Remont zapory doprowadził do masowego śnięcia ryb. Zawiadomiono prokuraturę

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa po kontroli związanej z remontem zapory na rzece Bóbr w Pilchowicach. Zebrano 23,47 tony martwych ryb. Ocalono 2,22 tony.

Zapora wodna
Krzysztof Ćwik
naprawa, polityk, prace, przeciwpowodziowy, tama, tereny popowodziowe, briefing prasowy, konferencja prasowa, szkodyZapora wodna na rzece Bóbr została uszkodzona podczas wrześniowej powodzi w 2024 r.
Źródło zdjęć: © PAP | Krzysztof Ćwik
Jacek Losik

Kontrola RDOŚ we Wrocławiu trwała od 2 lipca do 5 sierpnia. Po stwierdzeniu nieprawidłowości urząd skierował zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim.

Masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice oraz w korycie Bobru poniżej zapory odnotowano na przełomie czerwca i lipca. Zjawisko wiązano ze spuszczeniem wody ze zbiornika, które było wymagane przed rozpoczęciem remontu zapory. Właścicielem obiektu jest spółka Tauron Ekoenergia.

Kontrolerzy wskazali na szereg uchybień w postępowaniu budowlanym. W ocenie RDOŚ nadzór przyrodniczy miał w dużej mierze charakter wybiórczy, a na placu budowy nie wyznaczono specjalistów z zakresu chiropterologii, teriologii i zoologii, co - jak podano - stanowiło bezpośrednie złamanie "warunków zawierających zgody na odstępstwa wobec fauny".


WIDEO
Tak obchodzą podatki. Prezes znanej firmy nie gryzie się w język


RDOŚ opisał też błędy metodologiczne tam, gdzie nadzór formalnie funkcjonował. "Nadzór ornitologiczny z góry założył brak zagrożeń dla lęgów, nie uwzględniając wyników wcześniejszych inwentaryzacji przyrodniczych oraz występujących w okresie lęgowym wahań poziomu wody" - czytamy w komunikacie.

Niewielka część ocalała

Według ustaleń kontrolnych herpetolog miał zlecić rozstawienie wygrodzeń ochronnych jedynie w uregulowanej, zurbanizowanej strefie przy zaporze, z pominięciem naturalnych zatoczek, które wskazano jako właściwe miejsca rozrodu płazów. RDOŚ zwrócił również uwagę, że sprzęt budowlany skierowano w koryto rzeki bez wcześniejszego sprawdzenia dna przez ichtiologa lub zoologa, co - jak oceniono - mogło doprowadzić do zniszczenia zimowisk gatunków dennych.

W raporcie wskazano ponadto, że mimo pogarszających się warunków bytowych nie wstrzymano zrzutu wody, pomijając pisemne zalecenia metodyczne nadzoru ichtiologicznego. W efekcie zebrano i przekazano do utylizacji 23,47 ton martwych ryb. Akcja ratunkowa ocaliła ok. 2,22 tony żywych zwierząt, które odłowiono i przeniesiono do zbiornika Wrzeszczyn.

W raporcie pokontrolnym wykazano także, że nie przeprowadzono ewidencji ilości i gatunków śniętych ryb, a ocenę oparto wyłącznie na zdjęciach oraz ustnych informacjach od ekip sprzątających.

W przypadku siedlisk rośliny włosienicznik - jak opisano - nie dało się określić skali zniszczeń, nie prowadzono bieżącej ewidencji zniszczonych płatów, a ocena fitosocjologiczna opierała się na opracowaniu ze stycznia 2026 r., co uznano za nieprzydatne przy tego typu analizie.

"Wyniki kontroli i postępowania wyjaśniającego wskazują na naruszenia obowiązujących warunków, co miało negatywny wpływ na środowisko. Zaniechanie działań ochronnych doprowadziło do naruszenia warunków decyzji derogacyjnych i postanowienia naturowego" - napisali pracownicy RDOŚ.

Zawiadomienie do prokuratury

W zawiadomieniu do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim RDOŚ wskazał podejrzenie przestępstwa polegającego na spowodowaniu zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach.

Zawiadomienie dotyczy także wykroczenia w zakresie wykonywania czynności wbrew warunkom określonym w zezwoleniach na odstępstwa wobec gatunków chronionych. Prokuratura - jak wynika z informacji RDOŚ - już wcześniej wszczęła postępowanie w sprawie skutków inwestycji na Bobrze.

RDOŚ wystąpił również do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu o wymierzenie kary pieniężnej w związku z naruszeniem warunków decyzji wojewody o pozwoleniu na budowę. O sprawie poinformowano też wojewodę dolnośląską oraz Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Tauron Ekoenergia przed rozpoczęciem spuszczania wody sygnalizował, że mogą pojawić się śnięcia ryb. Spółka informowała również, że remont potrwa dwa lata, a koszt prac ma wynieść 93 mln zł. Tama została uszkodzona podczas wrześniowej powodzi w 2024 r.

W lipcu prezes Tauron Ekoenergia Sławomir Czuchrij przekazał, że spółka zleciła przygotowanie opracowania specjalistom m.in. z zakresu ichtiologii, a dokument trafił do zaopiniowania Wód Polskich oraz Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska.

Wybrane dla Ciebie