Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Krystian Rosiński
Krystian Rosiński
|

Spróbował uprawy konopi siewnych. "Jedną odmianę rozkradli nam całą"

24
Podziel się

W Polsce przybywa chętnych do uprawy konopi siewnych. W 2017 roku nad Wisłą było 1,2 tys. ha powierzchni upraw tej rośliny, a w 2019 roku - 3,5 tys. ha. O pierwszym podejściu do uprawy konopi opowiada money.pl Piotr Masionek. Wyjaśnia, jakie są koszty, a także dlaczego trzeba wystrzegać się sąsiadów.

Spróbował uprawy konopi siewnych. "Jedną odmianę rozkradli nam całą"
Piotr Masionek (na zdjęciu) opowiada o trudnościach z uprawą konopi siewnych. (Archiwum prywatne, Piotr Masionek)
bDTmahmJ

Pomysł na obsianie pola konopi pojawił się za sprawą sklepu z ekologiczną żywnością, który prowadzą rodzice Piotra Masionka. Pole i tak stało odłogiem przez przeszło 20 lat, dlatego cała rodzina stwierdziła, że równie dobrze może je zaangażować na próbę.

- Sam jestem studentem rolnictwa. Chciałem jednak prowadzić swoją praktykę rolniczą z roślinami znacznie ciekawszymi i o wiele bardziej wszechstronnymi niż np. szeroko uprawiane popularne zboża. Krok po kroku i wyszedł pomysł, że jeżeli konopie siewne to jest taka dobra roślina pod wieloma względami, a produkty z niej są dosyć kosztowne, to czemu nie spróbować uprawy? - mówi Piotr Masionek na co dzień mieszkający w Warszawie.

Na początek biurokracja

Dane amerykańskiej firmy analitycznej New Frontier Data potwierdzają spostrzeżenia naszego bohatera. Z raportu, który przywołuje "Wprost", wynika, że globalny rynek konopi w 2018 roku osiągnął wartość 3,7 mld dolarów. Na koniec 2020 roku miał natomiast urosnąć o kolejne 2 mld. Europa posiada w nim jedną trzecią udziałów.

bDTmahmL
Zobacz także: Zmiana klimatu uderza w rolnictwo. Ekspert tłumaczy, co nas czeka

Najpierw jednak chętny do obsiania pola nasionami konopi musi zmierzyć się z machiną biurokratyczną. Uprawa konopi siewnych (włóknistych) podchodzi bowiem pod ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, więc przed uprawą należy wystąpić o pozwolenie do gminy, na której terenie znajduje się pole, które chcemy przekazać pod uprawę.

bDTmahmR

Złożenie wniosku kosztuje 30 złotych. Gmina ma miesiąc na odpowiedź, a w wyjątkowych sytuacjach - dwa. Schody zaczynają się w przypadku dokumentów, które trzeba złożyć jako załączniki.

Potrzeba m.in. wypisu z rejestru gruntów od wojewódzkiego urzędu marszałkowskiego potwierdzającego status właścicielski gruntu (kosztuje on 50 złotych) czy wypisu z rejestru karnego, który zapewnia, że składający wniosek nie ma na koncie wykroczeń na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (30 złotych).

- Trzeba również załączyć faktury z zakupu nasion, etykiety nasion. Następnie musisz napisać szereg oświadczeń, w których potwierdzasz, że zdajesz sobie sprawę, że uprawa roślin od pewnego stężenia jest zakazana, że przetworzysz towar we własnym zakresie i masz do tego zaplecze. Musisz też załączyć dokumentację, że rzeczywiście to zaplecze posiadasz. Ewentualnie musisz załączyć umowy kontraktacji skupu surowca - tłumaczy Masionek.

bDTmahmS

- Jest sporo dokumentów, które trzeba załączyć i jest to po prostu uciążliwe. Łącznie bowiem są dwie strony wykazu załączników. Za pierwszym razem, jak się to robi, to jest po prostu dużo biegania i zastanawiania się, gdzie, co i jak trzeba załatwić - dodaje. Pozwolenie jest na rok, więc co sezon trzeba o nie występować.

Krok drugi: uważaj na sąsiadów

Kiedy już uda się dopełnić formalności i pozwolenie jest już w naszych rękach, to można działać. Pole naszego rozmówcy wymagało przygotowania pod zasiew, ponieważ przez lata stało nieużytkowane. Przez koronawirusa znacząco opóźniła się jednak dostawa nasion, sprowadzonych z Włoch, Węgier i Finlandii.

Nie spóźniła się natomiast firma, która miała przygotować pole. Efekt był taki, że rodzina zapłaciła za przygotowanie pola, a potem sama musiała je przygotować jeszcze raz. Na polu bowiem znów pojawiły się chwasty.

bDTmahmT

Po zasianiu większe kłopoty niż natura… sprawiali sąsiedzi. Cięższą przeprawą dla uprawy od szkodników i chwastów okazały się kradzieże. Nie pomogły tabliczki z informacjami o rodzaju uprawy.

- Mieliśmy trzy przypadki kradzieży. Straty z tego powodu były spore. Mieliśmy trzy odmiany konopi, więc jedną to w zasadzie nam rozkradli całą. Myślę, że właśnie straty z tytułu kradzieży można szacować na ok. jedną trzecią zasiewu - wylicza nasz rozmówca.

- Uwzględnić trzeba też ludzi, którzy, jak tylko zobaczą konopie siewne, to nie interesują ich tabliczki. Od razu sięgają po telefon i dzwonią na policję z informacją o nielegalnej uprawie roślin. Dlatego też warto wcześniej uprzedzić lokalny komisariat, że w tym miejscu zasadzisz konopie, bo masz na to pozwolenie - radzi Masionek.

bDTmahmU

Następnym problemem są osoby, które chcą skorzystać z okazji i na legalne pole "dokładają" nielegalne rośliny. A przy ewentualnej kontroli za całość będzie odpowiadać właściciel ziemi. Grozić za to może do trzech lat więzienia, a w przypadku znacznych ilości nielegalnych roślin - nawet do 8 lat. Taka sytuacja naszemu rozmówcy się nie przytrafiła, ale się zdarza.

Po zbiorze przetworzenie

Plony zebrali wraz z rodziną i znajomymi we własnym zakresie. Po zbiorze roślina powinna schnąć przez minimum dwa tygodnie, by z niej przygotować surowiec. Następnym krokiem w ich przypadku był zbiór próbek, które wysłali do laboratorium, aby sprawdzić stężenie psychoaktywnego THC. Obowiązujący w Polsce limit wynosi 0,2.

- Zrobimy to oczywiście dla własnego bezpieczeństwa. Po wysłaniu próbek do analizy pozostała część suszu nadal będzie czekać. Jak wyniki nie będą wzbudzać wątpliwości, to wtedy całość przekażemy do ekstrakcji w laboratorium - wyjaśnia Masionek.

Ekstrakcję można przeprowadzić samemu lub też zlecić firmie zewnętrznej. W przypadku tego drugiego rozwiązania dwie tony materiału do przetworzenia to koszt na poziomie ok. 14 tys. złotych.

W przypadku uprawy naszego bohatera mówimy o niewielkiej uprawie: w 2020 roku wspólnie z rodziną sprawdzali potencjał konopi siewnych, dlatego przeznaczyli na zasiew pół hektara. Już jednak planują znacznie większą uprawę w tym roku.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że w jego przypadku nie trzeba zwracać się po osobną zgodę na sprzedaż. O zgodę trzeba wystąpić w przypadku, kiedy chce się wprowadzić do obrotu dużą ilość towaru. Musi on wtedy przejść kontrolę Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która sprawdza go pod kątem wymogów polskich i europejskich.

- Natomiast jeżeli jesteś rolnikiem - ta zmiana weszła od kilku lat i jest z naszego punktu widzenia bardzo korzystna - to do pewnej określonej ilości możesz samemu, bez pośredników, sprzedać legalnie towar osobom prywatnym, bez żadnej dodatkowej biurokracji. Przy swojej uprawie bez problemu mieścimy się w określonych limitach - tłumaczy Piotr Masionek.

Koszty? Wliczając ekipę przygotowującą pole, ekstrakcję zamykają się one w kwocie ok. 17 tys. złotych. Pozyskane olejki CBD sprzedadzą we własnym sklepie z ekologicznymi produktami. Zysk przewidują na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych, chociaż Piotrowi Masionkowi trudno było oszacować, ile dokładnie zarobią. Zakładają jednak, że wyjdą na plus.

A jest o co walczyć, gdyż według firmy analitycznej Nielsen, rynek konopi w USA oparty o produkty z CBD stale rośnie i w 2020 roku miał osiągnąć wartość od 2,25 do 2,75 mld dolarów. Polski rynek natomiast wartość 2 mld euro ma osiągnąć za 8 lat - wynika z raportu "The Poland Cannabis White Papers" przygotowanego przez Prohibition Partners.

Czym jest CBD? To substancja, która znajduje się w konopiach siewnych i nie wykazuje żadnego działania psychotycznego - jest coraz częściej stosowana w kosmetyce. Olejki z zawartością CBD mają być skuteczne w walce z trądzikiem i innymi problemami skórnymi. Sprzedawcy zachwalają też wykorzystanie CBD w przemyśle spożywczym - substancja ma pomagać na przykład w walce cukrzycą. Oprócz tego ma pomagać nawet na zaburzenia psychiczne, chorobę Alzheimera i całe spektrum innych chorób i schorzeń.

Więcej możesz przeczytać w poniższym artykule:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDTmahnm
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(24)
Isa
3 miesiące temu
60 lat temu mój dziadek i inni rolnicy we wsi , w której mieszkaliśmy uprawiali konopie i nie było z tym problemu .
Hirek
3 miesiące temu
Pamiętam jak w dzieciństwie bawiliśmy się w chowanego w " konopnym lesie" ,jedliśmy mak z jeszcze niedojrzałych makówek ,nie było żadnych narkomanów,,, trzeba było zniszczyć uprawy tych roślin pod pretekstem narkomanii,dla zysku Rocefelerów z ropy naftowej.
Ewa
3 miesiące temu
a pół wieku temu uprawiano konopie zwyczajnie, na na sznurek
bDTmahnn
Piotr
3 miesiące temu
Ja kilka lat temu uzyskałem wymagane pozwolenia, obsialem swoje pole wielkości 20 hektarów, doprowadziłem cały zbiór do końca "co ni było łatwe!" po czym zostałem ukarany przez nasze kochane państwo kwotą ponad 200 tysięcy złotych, za co? Tylko oni to wiedzą!
Popelina
3 miesiące temu
Kiedy legalizacja ???
...
Następna strona