WAŻNE
TERAZ

Media: Trump składa ofertę Nawrockiemu. Chodzi o Radę Pokoju z Putinem

Koronawirus w Europie. Szampan w Zakopanem, stan wyjątkowy w Czechach, a Niemcy debatują o Wielkanocy bez wyjazdów

Ledwo premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosili luzowanie obostrzeń, a Polska znów zmierza w stronę zamykania. Próg jest wciąż daleko, choć niestety zaczęliśmy zbliżać się w jego stronę. Zamknięci pozostają Czesi, a Niemcy już myślą o Wielkanocy. I to bez wyjazdów na święta.

Luzowanie obostrzeń w Polsce mogą zwolnić. Wszystko przez rosnącą liczbę zakażeńLuzowanie obostrzeń w Polsce może zwolnić. Wszystko przez rosnącą liczbę zakażeń
Źródło zdjęć: © pap | EPA
Mateusz Ratajczak

"Miłość, miłość w Zakopanem. Polewamy się szampanem" - śpiewał tłum turystów, który zdecydował się spędzić kilka dni w górach. Piosenka popularnego artysty Sławomira stała się małym hymnem ulicy. Nagrania szybko obiegły media i internet. I właśnie tak - śpiewem, tańcem i alkoholem - pierwszy weekend otwarcia hoteli i stoków narciarskich świętowali niektórzy Polacy.

O wiele mniej powodów do radości mieli w tym samym czasie nasi południowi sąsiedzi - Czesi. Pod koniec tygodnia dowiedzieli się, że stan wyjątkowy wcale się nie skończy, a zostanie przedłużony. Choć już wcześniej powinni byli wiedzieć, że nadziei na zmiany nie ma.

A to oznacza zamkniętą sporą część sklepów (oprócz sklepów spożywczych, aptek czy sklepów zoologicznych). Działać wciąż nie mogą restauracje i bary. Do tego w Czechach pojawiły się regiony, których nie można opuszczać - to miejsca, gdzie wirus rozprzestrzenia się wyjątkowo szybko. Działalność wznowiły za to urzędy i biblioteki.

Restauracja nie żałuje, że się otworzyła. "Ludzi na Podhalu jest ogrom"

I wystarczy zerknąć na liczby. W Czechach ostatnie 7 dni przyniosło ponad 50 tys. wykrytych infekcji. Dla przykładu w Polsce było to 38 tys. zakażeń. W Niemczech było to również 50 tys. przypadków koronawirusa, ale to blisko 8 razy bardziej zaludniony kraj. W Czechach żyje ok. 10 mln obywateli, w Niemczech ponad 80 mln.

O problemie Czechów doskonale wiedzą Niemcy. Na granicy niemiecko-czeskiej wprowadzone zostały masowe ograniczenia ruchu granicznego. Powód? Powiaty położone tuż przy granicy mają jedne z najwyższych wskaźników zakażeń w skali całego kraju. I właśnie dlatego od północy 14 lutego granicę czesko-bawarską (bo właśnie na niej obowiązują ograniczenia) przekraczać mogą tylko kierowcy ciężarówek, pracownicy medyczni i pracownicy tzw. sektorów kluczowych. Wszyscy jednak i tak muszą mieć negatywny wynik wirusa.

Niemcy z kolei właśnie debatują, jak będą wyglądały tegoroczne święta wielkanocne. I w debacie szefów rządów poszczególnych krajów związkowych dominuje jeden przekaz: wyjazdów nie będzie, wycieczek nie będzie, bo Niemcy nie mogą sobie pozwolić na kolejną falę wirusa.

- Nie możemy dopuścić do śmierci na ostatniej prostej - mówiła niedawno kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazuje, że w Europie negatywny trend dot. koronawirusa w ostatnim czasie pojawił się w m.in. takich krajach jak Czechy, Łotwa, Litwa, Słowacja. Czesi w okresie od października do lutego zaliczyli już dwie fale wirusa.

Przed niepokojącym scenariuszem w Polsce ostrzega właśnie minister zdrowia Adam Niedzielski. - To pierwszy tydzień od wielu tygodni, kiedy liczba średnio-dziennych przypadków zakażenia zwiększyła się i jest to zauważalne - poinformował podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Trzy dni, 14 tys. wykrytych infekcji - to bilans koronawirusa w Polsce. W sobotę było 6,5 tys. infekcji, w niedzielę 5,3 tys., a nowy tydzień zaczyna się od dodatkowych 2,5 tys. zakażeń. Poniedziałkowe wyniki - związane z testami przeprowadzanymi w niedzielę - standardowo są wyraźnie niższe.

Miniony weekend był jednak pod względem epidemicznym jednym z gorszych w ostatnim czasie. Więcej zakażeń w sobotę i niedzielę pojawiło się ostatnim razem w połowie stycznia. I choć wciąż daleko nam do poziomu zakażeń z listopada i grudnia, to warto obserwować ostatnie wskaźniki infekcji. Dlaczego? Bo to od nich zależy, czy wprowadzone ponad tydzień temu luzowanie obostrzeń się utrzyma.

A warto zauważyć, że średnia zakażeń z minionego tygodnia rośnie. Powoli, ale konsekwentnie.

I tak od 2 do 9 lutego średnio dziennie w Polsce było po około 5,2 tys. infekcji. Średnia za okres od 9 do 15 lutego to już 5,5 tys. zakażeń każdego dnia. A jak wskazują premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski "próbne luzowanie" skończy się, gdy dobijemy do poziomu 10 tys. zakażeń każdego dnia. Każdy ruch w górę jest ruchem niepożądanym.

Innym istotnym czynnikiem jest również liczba osób przebywających w szpitalach z powodu COVID-19. W tym wypadku utrzymuje się ona na stałym poziomie - około 12 tys. osób. Warto jednak zauważyć, że od momentu wykrycia zakażenia do momentu hospitalizacji zwykle mija ponad tydzień. A to oznacza, że wzrosty na wykresach są widoczne dopiero po pewnym czasie.

- Jesteśmy na granicy odwrócenia trendu - mówił wprost minister. I skomentował wydarzenia z polskich gór. Jest przekonany, że jeśli w ciągu najbliższych kilku dni pojawią się kolejne wzrosty zakażeń, to będzie można wiązać tę sprawę właśnie z weekendem walentynkowym.

- To może być impulsem do rozwoju ogólnokrajowego epidemii, a nie tylko lokalnego, który byłby pod kontrolą - ostrzegał. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk przyznał za to, że rząd nie spodziewał się takich zachowań po otwarciu hoteli i stoków narciarskich. A przez takie zachowania ma na myśli nie tylko tłumy w górach, zajęte parkingi, ale przede wszystkim masowe omijanie obowiązku noszenia maseczek.

W samym Zakopanem policja wystawiła blisko 200 mandatów – spora część dotyczyła właśnie obowiązku zasłaniania ust i twarzy.

Warto przy tym dodać, że z zimowej aury masowo korzystali nie tylko Polacy. Tłumy pojawiły się między innymi w berlińskich parkach, gdzie można było pojeździć na łyżwach. Tłumy pojawiły się również w niektórych włoskich regionach, gdyż od ubiegłego tygodnia mogą być tam otwarte lokale gastronomiczne. Tak było w Bergamo, tak było w Mediolanie.

W Europie problemy z wirusem mają również Słowacy. Ostatni tydzień to około 12 tys. zakażeń. Niewiele? Warto pamiętać, że to jeden z mniejszych europejskich krajów. Słowacja liczy 5 mln obywateli. Słowacki rząd zdecydował się na zamknięcie części ruchu granicznego (w tym niektórych przejść z Polską).

Ci, którzy zdecydują się na wyjazd na Słowację, muszą się liczyć albo z koniecznością odbycia kwarantanny, albo z koniecznością przedstawienia negatywnego testu na wirusa. Słowaccy politycy argumentują, że zrobią wszystko, by zatrzymać poza krajem nowe odmiany wirusa.

Z ostatnich danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że brytyjską odmianę wirusa - o wiele szybciej rozprzestrzeniającą się - ma w tej chwili około 5 proc. chorujących na COVID-19 Polaków.

Wybrane dla Ciebie
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"