Rosyjska ropa dalej popłynie do Chin przez Kazachstan. Jest zgoda USA
USA zgodziły się na dalszy tranzyt rosyjskiej ropy do Chin przez Kazachstan. Decyzja zapadła w momencie dużych napięć na rynku energii i ma obowiązywać do marca 2027 roku. To ruch, który stabilizuje dostawy, ale jednocześnie odciąża Rosję - przekazał Bloomberg.
Administracja USA zgodziła się przedłużyć wyjątek pozwalający na tranzyt rosyjskiej ropy do Chin przez terytorium Kazachstanu. Jak poinformowało kazachskie ministerstwo energii, nowa licencja będzie obowiązywać do 19 marca 2027 roku.
Wcześniejsza zgoda wygasała w kwietniu tego roku, więc jej przedłużenie oznacza utrzymanie dotychczasowego kierunku dostaw mimo obowiązujących sankcji wobec Rosji.
Decyzja zapadła po konsultacjach z amerykańskim Departamentem Skarbu. Jak przypomina Bloomberg, w ostatnich tygodniach globalny handel surowcem jest pod presją wojny na Bliskim Wschodzie i problemów z transportem przez cieśninę Ormuz, co zmusza część odbiorców – zwłaszcza w Azji – do szukania alternatywnych źródeł dostaw.
Ceny paliw spadają. Minister wskazuje powody
Stały kierunek dostaw
Kazachstan od lat pełni rolę kraju tranzytowego dla rosyjskiej ropy kierowanej do Chin. Obecnie chodzi o ok. 10 mln ton rocznie, czyli mniej więcej 200 tys. baryłek dziennie. Trwają też rozmowy o zwiększeniu wolumenów do 12,5 mln ton, co pokazuje, że ten kanał dostaw ma dla obu stron duże znaczenie.
Przedłużenie amerykańskiej zgody oznacza, że Rosja nie musi w najbliższym czasie szukać alternatywnych tras eksportu do Chin. Utrzymanie stabilnego szlaku przez Kazachstan daje więc Moskwie większą elastyczność.
Co z cenami ropy?
Na globalnych rynkach surowcowych obserwujemy wyraźne uspokojenie nastrojów. Notowania amerykańskiej ropy naftowej WTI (West Texas Intermediate) spadły o 1,1 proc., osiągając poziom 100,26 dolara za baryłkę.
W trakcie sesji cena tego surowca zeszła nawet do poziomu 96,51 dolara, co pokazuje, jak silna była presja na wyprzedaż. Podobny, a nawet nieco głębszy trend widać w przypadku europejskiego benchmarku.
Baryłka ropy Brent, która jest kluczowa dla kształtowania cen paliw na Starym Kontynencie, potaniała o ponad 1,5 proc., zatrzymując się na poziomie 102,39 dolara. Również w tym przypadku dzienne minima okazały się znacznie niższe – w najsłabszym momencie sesji za ropę Brent płacono zaledwie 98,52 dolara.
Źródło: Bloomberg