujące ścieki chemiczne
r1950
miesiąc temu
Dlaczego brak właściwego zainteresowania Zakładami Chemicznymi w Kędzierzynie Koźlu spółce z udziałem skarbu państwa, nadzorowanego przez ministra JS. Pierwsze już zdechłe ryby wyławiano na tamie w Oławie ok 100 km za Kędzierzynem Koźle. Położenie Zakładów Chemicznych jednoznacznie pasuje do całej układanki dot przepływu śniętych ryb.
ewa
miesiąc temu
Kto sprawdza co zakłady robią z odpadami i ściekami?
Kozaczok
miesiąc temu
Rosja maczała palce w tym
Marshall
miesiąc temu
Rosja potrafi się odwdzięczyć oni nie zapominają
...
Następna strona