Sądne dni dla budżetowego "pakietu Domańskiego". Przed Nawrockim kluczowe decyzje
Już wiadomo, że rząd nie wdroży w tym roku wszystkich zmian podatkowych, które mają poprawić stan budżetu. Z jednej strony to skutek twardej linii przyjętej przez prezydenta. Z drugiej - na część przepisów, które mają wejść w życie w 2027 roku, zabrakło rządzącym czasu.
Prezydent Karol Nawrocki w czwartek miał do przekazania dobrą i złą wiadomość dla resortu finansów. Z jednej strony podpisał ustawę wprowadzającą wyższą stawkę CIT dla banków (co ma dać zastrzyk rzędu ok. 6,5 mld zł dla budżetu), a z drugiej zawetował przepisy dotyczące zasad funkcjonowania fundacji rodzinnych (tu dochody miały być raczej skromne, rzędu ok. 200 mln zł, ale reforma miała przede wszystkim charakter uszczelniający).
Mimo to decyzja prezydenta wywołała ostrą reakcję ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. "Prezydent Nawrocki, wetując uszczelnienie fundacji rodzinnych, tłumaczy to 'umową z Polakami'. Tylko że tą 'umową' miało być podobno wspieranie przedsiębiorczości, a nie tolerowanie luk, które dziś pozwalają omijać podatki. Podatki, z których finansujemy wojsko, policję, szkoły, kluczowe inwestycje. Wstyd" - napisał Domański na platformie X.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
Z kolei wiceminister finansów i gospodarki Jarosław Neneman w piątkowej rozmowie z money.pl wskazuje na niekonsekwencję Karola Nawrockiego.
Prezydent ma pomysły, by finansować swoje inicjatywy z uszczelnienia podatków. Nasz projekt dotyczący fundacji rodzinnych to był wręcz sztandarowy projekt uszczelniający. Dziś głównym beneficjentem takich fundacji jest kilka tysięcy najbogatszych Polaków. Prezydent zawetował zmiany, które mogłyby ich dotyczyć. Jak mamy uszczelniać, to tam, gdzie te pieniądze nam uciekają. Beneficjentami fundacji są doradcy podatkowi i kancelarie prawne, które pomagają klientom istotnie zredukować zobowiązania podatkowe - przekonuje Neneman.
W oczekiwaniu na kolejne decyzje
To były pierwsze decyzje prezydenta w zakresie "pakietu" regulacji Ministerstwa Finansów, które miały na celu poprawę kondycji przede wszystkim budżetu państwa na rok 2026. Składają się na niego wspomniany wyższy CIT od banków (6,5 mld zł), podwyżka akcyzy na alkohol (1,8 mld zł), wyższy PIT od wygranych w konkursach hazardowych (140 mln zł), wyższa opłata cukrowa (1,3 mld zł, które jednak miałoby zasilić NFZ, a nie budżet, ale miałoby to wpływ na potencjalnie mniejszą dotację z budżetu do NFZ), do tego jeszcze zmiany w IP Box i estońskim CIT (które są planowane na 2027 rok i które mają przynieść dodatkowe 600 mln zł) oraz w fundacjach rodzinnych. W sumie cały pakiet wyceniany jest na 10-11 mld zł.
Jak zwraca uwagę doradca podatkowy Małgorzata Samborska, "w grze" jest jeszcze podwyżka podatku cukrowego oraz większy PIT od wygranych w konkursach. - Senat przyjął je bez poprawek 27 listopada, więc poszły do podpisu prezydenta - zwraca uwagę specjalistka. Do tego prezydent musi jeszcze podjąć decyzję w sprawie podwyżki akcyzy na alkohol, którą Senat przyjął również w czwartek. W tej sprawie jednak sygnały wysyłane z Pałacu Prezydenckiego były, jak dotąd, dość jednoznaczne i nie należy się spodziewać podpisu.
Podobny los może czekać wyższą opłatę cukrową i wyższy PIT od wygranych - a to z tego względu, że prezydent jeszcze w kampanii zapowiedział, że nie zgodzi się na żadne zmiany, które pośrednio lub bezpośrednio uderzą Polaków po kieszeni. Z drugiej strony Nawrocki podpisał wyższy CIT od banków i spotkał się z zarzutem, że właśnie złamał swoją zasadę.
Nawet Konfederacja nie ma nic przeciwko temu, że taka jest decyzja prezydenta w sprawie CIT-u dla banków - broni decyzji Karola Nawrockiego jego bliski współpracownik.
Niektórzy eksperci zwracają również uwagę, że część z szykowanych przez rząd zmian podatkowych może nie mieć szans na wejście w życie w 2026 roku, jeśli prezydent podpisałby ustawy później niż do końca listopada. Chodzi bowiem o dotrzymanie określonych terminów. "Polski proces legislacyjny to żart. Dziś Senat przyjął poprawki do PIT, które mają wejść w życie od 1 stycznia 2026 roku. Pomijam, że to niepoważne, ale żeby zmiana była zgodna z Konstytucją RP, powinna zostać opublikowana do 30 listopada. Prezydent ma 3 dni na jej podpisanie (w tym sobotę i niedzielę)" - napisał w czwartek na platformie X doradca podatkowy Piotr Leonarski.
Ekspert odwołuje się w tym wpisie do zasady, wynikającej z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym niekorzystne dla podatników zmiany w podatkach dochodowych muszą być ogłoszone do końca listopada w Dzienniku Ustaw. Problem wynika z tego, że TK w orzeczeniu stwierdził, że podatnik powinien być uprzedzony o zmianach podatkowych co najmniej miesiąc przed ich wejściem w życie. Co oznacza, że np. w przypadku PIT, jeśli jest rozliczany w cyklu rocznym, zmiana powinna wejść w życie do końca listopada, tak, by od stycznia było jasne, jakie są reguły.
"Nie dajemy prezydentowi pretekstu"
Zdaniem Jarosława Nenemana nie ma obaw o złamanie tej zasady.
Nie dajemy prezydentowi pretekstu do zawetowania zmian z uwagi na biegnące terminy. Opłata cukrowa i akcyza na alkohol to podatki pośrednie, one mogą wejść w życie w trakcie roku, więc prezydent w dalszym ciągu ma przysługujące mu 21 dni na podjęcie decyzji i my żadnego terminu tu nie przekraczamy. Z kolei PIT od wygranych w konkursach to ryczałt nierozliczany w cyklu rocznym, więc to domniemanie, że musi być uchwalony i podpisany przez prezydenta końca listopada, go nie dotyczy - przekonuje nas Neneman.
Piotr Leonarski, którego pytamy o stanowisko MF, przyznaje, że można dyskutować, czy vacatio legis jest dostatecznie długie, czy nie, choć jego zdaniem ważniejsze jest to, że to znów zmiany wprowadzane w ostatniej chwili.
Nie ma powodu, dla którego trzeba to robić w ten sposób. To nie pierwszy przypadek, gdy MF działa na ostatnią chwilę. Nie mówię nawet o obiecanym przez rządzącą koalicję sześciomiesięcznym vacatio legis, ale chociaż o 3 miesiącach na przygotowanie się do zmian. Można to było zrobić spokojnie pół roku wcześniej, a kolejny raz zdarza się to na ostatnią chwilę. Podejrzewam, że może chodzić o to, by o niekorzystnych zmianach podatkowych dyskutować jak najkrócej - zauważa Piotr Leonarski.
Podkreśla też, że nakaz miesięcznego vacatio legis nie jest bezwzględny i może się zdarzyć okoliczność, skłaniająca do jego skrócenia. Ale w tym przypadku trudno o tym mówić, ponieważ problemy z wysokim deficytem i koniecznością jego zmniejszania znane są od dawna.
Pałac sam zresztą wychodzi z założenia, że prezydent ma 21 dni na decyzję i nikt nie może mu narzucać jakichkolwiek terminów przyspieszających jego decyzję.
Na pewno to nie będzie decyzja podjęta w ciągu paru dni - zapewnia osoba z otoczenia prezydenta, odnosząc się do ustaw, co do których Nawrocki ma się jeszcze opowiedzieć.
Pewne jest natomiast to, że na razie nie wejdą w życie zmiany uszczelniające przepisy w estońskim CIT czy uldze IP Box. - One są jeszcze w konsultacjach, w grudniu planujemy konferencję uzgodnieniową. Już półtora miesiąca temu było dla nas jasne, że nie zdążymy, a jako że te zmiany miałyby wejść w życie dopiero do 2027 roku, to skupiliśmy się na najbardziej pilnych kwestiach - słyszymy w resorcie finansów.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze money.pl