Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Konrad Niedźwiecki
|
aktualizacja

Skarb z doniczki. W Polsce jest unikatowa plantacja cennej rośliny

37
Podziel się:

Roślinka to niepozorna, kiedyś była w połowie polskich domów – stała obok obowiązkowej paprotki i fikusa. Czasem babcia zrobiła z niej okład, ale w zasadzie aloes spełniał funkcję ozdobną. Tymczasem to jedna z najcenniejszych dla naszego zdrowia roślin. Co więcej – z powodzeniem uprawiana w Polsce.

W Polsce nie spotkamy aloesu dziko rosnącego
W Polsce nie spotkamy aloesu dziko rosnącego (Phytopharm Klęka)

Aloes to jedno z pierwszych znanych ludzkości tzw. "superfoods". A nawet więcej – można go jeść, można się nim smarować. To prawdziwa bomba z witaminami, minerałami, aminokwasami. Koi ból, leczy rany, oczyszcza organizm.

W Polsce nie spotkamy aloesu dziko rosnącego – bardzo źle znosi temperatury poniżej 10 stopni Celsjusza, a póki co ocieplenie klimatu nie zagalopowało się aż tak bardzo. Ale mało kto wie, że i u nas da się go uprawiać w warunkach szklarniowych. I tak robi się w firmie Phytopharm Klęka. Farma aloesu leży w Wielkopolsce, mniej więcej w połowie drogi między Środą a Jarocinem. W szklarniach o powierzchni 4000 metrów kwadratowych rosną tysiące roślin – to aloes drzewiasty.

Na świecie występuje ok. 360 gatunków aloesu, z czego jedynie 20 da się wykorzystać do pozyskiwania substancji leczniczych. Najpopularniejsze z nich to aloes drzewiasty (Aloe arborescens) i aloes zwyczajny (Aloe barbadensis), czyli coś, co znamy też pod nazwą Aloe vera.

Zobacz także: Obejrzyj: Polska gospodarka cyfrowa. "Naszym sposobem jest spryt"

Większość gatunków aloesu zawiera spore ilości substancji przeczyszczających. Te dwa mają ich malutko, za to zawierają mnóstwo dobra w postaci związków wspomagających funkcjonowanie układu odpornościowego.

W Klęce rosną tysiące roślin, podlegających ciągłemu cyklowi zmian. Rośliny, które nadają się do zbioru, mają 3 lata i dorastają do wysokości półtora metra – czyli są sporo wyższe od tych w doniczce. Ich miejsce zajmują nowe sadzonki. Co ciekawe, dzieje się to w specyficznym "obiegu zamkniętym". Sadzonki są hodowane również na miejscu, z odciętych liści nieco podrośniętych roślin.

Ta specyficzna cecha aloesu pozwala teoretycznie wyhodować całą plantację z jednego urwanego liścia. Możemy to zaobserwować również w domu – jeśli utniemy jeden liść aloesu, lekko go podsuszymy, a następnie wsadzimy do doniczki, wyrośnie z niego kolejna roślina.

Aloes po kilku miesiącach uprawy przekracza rozmiar, który znamy z domu. Kwitnie, kiedy ma 2,5 roku, po 3 latach nadaje się do ścięcia i przerobienia go na różne specyfiki. Na świecie największe uprawy aloesu znajdują się na Wyspach Kanaryjskich, w Meksyku, USA i kilku innych krajach. W Klęce uprawiają go od 1989 roku. Wtedy powstała tam pierwsza hodowla. I od samego początku zajmuje się nią ten sam człowiek – Tadeusz Adamiak. Od jakiegoś czasu pracuje razem z synem, Januszem.

Phytopharm Klęka od 1997 roku należy do większego koncernu (Europlant Group), zajmującego się produkcją roślinnych leków i suplementów, marka została jednak zachowana. Firma matka pochodzi również z Europy i wywodzi się z plantacji ziół, którą w 1930 roku uruchomił w Bawarii Martin Bauer.

Jak doglądać?

W Klęce uprawiają tę roślinę przemysłowo. Główne zbiory mają miejsce w jesienią i zimą. Wtedy miesięcznie ścina się 200-220 roślin o łącznej wadze ok. 400 kilogramów. W pozostałych miesiącach pozyskuje się do 90 kilo.

Uprawa aloesu jest specyficzna. Ta roślina nie lubi przesady w każdym wydaniu. Jeśli za mocno ją podlejemy – zgnije. Jeśli dostanie jej za mało – uschnie. A odpowiednie dawkowanie nie jest łatwe, bo aloes jest sukulentem, magazynuje wodę w swoich liściach. Kiedy staną się cienkie, to znaczy, że dostaje za mało wody. Aloes nie lubi też słońca, więc nie powinien stać na oknie. Latem doniczkę można wystawić na dwór, ale powinna znajdować się w cieniu. To roślina, która lubi spokój i umiarkowanie.

Adamiakowie twierdzą, że zimą – zarówno w domu, jak i w szklarni – aloes odpoczywa. Wtedy wystarczy podlać go raz na dwa tygodnie. I trzeba uważać, by woda nie była zbyt zimna – aloes lub umiarkowane temperatury, najlepiej czuje się w pokojowej.

Co można zrobić z aloesem?

Przedstawiciele Phytopharmu przestrzegają przed spożywaniem rośliny nie poddanej obróbce. Skórka z liści po prostu nie nadaje się do spożycia, aloes trzeba obrać. Za to miąższ można jeść, dodawać do sałatek, miksować w szejkach. Można nim też smarować obolałe miejsca i podrażnioną skórę np. po oparzeniach czy ukąszeniach. Zawiera mnóstwo aminokwasów, których organizm sam nie wytworzy.

Ma witaminy B1, B2, B3 i C, kwas foliowy, wapń, potas, magnez, cynk, żelazo i fosfor. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, znieczulające i zmiękczające skórę. Dzięki temu wzmacnia odporność i oczyszcza organizm. Trzeba jednak uważać, by nie przesadzić z ilością spożywanego aloesu, bo ciągle ma działanie lekko przeczyszczające. Ale w odpowiednich ilościach świetnie działa na cały układ trawienny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(37)
Iza
3 lata temu
Ale bardzo uczula.
Mini Strand
3 lata temu
SUPER! Pozdrowienia dla Adamiaków!
@@@
3 lata temu
Już wiem dlaczego moje aleosy przymarniały:)
liko
3 lata temu
ŻYWORÓDKA JEST LEPSZA.
Wacław Wiotki
3 lata temu
Ja od lat w przydomowym ogródku mam melony i arbuzy. W zależności od roku czasem lepiej wychodzą jedną czasem drugie. W tym roku i jedne i drugie obrodziły i pomimo wczesnej pory arbuzy mają już po kilogramie (największe osiągały 4) a pierwszy melon już zbliża się do wielkości sklepowej. Do tego brzoskwiniowe i morelowe drzewka i mam u siebie namiastkę riwiery.
...
Następna strona