Badani wskazali, że nauczyciele dzisiaj nie chcą rozmawiać o strajku, a także o jego przyczynach i konsekwencjach dla uczniów – podaje "Rzeczpospolita". A jeśli już zdecydują się na rozmowy, to najczęściej ograniczają się one do przekazania informacji technicznych i organizacyjnych.
Niektórzy sugerują też, że strajk był nacechowany politycznie, co wskazać też ma brak porozumienia z rządem. Część uczniów bała się też, że przez protest zostaną zawieszone matury.
- Będąc maturzystą, bardzo negatywnie doświadczyłem skutków strajku. Z kilku przedmiotów nie zdążyliśmy omówić całego materiału, a ciągły stres związany z możliwością zawieszenia matur zdecydowanie był niepotrzebnym obciążeniem – powiedział jeden z ankietowanych, cytowany przez "Rz". Dodał, że uczniowie "nie byli stroną konfliktu", a jego skutki spadły przede wszystkim na nich.
Zobacz także: Samorządy zostawiły nauczycieli na lodzie. "Czujemy się oszukani"
Inni wskazali też, że przez strajk wyrzucono ich z bursy. Nie mogli też poprawić ocen przed maturami, ponieważ kadra nie prowadziła zajęć.
Narasta też wewnętrzny konflikt pomiędzy nauczycielami biorącymi udział w strajku, a tymi, którzy udziału w nim nie brali. W niektórych szkołach sytuacja jest tak zła, że część decyduje się na odejście z pracy.
– Exodus zaczął się już w sierpniu. Próbowałam rozmawiać z kadrą, ale na niewiele się to zdało – powiedziała "Rz" dyrektorka jednego z radomskich liceów. Dodała też, że o zmianie pracy myślą już kolejni nauczyciele.
Ankietę przeprowadzono w grupie 200 uczniów z małych miejscowości – uczestników Programu Stypendialnego Horyzonty.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl