Skarbnik Wrocławia: "Inwestorzy nie przyjeżdżają po obietnice, tylko po wyniki". Jak stolica Dolnego Śląska zamienia jakość życia w twardą walutę?

Wrocław od lat utrzymuje się w czołówce europejskich rankingów atrakcyjności inwestycyjnej. Jednak w dobie globalnej niepewności, same chęci nie wystarczą. Marcin Urban, Skarbnik Miasta Wrocław, wyjaśnia, dlaczego miasto postawiło na radykalną przewidywalność, jak "smart city" realnie obniża rachunki mieszkańców i dlaczego największym ryzykiem dla samorządu wcale nie jest dług, lecz brak odwagi w inwestowaniu.

Źródło zdjęć: © materiały partnera

Wrocław jako Europejski Magnes Inwestycyjny

Globalny kapitał jest dziś wyjątkowo ostrożny. W wyścigu o miliardowe projekty technologiczne nie liczą się już tylko ulgi podatkowe, ale stabilność i wiarygodność partnera publicznego. Wrocław, według Marcina Urbana, wygrywa ten wyścig konsekwencją.

– "Inwestorzy nie przyjeżdżają tu za obietnicami – przyjeżdżają po wyniki. Wrocław wygrał swoją pozycję konsekwencją. Mamy stabilne finanse, przewidywalny budżet i jasno określone priorytety inwestycyjne. To nie jest przypadek, że pojawiamy się w rankingach obok największych europejskich metropolii. Inwestor patrzy dziś na ryzyko – i widzi, że Wrocław to miasto, które nie eksperymentuje na własnym budżecie" – podkreśla skarbnik.

Kluczowym aktywem miasta pozostaje kapitał ludzki. To on przyciąga gigantów sektora tech i R&D. Jednak obecność dużych graczy to coś więcej niż tylko prestiżowe logo na biurowcu. To potężne paliwo dla lokalnej gospodarki.

– "Duża inwestycja to nie jeden podatnik. To cała gospodarka, która zaczyna pracować szybciej. Każde duże centrum technologiczne czy usługowe oznacza dla miasta realne pieniądze – udział w PIT, podatki lokalne, rozwój rynku nieruchomości. Ale najważniejszy jest efekt domina. Jedna firma przyciąga kolejne, rozwijają się usługi, rośnie konsumpcja" – wylicza Urban. Jak dodaje, te pieniądze wracają bezpośrednio do wrocławian: – "Dzięki temu możemy finansować rzeczy, które mieszkańcy widzą na co dzień: nowe linie tramwajowe, remonty szkół, inwestycje w zieleń. To nie jest abstrakcja – to bardzo konkretne przełożenie biznesu na jakość życia".

Smart City: kiedy technologia spotyka się z arkuszem kalkulacyjnym

Wrocław zmienia definicję nowoczesnego miasta. Zamiast widowiskowych, ale kosztownych "gadżetów", stawia na cyfryzację, która ma przynieść wymierne oszczędności w kasie miasta.

– "Najlepsza technologia to taka, która obniża rachunki. Nie interesują nas gadżety. Interesują nas rozwiązania, które działają i się zwracają. Inteligentne oświetlenie, zarządzanie ruchem, cyfryzacja usług – to są projekty, które realnie zmniejszają koszty funkcjonowania miasta" – tłumaczy Marcin Urban.

Podobnie wygląda podejście do ekologii. Włodarze Wrocławia traktują "zielony ład" nie jako ideologiczny postulat, ale jako element strategii finansowej. Skarbnik zaznacza, że inwestycje w retencję czy efektywność energetyczną to po prostu "czysty biznes".

– "Ekologia przestała być kosztem. Dziś to element zdrowych finansów. Inwestycje w retencję wody, efektywność energetyczną czy zieleń miejską mają bardzo konkretny wymiar finansowy. Mniejsze zużycie energii to niższe rachunki. Lepsze zarządzanie wodą to mniejsze koszty w przyszłości. To jest zmiana myślenia: nie wydajemy więcej – wydajemy mądrzej. I zabezpieczamy miasto na przyszłość".

© materiały partnera

Kultura i 15-minutowe miasto. Miękkie czynniki, twarde dane

Czy kultura, sport i rewitalizacja podwórek mogą być traktowane jako aktywa biznesowe? Według Marcina Urbana – bez nich nowoczesna gospodarka miejska nie istnieje. Wrocław konkuruje o talenty już nie tylko z Warszawą czy Krakowem, ale z Berlinem i Pragą.

– "Dziś konkurujemy nie podatkami, tylko jakością życia. Jeśli młody inżynier ma wybrać między Wrocławiem a Berlinem, to nie patrzy tylko na pensję. Patrzy na mieszkanie, transport, ofertę miasta, możliwości rozwoju. Dlatego inwestujemy jednocześnie w gospodarkę i w codzienność. Wspieramy startupy, współpracę uczelni z biznesem, ale też rozwijamy przestrzeń miejską. Bo prawda jest prosta: talent zostaje tam, gdzie widzi swoją przyszłość – nie tylko zawodową, ale też prywatną".

Filozofia miasta 15-minutowego, w którym najważniejsze usługi są dostępne w zasięgu krótkiego spaceru, przekłada się również na wzrost wartości nieruchomości i atrakcyjność inwestycyjną całych dzielnic.

– "Miasto bez życia jest złym miejscem do inwestowania. Kultura i sport to nie dodatki – to fundament nowoczesnej gospodarki miejskiej. Firmy przychodzą tam, gdzie chcą żyć ich pracownicy. A pracownicy wybierają miasta, które mają energię, ofertę i tożsamość. Każde duże wydarzenie, każda inwestycja w przestrzeń publiczną to impuls gospodarczy. To działa – i to widać w liczbach".

Wizja 2030+: walka o mobilność

Największym wyzwaniem nadchodzącej dekady będzie transport. To od niego zależeć będzie, czy Wrocław utrzyma tempo rozwoju. Miasto stawia na zintegrowany, niskoemisyjny system, który ma wyeliminować korki – największego "złodzieja" czasu i pieniędzy w nowoczesnych metropoliach.

– "Transport zdecyduje o tym, czy Wrocław wygra konkurencję między miastami. Zintegrowany, niskoemisyjny transport publiczny to dziś jeden z najważniejszych projektów rozwojowych. To inwestycja w mobilność, ale też w gospodarkę i zdrowie mieszkańców. Miasto, które się korkuje, przegrywa. Miasto, które się sprawnie porusza – wygrywa" – diagnozuje skarbnik.

Podsumowując strategię finansową stolicy Dolnego Śląska, Marcin Urban zwraca uwagę na kluczową zasadę: bezpieczeństwo budżetowe nie może oznaczać marazmu.

– "Największym ryzykiem nie jest dług. Największym ryzykiem jest brak odwagi do inwestowania. Bezpieczne finanse są fundamentem – ale nie mogą być wymówką do stagnacji. Miasto musi się rozwijać, a rozwój kosztuje. Sztuka polega na równowadze: kontrolować zadłużenie, ale jednocześnie inwestować w przyszłość. Bo każda złotówka, która dziś nie pracuje, jutro będzie kosztować podwójnie".

Materiał sponsorowany przez Fundację Bridge
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl