Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Mateusz Madejski
Mateusz Madejski
|
aktualizacja

"Siekiera, a nie cięcia scyzorykiem". Grupa CCC mówi, jak chce przetrwać ciężkie miesiące

388
Podziel się

Przychody Grupy CCC w pierwszym kwartale były niższe o 9 proc. niż rok wcześniej. Władze firmy przyznają, że sytuacja jest trudna, ale zamierzają przezwyciężyć kryzys. Przez e-commerce, cięcie kosztów i emisję akcji. - Nie tniemy scyzorykiem, raczej używamy siekiery - mówi Dariusz Miłek z rady nadzorczej CCC.

Prezes CCC zapowiedział, że niektóre sklepy mogą zostać zamknięte. Pod znakiem zapytania jest też sponsoring teamów sportowych
Prezes CCC zapowiedział, że niektóre sklepy mogą zostać zamknięte. Pod znakiem zapytania jest też sponsoring teamów sportowych (CCC, CCC)
bDJxinGZ

Epidemia koronawirusa mocno wpłynęła na kondycję CCC. - Spadek przychodów był efektem drastycznego spadku ruchu w sklepach w pierwszej połowie marca oraz zamknięcia w drugiej połowie marca większości sklepów CCC - czytamy w komunikacie spółki.

Jednak władze CCC zapewniają - chcemy pokonać kryzys. Choć przyznają - spółkę czekają trudne miesiące. Firma się jednak broni - zamierza wyemitować akcje, negocjuje z bankami i galeriami handlowymi. Ale tnie też koszty. Władze CCC nie ukrywają, że nie przedłużyły części umów na czas określony. - Pracownicy wykorzystali też aż 10 tys. zaległych urlopów - mówił na spotkaniu z inwestorami i dziennikarzami Marcin Czyczerski, prezes CCC S.A. Dariusz Miłek, szef rady nadzorczej przyznał, że chodzi o ok. 220 osób.

Zobacz także: Statistica – rynek samochodowy w Polsce
bDJxinHb

Czyczerski mówił, że CCC działa w tej chwili jak firma e-commerce. Ten kanał generuje już ok. 99 proc. przychodów. Na koniec marca wciąż działało sześć sklepów tradycyjnych na Łotwie. Sprzedaż e-commerce w pierwszym kwartale odnotowała łącznie 39-proc. wzrost. Władze CCC prognozują, że nawet po otwarciu sklepów, więcej klientów będzie preferować zakupy online. To może z kolei pomóc spółce ograniczać koszty.

Dariusz Miłek jednak przyznaje, że sytuacja jest trudna i "nie ma czasu na żarty". Podkreślał na spotkaniu z inwestorami, że to czas na cięcia kosztów i to "raczej siekierą, a nie scyzorykiem". Pod znakiem zapytania są na przykład wydatki sponsoringowe CCC.

bDJxinHh

Miłek jednak uspokajał inwestorów, że "ludzie wciąż będą chodzili w butach". - Choć raczej w takich za 120 zł po przecenie, a nie za 350 zł - dodał na spotkaniu.

Zaznaczył, że firma chce wrócić do podejścia "Cena czyni cuda" z pierwszych lat działalności - bo teraz klienci chcą oszczędzać, a nie wydawać pieniądze na produkty premium.

Prezes Czyczerski mówił, że jego "konserwatywne" przewidywania są takie, że galerie mogą znowu zostać otwarte pod koniec maja. Jednak Czyczerski i Miłek tłumaczyli, że firma przygotowuje się na różne scenariusze - nawet na takie, że kryzys związany z epidemią miałby potrwać do końca roku.

bDJxinHi

Miłek stwierdził też, że w "ostatnich latach był w Polsce rynek pracownika". Dodał jednak, że to teraz właśnie się zmienia.

Dariusz Miłek dodał, że choć kryzys uderzył wyjątkowo mocno w handel, to CCC jako duża firma i tak jest w dobrej sytuacji. - Nie będziemy nosić krzyża za koronawirusa jako jedyni - mówił na spotkaniu.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

bDJxinHj

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

bDJxinHC
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(388)
ganz
11 miesięcy temu
Producent szajsu, nie żal mi go wcale. Tylko pracowników mi szkoda.
777
11 miesięcy temu
CCC kiedyś to była firma, a teraz trzeba stać w kolejce ale z ... reklamacją.
Tacy są polsc...
11 miesięcy temu
Właściciele CCC są miliarderami, do czego przyczynili się pracujący. Jeśli prezes twierdzi, że po miesiącu gorszej sprzedaży należy użyć ,,siekiery", to znaczy, że wykorzystywał pracowników jak niewolników i był kolosem na glinianych nogach.
bDJxinHD
Trop
11 miesięcy temu
CCC to syf za dużą kasę. Czas powrócić do polskich butów.
Prezes
11 miesięcy temu
Rynek pracownika? A przypadkiem nie jest tak, że jak pracownicy byli potrzebni to i firma zarabiała na nich krocie? Że potrzebni byli do zwiększania obrotów i zysków firmy? Jak to jest, że pracownik zwolniony ma sobie poradzić z odłożonych wcześniej pieniędzy, a firma gigant, która zarabiała krocie przez lata nie jest w stanie nie "ciąć siekierą", bo nie stać ich na swoje koszty? Przysłowiowego Kowalskiego ma być stać na kryzys, giganta na rynku już nie. Dziwny i nieszczery paradoks...
...
Następna strona