Samorządy szukają oszczędności. Ucierpią na tym szkoły

To będzie bardzo trudny rok dla polskich szkół i nic też nie wskazuje na to, by kolejny miał być łatwiejszy. Samorządy wprowadzają cięcia w oświacie, co odczują uczniowie - bo będzie m.in. mniej zajęć dodatkowych oraz nauczyciele, którzy zarobią mniej.

Tak od połowy marca wyglądają polskie szkoły. I nie ma pewności, kiedy to się zmieni
Źródło zdjęć: © PAP | Darek Delmanowicz/PAP
Martyna Kośka

- Wszystkie dodatkowe godziny z miasta zostały zabrane z powodu braku pieniędzy. Mamy tylko te wynikające z rozporządzenia o ramowych planach nauczania – to fragment listu, jaki rozesłał do nauczycieli jeden z dyrektorów, który przywołuje "Dziennik Gazeta Prawna".

To oznacza, że zajęcia dodatkowe mają być ograniczone do jednej lekcji w tygodniu, choć dotychczas były to trzy. Cięcia dotkną też przedszkoli. Dyrektorzy tych placówek zostali też poproszeni o skrócenie o godzinę czasu pracy placówek. Innymi sposobami na szukanie oszczędności będzie rezygnacja z zakupu gadżetów czy organizacji działań promocyjnych.

Karolina Gałecka, rzecznik prasowy warszawskiego ratusza, wyjaśnia, że z 5 mld zł, jaki wynosi budżet stolicy na oświatę, zaledwie 2 mld zł pochodzą z subwencji oświatowej. Ponad połowę kwoty wnoszą więc samorządy, a tym będzie po pandemii znacznie trudniej i będą musiały odrzucić wiele próśb o dofinansowanie.

Obejrzyj: Kiedy firmy zaczną działać? Pomysł na luzowanie przepisów dla biznesu to kwestia tygodni

Oszczędności szuka każda gmina. Białystok już poinformował, że nie będzie finansował zatrudniania pomocy dla nauczycieli w przedszkolach, a tylko w grupach trzylatków. Zostaje natomiast pomoc nauczycielska dla dzieci z orzeczeniem lekarskim.

Należy się też spodziewać zmniejszenia budżetów na zakupy rzeczowe, czyli doposażanie klas.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Wybrane dla Ciebie