Obwód królewiecki (kiedyś nazywany obwodem kaliningradzkim) to strategiczny z punktu widzenia Rosji obszar, niezwykle silnie zmilitaryzowany, mierzący zarówno radarami jak i rakietami w Zachód. Enklawa wciśnięta między kraje NATO i UE z dostępem do Bałtyku staje się jednak coraz bardziej wyizolowana i - co za tym idzie - podatna na poważne kryzysy.
Jak wynika z ustaleń money.pl, Litwa przyspiesza proces rozmontowywania infrastruktury, która łączyła ją z obwodem królewieckim, Rosją i Białorusią w ramach poradzieckiego systemu BRELL (nazwa pochodzi od pierwszych liter: Białoruś, Rosja, Estonia, Łotwa, Litwa). Po odłączeniu się w lutym ubiegłego roku od kontrolowanego przez Rosję systemu energetycznego zlikwidowano linię transgraniczną i przewody.
WIDEO"W 2046 roku dalej będą numerem jeden". Ekonomista nie ma złudzeń
System ostatecznie upada
Jak informuje Litgrid, litewski operator systemu przesyłowego, demontaż wszystkich sześciu transgranicznych linii między Litwą a rosyjską eksklawą (trzy linie 330 kV i trzy linie 110 kV) zostanie zakończony do końca III kwartału 2026 r.
- Litwa zdemontuje do września wszystkie połączenia energetyczne z Królewcem, co de facto oznacza dla Rosji, że ostatecznie upada system BRELL - mówi money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej.
Przygotowania do tego przedsięwzięcia trwały prawie 20 lat i kosztowały ponad półtora miliarda euro. Zsynchronizowanie z systemem Europy kontynentalnej ENTSO E. nastąpiło na początku 8 lutego 2025 r., ale Litwa dała sobie czas do połowy 2027 r. na likwidację fizycznych elementów sieci BRELL i uporządkowanie infrastruktury. Skąd więc to przyspieszenie?
- Litwa właśnie przypieczętowuje odcięcie. To sygnał dla Moskwy, że nie ma powrotu do dawnej zależności. To również strategiczne posunięcie i odpowiedź na płynące od służb ostrzeżenia przed potencjalną prowokacją albo nawet bezpośrednią agresją na kraje bałtyckie. To wytrąca z ręki Putina argument dla potencjalnej interwencji, aby "zabezpieczyć" Rosjan mieszkających w obwodzie przed "odcięciem". Nie będzie czego "zabezpieczać", sieci właśnie zostają całkowicie rozmontowane - wyjaśnia dr Zaleski.
Obwód królewiecki stał się wyspą
Rosja oczywiście nie czekała bezczynnie. Deklaracje odłączenia się Litwy, Łotwy i Estonii od postradzieckiego systemu padły już w 2007 r. Od tego czasu Moskwa musiała znaleźć sposób na zabezpieczenie swojej enklawy. Z tego powodu budowała nowe elektrownie i modernizowała funkcjonujące.
Zabezpieczyła również dostawy gazu do elektrowni przez kluczowy gazociąg Mińsk-Wilno-Kowno-Królewiec o przepustowości około 2,5 mld m sześc. gazu rocznie. Oraz zbudowała pływający terminal FSRU "Marshal Vasilevskiy" do odbioru LNG o zdolności regazyfikacji około 3,1 mld m sześc.
W obwodzie powstała tylko jedna elektrownia wiatrowa Uszakowskaja o niewielkiej mocy zainstalowanej 5,1 MW. Z kolei plany budowy elektrowni atomowej sprzed ponad dekady dawno już spłonęły na panewce.
Sytuacja się skomplikowała po tym, jak Rosja rozpętała pełnoskalową wojnę z Ukrainą w 2022 r. Sankcje nakładane na Rosję, uszczelnienie granic, a teraz również na infrastrukturę na terenie Federacji Rosyjskiej sprawiły, że izolacja Królewca jest również jego piętą achillesową. Obwód jest bowiem wrażliwy na szereg kryzysów, zaczynając od energetycznego, kończąc na paliwowym, którego właśnie doświadcza.
- Królewiec ma prąd tylko dzięki lokalnym elektrowniom. A są tam cztery elektrownie na gaz i jedna niewielka elektrownia Primorskaya 195 MW na węgiel - przewidziana tylko jako zapasowa. Obecnie dostawy gazu idą z Rosji tranzytem przez Litwę, ale Litwini mogą docelowo ich nie przedłużyć, wówczas zostanie im tylko terminal FSRU - analizuje ekspert.
Jak podkreśla, gazoport ma swoje ograniczenia, poza tym może stać się celem dla ukraińskich dronów. Choć Obwód Królewiecki teoretycznie może pokryć swoje zapotrzebowanie energetyczne własnymi elektrowniami, to nie ma zabezpieczenia dla sytuacji kryzysowych. Nadmierne zapotrzebowanie wynikające z warunków atmosferycznych, każda awaria czy wręcz uderzenie powodują, że enklawa - która nie może liczyć na pomoc operatorów sąsiednich krajów - potencjalnie narażona jest na blackout.
Kryzys paliwowy już pogrąża rosyjską enklawę
Problem jest widoczny choćby na przykładzie dostaw paliw. Te głównie są zaopatrywane drogą morską. Po atakach ukraińskich dronów szlak ten nie jest bezpieczny. Z kolei dostawy drogą lądową biegną przez kraje NATO i UE. Pozostaje ograniczona możliwość dostaw drogą lotniczą.
- Litwa już ogranicza przywóz benzyny do 200 litrów na auto. Ograniczają też tranzyt benzyny koleją do kilku składów dziennie. Jak jeszcze Polska zamknie przesmyk suwalski np. do jednego przejścia, a Ukraina wciąż będzie atakować dronami infrastrukturę w portach w Primorsku i Ust-Łudze, a już to testowali, to cały Królewiec zablokuje się pod kątem dostaw oleju napędowego, bo według danych flota cieni nie za bardzo chce pływać tamtymi wodami. Za duże ryzyko - dodaje dr Zaleski.
Już pod koniec czerwca władze obwodu wprowadziły limity sprzedaży paliw do 30 litrów benzyny i 60 litrów diesla na auto. Popyt jednak był tak duży, że na wielu stacjach zabrakło paliwa. To pokazuje jak krucha jest logistyka rosyjskiej enklawy.
Litwa i Polska wzmacniają pierścień bałtycki
Okolice obwodu królewieckiego i wąski 65-kilometrowy odcinek tzw. przesmyku suwalskiego przez strategów uważane są za obszar szczególnie "gorący" i narażony na działania sabotażowe, prowokacje czy nawet potencjalny punkt ataku. Zwykło się go określać nawet "miękkim podbrzuszem NATO".
Jednak to właśnie ten styk - łączący monolit UE i NATO na Zachodzie z krajami bałtyckimi, oparty na granicy polsko-litewskiej - jest wzmacniany zarówno militarnie, jak i energetycznie. To właśnie tędy biegnie tzw. pierścień bałtycki.
Tworzą go linia LitPol Link (polsko-litewskie połączenie), kabel SwePol, który łączy Ustkę z Karlshamn w Szwecji, i NordBalt łączący szwedzką miejscowość Nybro z litewską Kłajpedą. Dalej dwie linie EstLink łączą Estonię z Finlandią. Wszystkie te kable zabezpieczają kraje stanowiące dziś wschodnią i północną flankę NATO.
Litwa i Polska wzmacniają ten ring energetyczny dodatkowym połączeniem. Po upadku projektu podmorskiego kabla Harmony Link, łączącego Kłajpedę z Władysławowem, pojawiła się koncepcja lądowego połączenia z Litwą o tej samej nazwie. Projektowana linia ma powstać do 2030 r.
Jak poinformował w połowie sierpnia Litgrid, litewski operator uruchomił właśnie zamówienia publiczne na realizację strategicznego projektu połączenia międzysystemowego Harmony Link z Polską.
"Wprowadzamy jedno z największych zamówień na infrastrukturę elektryczną na Litwie. Podstacja transformatorowa Gižai będzie nie tylko największą podstacją w kraju, ale także głównym hubem, za pośrednictwem którego Harmony Link połączy systemy elektroenergetyczne Litwy i Polski" - informuje Litgrid.
Podstacja stanie się największą podstacją transformatorową eksploatowaną przez Litgrid na Litwie i odegra kluczową rolę w integracji nowego połączenia międzysystemowego z Polską z litewską siecią przesyłową energii elektrycznej.
- Wzmocnienie ringu bałtyckiego ma na celu zabezpieczenie europejskiej sieci przed odcięciem czy nieprzewidzianą awarią. Umożliwia sterowanie systemem w sposób rozproszony i dostarczanie sojusznikom energii w razie potrzeby - zaznacza dr Zaleski.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl