Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Piotr Bera
|
aktualizacja

Samorządy tną wydatki, a Kalisz będzie miał darmową komunikację miejską

55
Podziel się:

Mający prawie 100 tys. mieszkańców Kalisz będzie największym miastem w Polsce z darmową komunikacją miejską. Od 1 stycznia 2023 r. za bilet zapłacą jedynie przyjezdni. To odważna decyzja, jak na środek kryzysu gospodarczego – twierdzą eksperci.

Samorządy tną wydatki, a Kalisz będzie miał darmową komunikację miejską
Autobusy miejskie w Kaliszu będą darmowe dla mieszkańców (UM Kalisz, mat. prasowe)

"Nie godzimy się na to, aby miasta i gminy musiały stawać przed dylematem czy skracać liczbę godzin lekcyjnych w szkołach, zamykać baseny, likwidować linie tramwajowe i autobusowe, czy gasić latarnie na ulicach. Nie pozwólmy, żeby społeczeństwo lokalne musiało płacić za horrendalne i nieuzasadnione nadzwyczajne zyski spółek skarbu państwa" - grzmi na swojej stronie internetowej Ruch Samorządowy TAK! Dla Polski, który na 7 października zapowiada protesty przed Sejmem.

Kryzys gospodarczy uderzył w samorządy, a te w efekcie szukają oszczędności, także w komunikacji miejskiej. Bydgoszcz tnie kursy komunikacji miejskiej, we Wrocławiu nie ma chętnych na dostarczenie oleju napędowego do autobusów, a w Łodzi podniesione zostaną ceny biletów. Inaczej jest w Kaliszu.

Bezpłatna komunikacja miejska w Kaliszu

Od 1 stycznia 2023 r. posiadacze Kaliskiej Karty Mieszkańca (KKM) będą podróżować komunikacją miejską za darmo. Tak pod koniec września zadecydowali radni na wniosek prezydenta Krystiana Kinastowskiego. Kalisz w ten sposób chce "zwiększyć mobilność osób z niskimi dochodami, które nie posiadają własnego środka transportu oraz zmniejszyć wydatki z budżetów mieszkańców przeznaczone na komunikację". Mówi się też o ograniczeniu smogu i poziomu hałasu.

Prezydent Kalisza obiecał darmową komunikację w kampanii wyborczej i pokazuje, że jest konsekwentny. To trzeba uszanować, chociaż zdecydowanie nie jest to dobry moment na takie działania ze względu na bardzo dotkliwy kryzys gospodarczy. Samorządy wyłączają latarnie, inne zamykają baseny. Jednak kaliski samorząd przygotowywał się do tego od dłuższego czasu, mieli wizję i właśnie teraz przyszedł czas na jej wdrożenie – mówi dla money.pl Marcin Żabicki, dyrektor ds. rozwoju Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej.

Darmowe przejazdy mają obowiązywać od 1 stycznia 2023 r. do końca 2024 r. W tym czasie projekt będzie monitorowany, a zwłaszcza liczba mieszkańców. Żeby otrzymać KKM, trzeba być w Kaliszu zameldowanym i płacić podatki. Gmina sprawdzi, czy chęć darmowego podróżowania wpłynie na zaludnienie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Inflacja uderza w samorządy. "Turyści posłuchali Czarnka"

Tym samym Kalisz dołącza do ponad 50 gmin w kraju, które już zdecydowały się na taki krok.

Miliony pasażerów mniej

Przy okazji podniesiono ceny biletów. Bilet jednorazowy normalny będzie kosztować 4 zł zamiast 2,7 zł, a dobowy 7 zł zamiast 5 zł. W uzasadnieniu uchwały podkreślono, że od 2010 r. spadła liczba podróżnych z 9,83 mln rocznie do 4,47 mln (dane za 2021 r.). Ponadto z "powodu panującej pandemii COVID-19 w ostatnich dwóch latach przychody spółki z tytułu sprzedaży biletów spadły o 55,7 proc., tj. o 2,95 mln zł. Zanotowany w bieżącym roku wzrost cen paliwa dodatkowo wpłynął kluczowo na koszty operacyjne przewoźnika". Wzrósł też koszt przejechanego wozokilometra – z 5,71 zł do 9,90 zł.

- W transporcie zbiorowym rekomenduje się odchodzenie od sprzedaży biletów, gdy przychody z nich spadają poniżej 15-20 proc. kosztów działalności. Sama obsługa systemu biletowego - ich druk, prowadzenie sprzedaży i windykacji, zarobki kontrolerów - to średnio ok. 10 proc. Jeśli dochodzi do takiej sytuacji, to rzeczywiście nie warto utrzymywać całego systemu. To jest nieopłacalne – zaznacza Żabicki.

Tak było w Lidzbarku Warmińskim, gdzie w ubiegłym roku zrezygnowano z opłat za transport publiczny. – Bezpłatne przejazdy kosztują nasze miasto tyle samo, ile kosztowałaby płatna komunikacja, a poza tym dbamy o ekologię, czyste powietrze i ułatwiamy życie mieszkańcom – mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jacek Wiśniowski, burmistrz Lidzbarka Warmińskiego.

Czy z nieopłacalnością prowadzenia samego systemu biletowego mamy do czynienia w Kaliszu? W jaki sposób gmina chce pokryć dziurę w budżecie spowodowaną wprowadzeniem darmowej komunikacji? Zapytaliśmy o to miasto, ale przed publikacją tekstu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Niezbędne inwestycje

Darmowa komunikacja miejska to jednak nie wszystko. Jeśli ratusz chce znów przyciągnąć pasażerów do Kaliskich Linii Autobusowych, to niezbędne będą inwestycje. I to w czasach kryzysu.

Muszą być przygotowani na większą liczbę pasażerów, bo ta rośnie lawinowo w gminach, gdzie komunikacja jest bezpłatna. Powinno być więcej autobusów lub zwiększeniu powinna ulec częstotliwość ich kursowania. Bo bezpłatna komunikacja nie może być byle jaką komunikacją – podkreśla Żabicki.

Podobnego zdania jest prof. dr hab. inż. Andrzej Szarata z Katedry Systemów Transportowych Politechniki Krakowskiej.

– Odpowiedź powinna być jednoznaczna. Nowy tabor i poprawa jakości obsługi. Nawet dodanie jednego kursu danej linii więcej. To byłby jasny przekaz, że Kalisz chce i będzie stawiać na transport publiczny. To dobra inicjatywa przy założeniu, że została finansowo przemyślana. To nie może się wiązać z ograniczeniem usługi  punktualnością i częstotliwością kursowania – uważa prof. Szarata.

Dodaje, że obawia się deprecjacji samego transportu publicznego. – Wszystko, co jest bezpłatne, jest nieszanowane. Miasto będzie musiało położyć nacisk na promocję akcji – przestrzega ekspert.

Dlatego, zdaniem prof. Szaraty, warto czasem rozważyć wprowadzenie symbolicznej opłaty za przejazd. Bo transport publiczny to dobro wspólne i pomagając mieszkańcom, można jednocześnie znaleźć w budżecie złotówkę więcej na inwestycje, które będą służyć pasażerom.

– Kalisz pokazuje, że potrafi myśleć pozytywnie o transporcie publicznym, bo dobrze zorganizowana komunikacja miejska rzeczywiście przekłada się na lepszą jakość życia w miastach. Trzymamy kciuki za to, aby w Kaliszu tak właśnie się stało – stwierdza Żabicki.

Komunikacja miejska a parkowanie

Rozwinięcie transportu publicznego to może być doskonała okazja do uporządkowania parkowania w centrum miasta.

To może być sposób na zebranie pieniędzy na funkcjonowanie bezpłatnej linii autobusowej. To jedyna okazja, żeby na poważnie podejść do polityki parkingowej w mieście – dodaje prof. Szarata.

Bo "jeżeli coś jest bezpłatne, to ktoś inny musi za to zapłacić, darmowych obiadów nie ma". Możliwe jest np. zwiększenie dotacji na komunikację przez miasto. – W Krakowie transport publiczny utrzymuje się w 40-50 proc. z wpływów z biletów, resztę dopłaca miasto.

Piotr Bera, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(55)
RPawłowski
2 miesiące temu
Wenezuela też tak zaczynała....
tęczowy jacuś
2 miesiące temu
juz myslałe ze o POZNAŃ chodzi.
YYY
2 miesiące temu
Tak, oczywiście! Już pędzę przeprowadzić się do Kalisza! Całymi dniami będę sobie jeździł od pętli do pętli, przecież to jest fantastyczny powód, żeby tam mieszkać. A nie tam jakaś praca, pensja, czy warunki mieszkaniowe.
longlong
2 miesiące temu
ciekawe za co potem zatankują te autobusy i za co dadzą wypłate kierowcom
Adaś
2 miesiące temu
Brawo Kalisz ! Tak powinno być dla wszystkich Polaków!
...
Następna strona