Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik, nowy pomysł na wydobycie pieniędzy od biznesu ma polegać na wprowadzeniu opłaty zasilającej Fundusz Zdrowia Publicznego. Ta miałaby wynosić 0,25 proc. rocznej wartości sprzedaży wyrobów alkoholowych i tytoniowych. Producentów i dystrybutorów obciążyłby także obowiązek składania corocznych raportów sprzedażowych.
Nowa opłata miałaby zasilić ochronę zdrowia
Ministerstwo Zdrowia potwierdziło prowadzenie prac nad nowymi źródłami finansowania zdrowia publicznego. Jak zaznaczyło w piśmie przekazanym "Rz", celem tych działań jest przeniesienie części kosztów zdrowotnych i społecznych związanych z używkami na podmioty osiągające zyski z handlu nimi.
WIDEORachunek za weta prezydenta. "To tak nie działa"
Pomysł skrytykowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wiceminister Michał Baranowski w piśmie z 10 sierpnia do KPRM wskazał, że branże te są już obłożone akcyzą, a nowa danina i wymogi sprawozdawcze mogą stanowić nadmierną ingerencję w swobodę działalności gospodarczej – czytamy w "Rz".
Według przytoczonych przez dziennik szacunków agencji badań rynkowych NielsenIQ oraz Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, łączna wartość rynku alkoholu (ok. 51,5 mld zł) oraz wyrobów tytoniowych (30–40 mld zł) wynosi około 90 mld zł rocznie. Opłata 0,25 proc. przyniosłaby funduszowi szacunkowo 225 mln zł rocznie. Wartość ta jest orientacyjna, gdyż nie uściślono jeszcze, czy podstawą wymiaru miałaby być kwota sprzedaży netto, czy brutto.
Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiała "Rz", kolejna danina przyczyni się do rozwoju szarej strefy.