Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Szczyt UE, dzień trzeci. Negocjacje w martwym punkcie, sądny czas dla Morawieckiego

"Gotowość do znalezienia rozwiązania", "sobota bardziej owocna niż piątek", "ważny, lecz niełatwy etap obrad" – takie słowa padają z ust przywódców państw UE. To język dyplomatów. W praktyce jednak wciąż daleko do porozumienia.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP, EPA)
Czy w niedzielę premierowi Mateuszowi Morawieckiemu uda się załatwić to, po co przyjechał do Brukseli?

Ostatnie doniesienia z unijnego szczytu nie są optymistyczne. Przywódcy UE skończyli obrady przed 2 rano w nocy z soboty na niedzielę. Sama godzina nie jest jakoś szczególnie istotna – poprzednie szczyty, na których dyskutowano o budżecie, potrafiły trwać po kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Obecnie przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel pozwolił przywódcom i ich świtom na odpoczynek – obrady zostaną wznowione w niedzielę w południe.

Ale nie wiadomo, czy ta formuła się sprawdzi. W poprzednim modelu negocjacji stanowiska przywódców miękły wraz z upływem czasu, obecnie mają czas nie tylko na odpoczynek, ale i ponowne utwardzenie swoich postaw. A presja na przykład na premiera Morawieckiego jest ogromna – przypomina Katarzyna Szymańska-Borginon, brukselska korespondentka radia RMF.

Linie podziałów

Przywódcy UE mają problemy z porozumieniem w kilku sprawach. Ciągle nie ma kompromisowego rozwiązania dotyczącego powiązania funduszy z praworządnością. Ten temat powróci w niedzielę. Ale nie on jest największą trudnością w negocjacjach – stanowi ją sposób podziału budżetu.

- Mimo dwóch dni rozmów na szczycie UE między państwami są bardzo duże rozbieżności w sprawie alokacji środków, zarządzania funduszem odbudowy oraz tego, ile ma w nim być dotacji, a ile kredytów - powiedział w niedzielę w Brukseli premier Mateusz Morawiecki.

 526/5000 Kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Finlandii Sanna Marin i przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel witają się na początku szczytu UE w siedzibie Rady Europejskiej w Brukseli.
To będą dla Polski trudne negocjacje. W kilku kwestiach Morawiecki jest osamotniony

Jednym z głównych punktów spornych jest mechanizm zarządzania zapewniający, że kraje spełniają wymagania dotyczące otrzymywania pieniędzy z funduszu odbudowy gospodarek po koronawirusie. W dużym skrócie wygląda to tak: kraje południa i wschodu (np. Włochy, Hiszpania czy Polska) chcą, by ten budżet był jak największy.

Istnieje jednak grupa krajów oszczędnych, które wolą raczej pożyczać, niż dawać i raczej mniej, niż więcej. Na dodatek domagają się gwarancji, że pieniądze zostaną dobrze spożytkowane, a nie "przejedzone" – co Włochom i Hiszpanom ciężko przełknąć.

Sobota zakończyła się propozycją Michela, by podstawowy siedmioletni budżet UE pozostał na proponowanym poziomie 1,074 bln euro. Wielkość funduszu naprawczego pozostałaby na poziomie 750 mld euro, ale poziom dofinansowania został zmniejszony do 450 mld euro z 500 mld euro. To jednak najwyraźniej nie wystarczyło krajom oszczędnym.

"Nastąpił ruch we właściwym kierunku, ale jutro jest jeszcze długa droga" - napisał na Twitterze kanclerz Austrii Sebastian Kurz o godzinie 1:41 rano. Z kolei prezydent Macron stanowczo opierał się żądaniom wprowadzenie oszczędności i propozycji, aby zmniejszyć część pakietu przeznaczonego na dotacje poniżej 400 miliardów euro.

Michel, chcąc wypracować kompromis, zaproponował w sobotę tzw. "superawaryjny hamulec”, za pomocą którego każdy kraj mógłby spowolnić wypłatę środków na odbudowę. Tu z kolei protestował premier Holandii, Mark Rutte, uznając ten pomysł za zbyt mało skuteczny.

Macron, Merkel i włoski premier Giuseppe Conte spotkają się z Michelem o 9:30 w niedzielę, zanim wszyscy przywódcy zejdą się ponownie. Być może na tym mniej formalnym spotkaniu da się osiągnąć jakiś przełom.

Sądny dzień dla Morawieckiego

Wtedy jednak nadejdzie kiepski czas dla premiera Morawieckiego i dyskusja na temat powiązania wypłaty środków z przestrzeganiem reguły praworządności. Znamienne, że przeciw zasadzie "fundusze za praworządność" wypowiadała się tylko Polska i Węgry. Spora grupa państw domaga się zaostrzenia kursu wobec krajów mających problem z regułą praworządności.

Pierwszy szczyt UE w czasach pandemii. Ważne decyzje dot. budżetu i funduszu odbudowy
Szczyt UE. Zapadną ważne decyzje ws. pieniędzy

Z kolei węgierski premier Viktor Orban bez ceregieli grozi zawetowaniem szczytu, jeśli reguła nie zostanie zignorowana.

Kolejnym twardym orzechem do zgryzienia dla Morawieckiego będzie kwestia neutralności klimatycznej. To sytuacja, w której dana gospodarka emituje tyle samo dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych, ile jest w stanie samodzielnie pochłonąć. Polska jest jedynym krajem, który nie zadeklarował jej osiągnięcia do 2050 roku.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-07-2020

AdamHaha morawiecki ale porażka.

19-07-2020

POLAKW UE oglądają TVN, więc wiadomo że mają zmiękczone mózgi kłamstwami tej stacji.Nie mają pojęcia co dzieje się w Polsce.Polska w okresie epidemii … Czytaj całość

19-07-2020

BobUEa rację niemożna wspierać pieniędzmi z UE rządów autokratycznych i łamiących demokrację

Rozwiń komentarze (900)