Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KB
|

Sądy mogą karać za otwarte lokale. Tylko Trybunał Konstytucyjny zbada rozporządzenie [OPINIA]

14
Podziel się:

- Po przeanalizowaniu powyższego wyroku jednoznacznie i bez wahania stwierdzam, że jest on trafny i słuszny – pisze o wyroku WSA w Bydgoszczy, który skazał zbuntowanego przedsiębiorcę na 10 tys. zł grzywny, prof. Marek Szewczyk, kierownik Katedry Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

Sądy mogą karać za otwarte lokale. Tylko Trybunał Konstytucyjny zbada rozporządzenie [OPINIA]
Właściciel solarium został ukarany na podstawie notatki policji. Sąd administracyjny podtrzymał karę sanepidu. (Policja)

Po naszej wtorkowej publikacji na temat przełomowego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy, który skazał na grzywnę przedsiębiorcę, który wbrew zakazom otworzył solarium, w świecie prawniczym rozgorzała gorąca dyskusja na temat tego, kto ma rację.

Prof. Marek Szewczyk, kierownik Katedry Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu i szef kancelarii prawnej, postanowił publicznie wziąć w obronę sędziów z Bydgoszczy.

Poniżej przedstawiamy jego opinię. Wcześniej jednak podajemy kilka ważnych faktów na temat tej sprawy.

Zobacz także: Nie stać nas na kolejne lockdowny? Rzecznik MŚP: każda rodzina musi dać 20 tys.

Skazany na podstawie notatki policyjnej

Otóż przedsiębiorca spod Bydgoszczy, wbrew obowiązującym zakazom, nie zamknął w kwietniu ubiegłego roku solarium, ale nadal przyjmował w nim klientów. Tak twierdził anonimowy świadek, który zgłosił to na policję. Funkcjonariusze pojechali do salonu i na miejscu zastali jedynie pracownicę, która tłumaczyła się, że przyszła do pracy posprzątać lokal.

Policjanci sporządzili notatkę służbową i wysłali ją do sanepidu. Ten, bez wszczynania kontroli, tylko na podstawie owej notatki, nałożył na przedsiębiorcę karę administracyjną w wysokości 10 tys. zł, która bezzwłocznie została wyegzekwowana.

Przedsiębiorca odwołał się od decyzji Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, twierdząc, że nie prowadził działalności i że sanepid nie ma podstaw, aby go karać. Sąd oddalił jednak skargę przedsiębiorcy.

Był to pierwszy jak dotąd wyrok, który podtrzymał decyzję sanepidu.

Komentarz eksperta:

Wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 17 listopada 2020 r. II SA/Bd 834/20 przełamuje kształtującą się dotychczas linię orzeczniczą sądów administracyjnych, która brała w obronę osoby naruszające zakazy i ograniczenia związane ze stanem epidemii.

Jak donoszą media, do tej pory zapadło ok. 40 wyroków sądów administracyjnych, mocą których uchylane były decyzje organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej o nałożeniu sankcji na przedsiębiorców naruszających ograniczenia dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej w związku z ogłoszeniem stanu epidemii.

Wyłom w tej linii orzeczniczej stanowi wyrok w Bydgoszczy z dnia 17 listopada 2020 r. który skargę na decyzję Państwowej Inspekcji Sanitarnej o nałożeniu kary na przedsiębiorcę prowadzącego solarium, pomimo zakazów antyepidemicznych, oddalił i - tym samym – utrzymał w mocy decyzję o nałożeniu grzywny na przedsiębiorcę.

Po przeanalizowaniu powyższego wyroku jednoznacznie i bez wahania stwierdzam, że wyrok ten jest z dogmatycznego punktu widzenia trafny, a jednocześnie słuszny z punktu widzenia aksjologicznego.

Życie ludzkie ważniejsze od ustawy

Wyrok WSA w Bydgoszczy za punkt wyjścia przyjmuje tezę nie do zakwestionowania, że życie i zdrowie człowieka są wartościami najwyższymi, wartościami samymi w sobie. Dopiero w dalszej kolejności ochroną prawną objęte są takie wartości, jak wolność podejmowania i prowadzenia działalności gospodarczej.

WSA w Bydgoszczy w pełni trafnie zauważył, że: "biorąc pod uwagę powszechne zagrożenie dla zdrowia i życia wszystkich osób przebywających na terytorium Polski, należy dokonać takiej interpretacji obowiązujących przepisów, aby w jak największym zakresie zabezpieczyć obywateli przed zachowaniem skrajnie nieodpowiedzialnych podmiotów, niestosujących się do regulacji mających na celu ograniczenie stanu zagrożenia w skali całego kraju".

WSA w Bydgoszczy stwierdził również trafnie, że: "zakaz prowadzenia określonej działalności został wprowadzony na podstawie ustawy, która upoważniła Radę Ministrów do dookreślenia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii".

Sanepid mógł wyręczyć się policją

Ponadto WSA w Bydgoszczy słusznie nie podzielił stanowiska skarżącego, który powołując się na Rzecznika Praw Obywatelskich twierdził, że udostępnienie notatki funkcjonariusza Policji sanepidowi było niezgodnie z prawem. Rzekomo brak jest bowiem ustawowej podstawy do przekazywania notatek służbowych (przez Policję – red.) innym organom.

W państwach o nieco bardziej ugruntowanej kulturze prawnej niż Polska, jako standard przyjmuje się założenie, zgodnie z którym wszystkie organy władzy publicznej powinny sobie wzajemnie pomagać w realizacji zadań nałożonych na nie przez ustawodawcę.

Policja jest właśnie od tego, by chronić takie wartości, jak życie i zdrowie ludzkie przed zachowaniami, które zostały formalnie zakazane i które realnie mogą stwarzać zagrożenia dla tych wartości.

Dodatkowo, jak trafnie wskazał WSA w Bydgoszczy, zgodnie z treścią art. 75 par. 1 k.p.a., jako dowód w postępowaniu administracyjnym może posłużyć wszystko, co nie jest sprzeczne z prawem. Jako dowód mogła zatem posłużyć także notatka sporządzona przez funkcjonariusza Policji.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy zasadnie i trafnie nie podzielił też stanowiska skarżącego przedsiębiorcy, że notatka sporządzona przez funkcjonariusza Policji nie jest dokumentem pochodzącym od osoby trzeciej.

Funkcjonariusz Policji, w zakresie, w jakim wykonuje kontrolę przestrzegania antyepidemicznych zakazów i ograniczeń nie jest osobą trzecią, lecz funkcjonariuszem publicznym, wykonującym zadania nałożone nań przez ustawodawcę.

Sporządzona przezeń notatka ma walor dokumentu urzędowego. Jej prawdziwość – jeśli budzi wątpliwości - może zostać obalona dowodem na przeciwieństwo.

W przypadku, którym zajmował się WSA w Bydgoszczy, wątpliwości takich sąd nie dopatrzył się, zaś wnioski dowodowe składane przez skarżącego ocenił jako próbę przeciągania i gmatwania sprawy.

Tylko Trybunał może orzec o rozporządzeniu

Jest jednak w uzasadnieniu wyroku w Bydgoszczy stwierdzenie, które może budzić wątpliwości. Wątpliwości te nie układają się jednak po myśli zarzutów skarżącego.

Otóż WSA w Bydgoszczy w uzasadnieniu ww. wyroku orzekł, że: "W ocenie Sądu zaistniała sytuacja, wynikająca ze stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, w pełni uzasadnia wprowadzenie ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw, o jakich mowa w cyt. przepisie Konstytucji".

Otóż sądy administracyjne mają prawo dokonywać kontroli legalności rozporządzeń, a nawet ustaw zwykłych i w konsekwencji – w przypadku, gdy kontrola ta wypadnie negatywnie – mają prawo odmówić zastosowania rozporządzenia, a nawet ustawy zwykłej, w konkretnej sprawie. Jest to jednak możliwe wyłącznie w toku kontroli dokonywanej "ad causam".

Kontrola taka i w jej następstwie odmowa zastosowania rozporządzenia, czy nawet ustawy zwykłej, mogą dotyczyć jedynie takiej sytuacji, gdy rozporządzenie i ustawa zwykła regulują tę samą materię, lecz regulują ją w sposób ze sobą niezgodny.

Podobnie może się zdarzyć w przypadku, gdy ustawa zwykła reguluje tę samą materię, która została uregulowana w Konstytucji RP, ale niezgodnie z Konstytucją.

Wówczas, a więc w odniesieniu do konkretnej sprawy, sąd administracyjny ma prawo odmówić zastosowania rozporządzenia, gdyż inaczej musiałby odmówić zastosowania ustawy zwykłej.

I analogicznie musi odmówić zastosowania ustawy zwykłej, gdyż w przeciwnym razie musiałby odmówić zastosowania Konstytucji RP, która jest najwyższym źródłem prawa w Rzeczpospolitej Polskiej.

Natomiast ani WSA w Bydgoszczy, ani żaden inny sąd administracyjny w Polsce, ani także żaden sąd powszechny nie jest uprawniony do badania tego, czy ustanowienie danego rozporządzenia było uzasadnione, ani czy ustanowione nim ograniczenia i zakazy mieszczą się w granicach ustawowego upoważnienia.

Podsumowując: to nie sądy administracyjne, lecz wyłącznie Trybunał Konstytucyjny może w Polsce orzekać abstrakcyjnie (a więc w oderwaniu od konkretnej sprawy) o legalności albo nielegalności stanowienia rozporządzeń.

prof. dr hab. Marek Szewczyk

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(14)
dfgfg
rok temu
a czy ten FALSZYŁWY WSA możew być rozpatrzył SPRAWĘ LUDOBÓJSTWA PONAD 200 TYS LUDZIE do czego doprowadziły działania PiS - absolutnie nie dostosowane do sytuacji
dfgfg
rok temu
40 sądów się MYLIŁO jeden nie. Ja twierrdzę żę BYŁO DOKŁADNIE ODWROTNIE - prawo nie może być "interpretowane" a stosowane. W świetle tego POLICJA TO SŁUŻBA PRZESTĘPCZA
professor
rok temu
a ten profesor to z pisu?
ewa
2 lata temu
notatka policji- klientów nie było a sąd orzekł słuszność kary.. to już nawet do własnego lokalu wejść nie można bo otwarty... to może trzeba zamykać się od zewnątrz na kłódkę .. oszaleli ,kasa pusta więc rypią kary tylko nie dla tych co ją opróżnili..
INŻYNIER
2 lata temu
Nie jestem uczonym ale zwykłym szarym człowiekiem mocno stąpającym po ziemi przeżyłem ponad 50 lat i taki WIEKI Profesorek mi mówi żeby dbać o zdrowie bo jest najważniejsze ok , zobaczymy jak długo pożyjesz Profesorku z tym zdrowiem prawdopodobnie tak jak każdy .... aby do śmierci i co tu zrobić teraz a tak miało być fajnie ....